Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Żadne pochwały nie były przesadzone!

bookfa

Stieg Larsson

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet.

Wydawnictwo Jacek Santorski, 2008, 634 strony

Fenomenalna i osobliwa.

Stieg Larsson zadebiutowal tą powieścią w 2004 roku, ale niestety nie dożył momentu kiedy ukazała się drukiem. Zmarł nagle, na atak serca, w wieku lat 50.

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" to pierwsza cześć trylogii Millennium. Wszystkie trzy zrobiły zawrotną karierę nie tylko w Szwecji. Dwie pierwsze są już nawet sfilmowane. Niestety filmu jeszcze nie widziałam, więc nie mogę ocenić jak się ma do powieści. Obawiam się jednak, że chyba nie da się zrobić z ponad 600-stronicowej powieści filmu kinowego, który odda wszystkie walory książki.

Co mogę napisać po lekturze? Że jest świetna, ma "szwedzką" atmosferę i nietuzinkowych bohaterów. I że mało kto potrafi napisać powieść, która ma tyle stron i nie nudzić ani przez chwilę.

Lisbeth to zupelnie nowy typ powieściowej bohaterki. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z podobnym asocjalnym typem w literaturze, który na dodatek wzbudzałby tyle symapatii.

Mikael to facet z zasadami i pozytywnym nastawieniem do świata. Uczciwy, solidny, oddany przyjaciel z zasadami, honorowy i... beznadziejny w relacjach z bliskimi mu ludźmi. Nieszweda może trochę zdziwić jak da się pogodzić te wszystkie elementy w jedno. Da się... jak się jest Szwedem! To dość typowy Szwed, upośledzony uczuciowo i emocjonalnie.

Powieść ma tyle stron, ze zmieściło się w niej wszystko. Oprócz kryminalnej intrygi, świetna charakterystyka szwedzkiego stylu życia. Larsson umiejscowił większość akcji na wyspie, w małym zamkniętym świecie, który z pozoru jest jedną wielką idyllą.

Otwierając książkę jesteśmy przekonani, że będziemy czytać historię poszukiwań mordercy Harriet Vanger. Po kilkuset stronach okazuje się, że czytamy coś zupełnie innego. Punkt ciężkości nagle się przesuwa i historia Harriet okazuje się być całkiem inna historia. Jak dla mnie, to dodatkowy walor tej powieści.

Przede mną jeszcze dwa kolejne tomy Millennium i ci sami bohaterowie, czyli Mikael i Lisbeth. A mimo to już zazdroszczę wszystkim, którzy jeszcze nie czytali części pierwszej, że mają to jeszcze przed sobą.

 

 

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • stinefraexeter

    A ja uważam, że to mocno przeciętna książka. Przyznaję, wciąga, ale rozwiązanie zagadki wydawało mi się mocno naciągane. Ponadto jest to historia dosyć brutalna. Gwałt na Lisbeth - czy to było potrzebne? Molestowanie seksualne w rodzinie.... Na mój gust, zbyt dużo było tego "mocnych akcentów'. W zasadzie cała powieść na nich się opiera, a ja nie lubię takich zabiegów literackich.
    Jak dla mnie, mocna czwórka, ale nie więcej.

  • bookfa

    Nie wiem czy zwrocilas (es) uwage na "mysl przewodnia" ksiazki? Na poczatku kazdej czesci jest troche statystyki o przemocy wobec kobiet. Wielu ludzi nie ma pojecia jak wyglada rzeczywistosc maltretowanych kobiet i na czym to w ogole polega. Ksiazka miala za zadanie obnazyc mechanizmy przemocy i nie jest to tylko tzw. zabieg literacki, jak to okreslasz. To jest smutna rzeczywistosc opisana dosadnie i obrazowo.
    Ksiazka powstawala w czasie kiedy w Szwecji dyskutowalo sie dosc glosno o przemocy wobec kobiet. I to jest glos Larssona w tej sprawie, ktory byl z zawodu dziennikarzem i wiedzial wiecej na ten temat niz zwykly przecietny obywatel.

  • nicka1

    muszę chwycic to do ręki w księgarnii. Własnie dzis widziałam w gazecie reklame 3 części.

  • bookfa

    nicka nie pozalujesz!

  • kasia.eire

    zgadzam się z tobą bookfa, ta powieść nie tylko obnaża trudną prawdę o molestowaniu kobiet (i nie jest to pytanie, czy potrzebne to jest w książce, tylko skąd się biorą tacy zwyrodnialcy w realu), ale i trzyma fason jeżeli chodzi o samo dochodzenie (wcale nie ma tam fajerwerków, dużo grzebania w materiałach, leniwych pozornie rozmów z lokalnymi indywiduami, dużo informacji o życiu na szwedzkiej prowincji. Podobała mi się ta powieść nadzwyczajnie, wkrótce sięgnę po drugą, a reszta mojej rodziny (oni już zaliczyli obie), nie może się doczekać trzeciej (w tajemnicy powiem, ze mam ją juz zamówioną na Merlinie na prezent gwiazdkowy dla nich)

  • bookfa

    To dopiero bedzie prezent gwiazdkowy!

  • henneshemskhet

    hej,

    wiem, ze to juz starszy post - ale poniewaz dopiero teraz sie zapoznalysmy, to dopiero dzisiaj trafilam na twoj blog. trylogia larssona TEZ mi sie szalenie spodobala - choc dlugo sie opieralam na zasadzie "jak wszyscy czytaja to ja nie bede"

    wiem, ze niedawno przetoczyla sie przez PL fala szwedzkich kryminalow (larsson to bylo zjawisko - po nim dlugo, dlogo nic i cala sfora bardziej podrzednych), kt w jakis sposob wyrobily zdanie o SE. zaciekawily mnie wyrazenia w twoim komentarzu o "szwedzkiej" atmosferze i typowym szwedzie. czy moglabys to rozwinac: jak wyglada twoim zdaniem szwedzka atmosfera i szwedzki mezczyzna?

    pozdr \ m (szwedzkiereminiscencje)

  • bookfa

    Nie szkodzi, ze starszy. Dla tych co np. jeszcze nie czytali Larssona i tak bedzie zbyt nowy ;D Mysle, ze daty nie maja znaczenia a wszystkie ksiazki i filmy sa nowosciami dopoki ich sie nie przeczytalo lub nie obejrzalo.
    Pytasz o moje zdanie jezeli chodzi o szwedzka atmosfere i szwedzkich mezczyzn. Hm... grubo ponad 20 lat obserwacji na miejscu (w malym miescie, gdzie wszyscy znaja wszystkich) pozwolilo mi wyrobic sobie pewna opinie. Dla mnie jako osoby emocjonalnej i uczuciowej zycie tutaj to pewne wyzwanie do tej pory. Szwedzka atmosfera to takie pokryte szadzia stosunki miedzyludzkie gdzie spontanicznosc, szczerosc i emocje nie sa zbyt mile widziane. Jante lagen ma sie dobrze, nawet w zyciu prywatnym. Powsciagliwosc w budowaniu relacji, brak emocji, "przyjazn kontrolowana", niezrozumienie pojecia "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", "granica jednego metra", itd. - to dla mnie elementy elementy szwedzkiej atmosfery. Szwedzki mezczyzna to taki wlasnie filmowy Mikael. Znam osobiscie kilku mu podobnych. Skoncentrowani na czyms co ich interesuje, o skomplikowanym zyciu osobistym (coraz czesciej särbo), niezdolni do zwiazkow wiazacych sie z obowiazkami i poswieceniem dla drugiej osoby. Faceci dla ktorych seks i milosc to pojecia nie majace ze soba kompletnie nic wspolnego, z ktorych to drugie dosc czesto jest im zupelnie obce. Z kobietami jest z reszta czesto bardzo podobnie.
    To tak w telegraficznym skrocie ale mysle, ze zrozumiesz o co mi chodzi.

  • henneshemskhet

    hej,

    dziekuje za rozwiniecie mysli - i w zasadzie sie z toba zgadzam. natomiast dla mnie SE larssona j duzo ciekawsza niz ta prawdziwa, jakby skondensowana. larssona podziwiam za zanagazowanie, a to cecha, kt mi u szwedow zdecydowanie brakuje. jak dla mnie, to wykazuja sie rzadko odwaga cywilna, a zeby juz komus pomoc, a na dodatek ryzykowac, to juz miedzy bajki wlozyc! wiec jak dla mnie blomkvist to jakies ufo, a nie szwed z krwi i kosci

    nie mam, rzecz jasna, wgladu w cale spektrum, ale dla mnie typowy szwed to zonaty facet, kt spedza wolne chwile wymieniajac podloge w kuchni. lubi polowania, a jak zona zaciagnie go do muzem, to dostaje wysypki. ale: myje sie, dba o wyglad i forme fizyczna. chyba ze raggare - ale sa tutejsze kobietki, kt lubia takich z niewymym wlosem

    z filmow najbardziej podobala mi sie pierwsza czesc - ale to nie zycie medelsvenssona, tylko wallenbergow. bo takiej ilosci tapet josefa franka na scianach u nikogo nie widzialam..

    pozdr \ m

  • bookfa

    Zwroc uwage, ze Mikael pomogl Lisbeth dlatego, ze uratowala mu zycie, wtedy, na wyspie. Czyli dlug wdziecznosci. Nic bezinteresownego.
    Z powiesci jasno wynika, ze Vangerom raczej bylo blizej do Wallenbergow niz medelsvenssonow.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci