Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Kilogram "szczecinskiego syndromu" Szwaji

bookfa

Monika Szwaja

Klub Malo Uzywanych Dziewic

Wydawnictwo SOL, 2009, stron 654

A dokladniej kilogram i dwadziescia dekagram, bo tyle wazy moje wydanie Szwaji. Jak sie czlowiek nie spieszy z kupowaniem nowosci to w koncu moze mu sie trafic jakies nietypowe wydanie dziel zebranych w jedno tomisko. Tak trafila mi sie wlasnie Szwaja. Byl to jeden z prezentow gwiazdkowych, ktorym zostalam obdarowana przez mojego osobistego.

Wydawnictwo SOL wydalo w jednym tomie trzy powiesci o malo uzywanych dziewicach. Podejrzewam, ze wszyscy (lub prawie wszyscy), ktorzy czytaja cos poza rozprawami naukowymi juz to czytali. Dla mnie jednak bylo to pierwsze zetkniecie sie z tworczoscia Moniki Szwaji. Swietej pamieci Lucjan Kydrynski mowil o pewnym typie muzyki: lekka, latwa i przyjemna. Mysle, ze te slowa najlepiej oddaja charakter tego co wlasnie czytam. Jestem w tej chwili po pierwszej czesci tej trylogii czyli po Klubie Malo Uzywanych Dziewic i zaglebilam kly w czesci drugiej czyli Dziewicach do boju.

Moje tomisko to 654 strony dosc drobnego druku czyli wieksze niz jeden Larsson. Czyta sie lekko, Szwaja ma dosc nietypowy sposob narracji, jakby gawedzila z czytelnikiem. Podoba mi sie jej poczucie humoru, spostrzegawczosc i sposob pisania o rzeczach nie zawsze wesolych. To ksiazka, ktora zacheca do czynienia dobrego (wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi), bycia zyczliwym dla swiata i ludzi a nie gburem stawiajacym sie ponad wszystkimi. Lektura Szwaji daje mi ten ponad kilogram nadziei, ze warto czasem przymknac oczy na ludzka niezyczliwosc bo pod nia moga mimo wszystko kryc sie wielkie poklady ludzkiej empatii. Szkoda tylko, ze moje doswiadczenia zyciowe mowia mi dokladnie co innego. Ale dziekuje Ci Moniko Szwajo, ze zasialas znow we mnie ziarenko nadziei. Zastanawiam sie teraz czy ja po prostu nie mam czasem pecha do ludzi i probuje sie zaprzyjazniac mimo wszystko, czesto wbrew temu co podpowiada mi intuicja.

Historia czterech kolezanek, ktore po latach odgrzewaja szkolna znajomosc lapie za serce. Cztery charaktery i cztery zyciorysy, ktore nagle splataja sie ze soba to jak zrzadzenie losu, ktore wszystkim moze wyjsc na dobre. Miejsce akcji, moje ukochane miasto Szczecin, dodaje ogolnej ocenie pierwszej czesci jeden punkt ekstra. Fajnie jest tak czytac o znajomych miejscach i wyobrazac sobie dokladnie, gdzie toczy sie ta opowiesc.

Na zakonczenie dodam, ze dziewczyny Szwaji to typowe Szczecinianki, bo wlasnie tacy ludzie mieszkaja w Szczecinie. Mysle, ze kiedys bym tego nie zauwazyla (bo wydawalo mi sie, ze  wszyscy ludzie tacy sa) ale odkad opuscilam to miasto, to wlasnie tego "szczecinskiego syndromu" w  ludzkich charakterach mi brakuje.

6/10

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • ekspresyjki

    To ja "syndromu szczecińskiego" nie wypatrzyłam, pierwszy i trzeci tom przeczytałam, po drugi zamierzam sięgnąć. Pozdrawiam :)

    Skarletka

  • bookfa

    Musialabys bys pewnie byc Szczecinianka cale wieki a potem na kolejne wieki go opuscic to moze bys zauwazyla ;D

  • ysabellmoebius

    Też mam to wydanie! I też dostałam na gwiazdkę. Co prawda całą trylogię mało używanych dziewic czytałam już wcześniej, ale na własność mam właśnie to zbiorcze wydanie. Bardzo lubię Szwaję i dziewice na pewno sobie niedługo powtórzę, choć wcale nie cą moimi ulubionymi jej książkami.

    A do ludzi chwalić Boga mam szczęście. Co prawda na pewno nie wszyscy są ok, ale spokojnie mogę powiedzieć, ze i poza Szczecinem zdarzają się tacy "jak ze Szwai". Powodzenia dla Ciebie i Twoich międzyludzkich kontaktów!

    Ys.

  • bookfa

    ysabell ja zaczelam przygode ze Szwaja wlasnie od tej cegly ;D Mam jeszcze inne jej powiesci, ktore czekaja w kolejce do czytania.
    (Sz)fajowi ludzie sa na pewno tez w innych miejscach swiata, tylko w mniejszym zageszczeniu ;D Gdybym sie zrobila mniej tolerancyjna, nie uciszala intuicji i nie dawala na prawo i lewo ludziom "drugiej szansy" to pewnie mniej rozczarowan by mnie spotykalo w zyciu. Musze nad tym popracowac ;D

  • kristofka

    Nie czytalam i nie mam ksiazek tej autorki, a szkoda! Zapisze sobie na liste ksiazek do kupienia, bo zainteresowalas mnie ta ksiazka. Slyszalam juz o nich wczesniej, ale jakos nie udalo mi sie nigdy kupic. Ostatnio Veanka polecala ksiazki Leokadii Sendor "Pamietnik wiejskiej dziewczyny" i "Pamietnik macochy". Tez mam je na liscie ksiazek do zakupienia :-))))))))

  • kasia.eire

    o Szwai pisałam na blogu więc się nie będę powtarzać, ale dodam tylko, że coś w tym jest, że ludzie mieszkający blisko morza mają coś innego w sobie od innych, ale tak też jest z góralami i ludźmi ze Śląska, wiec to taki po prostu znak rozpoznawczy. Ciekawa jestem tej nowej powieści

  • wanda_28

    z ksiazek Szwai lubie najbardziej "Stateczna i postrzelona" :)

  • bookfa

    ~Kristofko~ o Leokadii Sendor nie slyszalam ale sobie zapamietam bo staram sie klasc duzy nacisk na polskie pisarstwo zeby ten rozkrok szpagatowy ( w komentach pod poprzednim wpisem tak sobie z eire dyskutowalysmy o rozkrokach i szpagatach) ciut zmniejszac ;D
    ~eire~ czytalam Twoja recenzje i to ona popchnela mnie do tego czynu zeby wyciagnac ze srodka kolejki i teraz przeczytac.
    ~wandeczko~ przerylam zbiory i nie znalazlam tego tytulu w swoich zbiorach, choc oprocz tej trylogii mam jeszcze cztery inne Szwaji. Az mi sie wierzyc nie chce, ze nie mam. Dzieki za zwrocenie uwagi na ten tytul. Poszukam jeszcze raz, bardziej metodycznie. Jak nie znajde to kupie. Pozdrawiam

  • m.tucha

    To i ja się skusze, a co tam :)

  • bookfa

    A skus sie! ;) W koncu nie zawsze musimy czytac potencjalnych noblistow ;)

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci