Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Literatura oskubana

bookfa

Maria Kuchen

Äntligen bröllop! (Nareszcie slub!)

LL-förlaget, 2010, stron 60

 

Sara Wadell

I samma båt (Na tym samym wozku)

LL-förlaget, 2010, stron 79

Niedlugo wystartuje "klub lekkiej ksiazki" i jestem wlasnie w koncowym stadium czytania pieciu propozycji dla klubu.

Jestem pelna uznania dla wydawnictwa, ktore specjalizuje sie w wydawaniu ksiazek lekkich (nazwanych przez Z.W.L. trafnie: uproszczonymi) w czytaniu. Kazdy, kogo przerasta czytanie ksiazek bogatych w tekst moze znalezc w tym wydawnictwie cos dla siebie. LL-förlaget okresla swoj krag odbiorcow jako ludzi, ktorzy nie sa wytrenowani w czytaniu a szczegolnie dyslektykow i cudzoziemcow dopiero uczacych sie jezyka. Sa autorzy, ktorzy pisza oryginalne teksty w tej formie ale sa tez "zwykle" ksiazki, ktore sa przerabiane na takie, ktore spelnia oczekiwania potencjanych czytelnikow wydawnictwa. Zaluje, ze kiedy sama uczylam sie jezyka szwedzkiego nie wiedzialam o ich istnieniu. Pamietam, ze pierwsza przeczytana przeze mnie (z wielkim mozolem) ksiazka w tym jezyku byla glosna wtedy powiesc Betty Mahmoody Tylko razem z corka. Byla to prawdziwa droga przez meke, ze slownikiem w drugim reku.

Teraz kiedy juz czytam w tym jezyku bez problemu to przeczytanie przecietnej lekkiej ksiazki zabiera mi mniej wiecej godzine. Äntligen bröllop! i I samma båt to wlasnie takie ksiazki. Kilkadziesiat stron przejrzystego tekstu podzielonego na krotkie akapity. Sa to ksiazki oskubane dokladnie ze wszystkiego co akurat mi daje przyjemnosc czytania ale przynajmniej nie odstraszaja tych, ktorzy czytania sie hm... boja.

Jedna to typowy chick-lit dosc niskich lotow. Do tej pory zrzucalam to na uproszczona wersje i staralam sie byc wyrozumiala. Okazuje sie, ze zupelnie niepotrzebnie bo druga ksiazka, tez w uproszczonym jezyku a jednak byla duzo lepsza. Obie to takie troche bajki z happy endem, ktore fajnie od czasu do czasu przeczytac.

Chick-lit  Äntligen bröllop! (Nareszcie slub!) Marii Kuchen to (byle jaka) opowiesc o pewnej parze, ktora zamierza sie pobrac i planuje wesele na ponad sto osob. Oboje bezrobotni, oderwani od rzeczywistosci marzyciele. Na szczescie znajdzie sie ktos kto przemowi tej parze do rozsadku. Wszystko skonczy sie szczesliwie, bez dlugow nie do splacenia czyli skladkowym slubem na bosaka, bez tabunu gosci i prawdziwego szampana.

Druga historia I samma båt (Na tym samym wozku) Sary Wadell jest bardziej zlozona. Porusza problem kulturowego wyobcowania, bezrobocia i tesknoty za samorealizacja. Brzmi to moze dosc gornolotnie i malo odkrywczo ale jak sie jest imigrantem to odbiera sie te problemy jakby inaczej. I ja tak wlasnie mam. Rozumiem faceta, ktory sie miota, czuje sie nikim i nikomu niepotrzebnym. Do tego dodala autorka pare trafnych spostrzezen i stereotypow wypowiadanych przez ludzi, ktorym, delikatnie mowiac, w zyciu nie wyszlo.  

Nie dziwi mnie, ze zajela w 2008 roku pierwsze miejsce w konkursie na powiesc ogloszonym przez wydawnictwo, ktore specjalizuje sie w wydawaniu tego typu literatury. Mimo skromnych srodkow przekazu, oparciu akcji przede wszystkim na dialogach wyszla z tego niezla historia, ktora moze sie podobac. Hassan, iranski emigrant nie umie sie odnalezc w Szwecji. Jezyk szwedzki zna slabo i jest bezrobotny. Patrialchalny model zycia, do ktorego jest przyzwyczajony nie ma racji bytu nawet w jego wlasnej rodzinie. Ani zona ani dzieci nie widza w nim glowy domu a tylko zgryzliwego malkontenta. Aby poprawic swoj wizerunek, przynajmniej w oczach rodziny, decyduje sie w koncu na prace jako wolontariusz w noclegowni dla bezdomnych. Poczatkowo wbrew sobie, zaprzyjaznia sie z Bossem, miejscowym alkoholikiem. Zbliza ich do siebie wspolne marzenie, obydwaj chcieliby budowac jachty. Potem jest juz bardziej bajkowo, pewnie po to zeby udowodnic czytelnikowi, ze jak sie chce to sie da.

To po kryminalach Mankella, kolejne dwie ksiazki szykowane przeze mnie na spotkanie klubu ksiazki. Ciekawe czy ktoras z nich zostanie wybrana do czytania.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • mallid

    Bookfo
    nareszcie ktos pomyslał ,ze można czytać ksiązki nie z pierwszej strony gazet i te , którymi krytycy się zachwycają , a jak wiadomo krytycy swoje a czytacze swoje i cale szczęście

  • bookfa

    **mallid** tak sobie tu siedze i sie zastanawiam czy to dlatego, ze to ksiazki, o ktorych nikt nie slyszal i sami nalogowi czytacze tu zagladaja, ze nikt do tej pory nie napisal ani slowa. ;)
    A moze to wlasnie dlatego, ze to nie ksiazki z pierwszych stron gazet? ;(

    Dziekuje, ze przerwalas to krepujace milczenie ;D


  • mallid

    Bookfo
    nie uwierze ,że dlatego Twoi goście nie komentuja bo to książki nie z pierwszych stron gazet .Pojechali pewnie na urlop:)))) Nie wiem jak inni , ale ja czytałam mnostwo ksiązek , a ich recenzji nigdy nie czytałam .Nie musiałam .Po prostu wpadła mi w "reke " same :)

  • bookfa

    ;D ;D
    Tez nie wierze ;)))

  • mallid

    Bookfo
    czy przewidziane sa legitymacje dla wirtualnych uczestników Twojego klubu .Jesli tak, to chcę !!!!!

  • bookfa

    Wirtualny honorowy moze byc? ;)))

  • mallid

    Bookfo
    honorowy , no , no :)))) może być naj najbardziej

  • bookfa

    ;)))))

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci