Menu

Lost.In.The.Library

ma nowy adres: www.bookfa.se

Göteborg 2011 czyli wrocilam pijana...

bookfa

… od nadmiaru wrazen. Tyle naraz moze czlowieka spotkac tylko na targach ksiazki. Wlasnie odbywaja sie kolejne. Pisarze na wyciagniecie reki! Rabaty na ostatnie nowosci, nieco starsze tytuly w cenach jak z Taniej Ksiazki.

                  Okolo 10 zlotych za ksiazke. Mnie udalo kupic sie Åke Edwardsona nawet za 4 zlote

Bylam w czwartek, w pierwszy dzien targow czyli w dniu dla ludzi z branzy. W tym roku tematem przewodnim jest literatura niemieckojezyczna. Przyznam sie jednak, ze nie rzuca sie to za bardzo w oczy.

                   Dosc osobliwa oferta wydawnictwa Science fiction

Czwartek zaczelam wczesnie. Wstalam przed szosta rano a przed osma bylysmy juz w drodze. Piec kolezanek z wydzialu kultury, biblioteki i ja. Przez deszcz, sluzbowym busem gnalysmy na polnocny zachod. Dojechalysmy na miejsce kilka minut po dziesiatej a juz wszystkie wielopietrowe parkingi w poblizu targow byly zajete. Zatrzymalysmy sie troche dalej, gdzie wolne miejsca byly i tak juz tylko na trzecim pietrze.

W hali targowej klebil sie juz zbity tlum. Trafic gdziekolwiek nie bylo latwo, teren targow byl fatalnie oznaczony. Plan hali targowej nie pomagal zbyt wiele, przypominal raczej zaszyfrowana mape poszukiwaczy skarbow.

W domu przygotowalam sobie liste na jakich spotkaniach z pisarzami chcialabym byc. Po drodze do Göteborga nerwowo przegladalam gazete targowa zeby znalezc zaszyfrowane symbolami miejsca i godziny spotkan. Oczywiscie w gazecie nie bylo wszystkiego ale o tym przekonalam sie dopiero na miejscu.

Nie zdazylam na ZADNE z zaplanowanych wczesniej spotkan. Niektore byly tylko kilkunastominutowe, wiec przemieszczenie sie z jednego konca hali na drugi w ciagu kilu minut bylo fizycznie niemozliwe, ze wzgledu na odleglosci. Zbity tlum i kiepskie oznaczenia boksow tez sie do tego przylozyly.

Spotkalo mnie jednak kilka niespodzianek, ktore wynagrodzily mi  cala nieudana reszte.

Numer jeden.

Stoje jak zahinotyzowana i wpatruje sie w stos najnowszej powiesci  Johana Theorina Sankta Psyko. Nie powinno jej tam byc, bo premiera przewidziana jest na 29 wrzesnia. No coz, dla targow robi sie pewnie wyjatki…  Wpatruje sie wiec w ten stos i boje sie dotknac, zeby nie zniknal. Podnosze wzrok na faceta stojacego obok i widze, ze to Johan Theorin, we wlasnej osobie. Stoje jak zaczarowana, zaskoczona cala ta sytuacja. Przegapilam chwile kiedy moglam mu powiedziec, ze niewykluczone, ze jestem jego najwieksza fanka w calej Skandynawii. Po chwili jest juz przy nim kilku dziennikarzy, strzela flesz i sypia sie pytania. Stoje i slucham, nie moge sie pozbyc wrazenia, ze to wszystko mi sie sni. Korzystam jednak po chwili z okazji i tez strzelam mu pare fotek. Spogladam na ekran monitora nad glowa i widze, ze za chwile zacznie sie spotkanie z autorem na scenie wydawnictwa. Ide tam i widze, ze jest na miejscu juz sporo osob. Wszyscy stloczeni bo miejsca malo a kazdy chce cos uslyszec i zobaczyc pisarza. O tym co mowil napisze przy innej okazji.

                 Johan Theorin rozmawia z dziennikarzami

Numer dwa.

Przygladam sie wielkim stosom ksiazek na stoisku wydawnictwa, ktore wydaje tylko format pocket. Nagle ktos puka mnie w plecy. Myslalam, ze to ktoras z kolezanek na mnie wpadla. Odwracam sie i widze nieznajoma, ktora sie ze mna wita i pyta czy lubie czytac kryminaly. W reku trzyma trzy powiesci Karin Gerhardsen. Potakuje, ze owszem. Pyta czy czytalam te. Zgodnie z prawda mowie, ze jeszcze nie ale kupilam juz wczesniej wszystkie trzy. To ja je napisalam mowi sympatyczna blondynka a ja, zupelnie zaskoczona, wyrazam zal, ze nie mam przy sobie zadnej z jej ksiazek zeby poprosic o autograf. Te trzy powiesci  to tzw. Hammarby seria (“Domek z piernika”, “Mama, tata, dziecko”, “Vyssan lull”), ktorej akcja toczy sie w Hammarby, jednej z dzielnic Sztokholmu. Krytycy okreslaja Karin Gerhardsen jako powazna konkurentke Lizy Marklund, Camilli Läckberg i Anny Jansson.

            Najnowsza powiesc Karin Gerhardsen, czwarta z serii o Hammarby

Karin sklada wiec swoj autograf na odwrocie mojej targowej karty identyfikacyjnej. Rozmawiamy chwile o jej najnowszej powiesci  z Hammarby serii (“Swiety”) i zegnamy sie cieplo.

Numer trzy.

Stoje przy ladzie jednego z wydawnictw. Zamierzam wziac sobie katalog. Zerkam na osobe, ktora stanela obok. To Jan Guillou. Czeka na chetnych na autograf w swojej nowej ksiazce, “Budowniczowie mostow”. To pierwszy tom  jego nowej historycznej serii, kronice XX wieku.  Autor mowi o niej tak: nikt nie zna tej historii. Jest zapomniana i opisze w niej tez poczatki kolonializmu, ktory byl wazny dla XX wieku.

                     Jan Guillou gotowy do skladania autografow

Po chwli pojawia sie jedna czytelniczka, potem nastepne. Tloku nie ma bo najprawdopodobniej pisarz pojawil sie tu spontanicznie a nie zgodnie z wczesniej ustalonym grafikiem. Nie pierwszy raz wpadlam na niego niespodziewanie. Tym razem nie zareagowalam tak spontanicznie jak kiedys na sztokholmskiej starowce.

                  Moje zakupy, dwie ksiazki moje, reszta dla Fröken N.

Kupilam kilka ksiazek, odwiedzilam kilkanascie stoisk ulubionych wydawnictw, wzielam ich katalogi. Czytajac je teraz w domu  przedluzam sobie obecnosc na targach.

            Katalogi. Piratförlaget zrobilo swietny, z bardzo interesujacymi wywiadami swoich pisarzy

Wychodzac z targow przeczytalam nad glowa wielki napis: Zapraszamy znow za rok, 27-30 wrzesnia 2012, temat przewodni: literatura nordycka.

Komentarze (25)

Dodaj komentarz
  • felicja79

    Na tych targach to trochę jak w bajce :-) Ja bym się czuła jak Alicja w Krainie Czarów, gdybym spotkała ulubionych pisarzy :-)

  • tommyknocker

    Spotkać Theorina... to jest coś ! Gratuluję ciekawych książkowych nowości !

  • kasia.eire

    ojej, jaka fajna relacja.
    A ja cała w gorączce, bo najpierw zamówiłam 70 książek z nazbieranych pieniędzy, a potem dostałam dotację i mogłam zamówić kolejne ponad 120 książek. A jeszcze Merlin obiecał coś dołożyć. W ten sposób w pażdzierniku będziemy mogli cieszyć się ponad 200 nowymi książkami, niespodziewanie taki deszcze. Aż mnie głowa rozbolała z emocji i mam stan podgorączkowy.

  • bookfa

    **felicjo79** bylo bajecznie;))) Kiedy zobaczylam Theorina obok siebie wydawalo mi sie, ze to czary ;)))

    **tommyknocker** Wiekszosc ksiazek byla dla mojej corki i jej radosc byla rzeczywiscie wielka. Ja ciagle jestem pod wrazeniem samych targow i Theorina ;)

  • bookfa

    **eire** dziekuje:). Staralam sie, zeby czytajacy poczuli, ze tez tam byli ;)
    200 nowych ksiazek??? Tez bym miala goraczke! I to wysoka! Kiedy mnie spotka takie szczescie?? Juz sie boje, ze nie dadza ani grosza na zakupy w grudniu. :(
    Anny biurko ciagle zawalone polskimi ksiazkami. Lezy jeszcze pare kupionych w grudniu zeszlego roku i cala sterta tych, ktore latem podarowaly dziewczyny i ja sama. :(((

  • j.szern

    Nigdy nie byłam na targach książek - a w sumie w Warszawie mam je pod nosem... Odstraszał mnie zwykle tłok - pewnie byłabym tam zagubiona jak w stolicy przez pierwszy rok pracy. Bo w Warszawie nadal się nie odnajduję - mimo że kilka lat mi tu minęło. Nadal mieszkam poza miastem, a z atrakcji "kulturalnych" wykorzystuję w sumie trzy: punkt odbioru książek Merlina, punkt odbioru książek Empiku i księgarnie Matrasa :) I tyle :) Jakoś do kina mi za daleko. A za teatrem nie przepadam - jest zbyt inwazyjny i nie umiem postawić ściany między sobą a akcją na scenie. Za bardzo na mnie wpływa :) Leń ze mnie straszliwy - jak weekend przychodzi, to się zwijam pod kocem z książkami. A w tygodniu pracuję - i po dniu w szkole mam ochotę li jedynie na fotel, książki (monotematyczna jestem, wiem) i kubek herbaty :)

  • Gość: [Eireann] *.adsl.inetia.pl

    Jak cudnie... ja poproszę o takie ceny książek w Polsce ;-)))

  • bookfa

    **j.szern** tlum tez mnie troche przytlacza choc staram sie odizolowac od calego tlumu ;) Na targi wybierz sie moze choc raz zeby moc stwierdzic czy rzeczywiscie poczujesz sie zagubiona. ;) Dowiedzialam sie, ze dzien pozniej, kiedy targi byly juz dla wszystkich a nie tylko ludzi z branzy, trzeba bylo stac dwie godziny w kolejce zeby w ogole wejsc do hali. Nie umiem sobie wyobrazic tego tlumu. Juz w czwartek nie bylo gdzie palca wlozyc ;P
    A Twoja monotematycznosc bardzo lubie:)))

  • bookfa

    **eireann** ceny nowosci pewnie by Cie przerazily ;) Ja juz nauczylam sie, ze czekam, az nowosc zastapi kolejna nowosc i kupuje wtedy taniej. A najlepiej pocket bo malo miejsca zabiera i tania od poczatku jest ;)

  • jane_doe_blog

    Dzięki za relację, zazdraszczam spontanicznych spotkań i niecierpliwie czekam na relację z Theorina. Targi w ogóle maja to do siebie, że ludzi od metra i wszyscy przemieszczają się dokładnie w tym samym kierunku co my, jakby śledzili nas:). Ja ostatnio na Warszawskie Targi wybrałam się w piątek i bardzo dobrze zrobiłam, kiedyś byłam w sobotę i mało szlag mnie nie trafił w tym dzikim tłumie.
    Fajne zakupy i tanie, kupiłaś w końcu tego Theorina?, bo jakoś nie widzę...

  • bookfa

    **jane_doe** Theorina nie kupilam bo dotrze na dniach do biblioteki. Jestem pierwsza w kolejce, wiec juz niedlugo dostanie sie w moje lapska ;P Kupie sobie wlasny egzemplarz kiedy wyjdzie jako pocket :)
    Kocham targi! Juz sie nie moge doczekac nastepnych ;P

  • j.szern

    Pocket... Marzenie - strasznie żałuję, że tak mało książek w Polsce wychodzi w tym formacie. Nie chodzi tu o cenę - bardziej o wygodę. Lekkie, małe, nie muszę rezygnować ze śniadania, żeby je upchnąć do torby jak jadę do pracy... Oczy jeszcze mam dobre - więc mały druk mnie nie męczy :)

  • bookfa

    Ja wole pocket przede wszystkim ze wzgledu na brak miejsca na polkach. Kazdy centymetr sie liczy ;) Ale cena tez jest nie bez znaczenia. Pocket dostane za 40 koron a nowosc w twardej oprawie kosztuje mniej wiecej 200. To spora roznica ;D
    Wielkosc druku to tez na razie dla mnie ostatni problem, mimo zaawansowanego wieku ;)

  • barbara76

    jak tak sobie zapisuje tych autorow to tylko sie zastanawiam czy w mojej skromnej bibliotece cos z tego bedzie do wypozyczenia??

  • opty2

    O rany! Ja też bym była pijano-zaczarowana :) Aleś miała szczęście, zzzazdroszczę. I jeszcze takie tanie zakupy zrobiłaś? Dzięki za opisy i fotki :)

  • bookfa

    **goldie** jezeli masz szczescie miec taka bibliotekarke jak eire to mozesz miec duze szanse. A moze kiedys cos dopadniesz jak bedziesz w Polsce? ;D
    Usciski!!!

  • bookfa

    **opty2** a ja dziekuje, ze czytasz czyli po trosze uczestniczysz w tym moim szeczesciu ;)))

  • mallid

    Bookfo
    jednym słowem dziś już nie jestes pijana :)))) oczywiście pijana szczęściem
    Niestety ceny nowosci w Polsce też są nie z tej ziemi :((

  • bookfa

    **mallid** ciagle jestem pod wrazeniem czyli ciagle jeszcze pijana ;) Ale dochodze do siebie ;)
    Ceny ksiazek powariowaly wszedzie ;/

  • kristofka

    Sledzilam targi tylko w prasie. Tlumy ludzi tam byly i podobno okolo 100 000 osob odwiedzilo targi. Tlok musial byc ogromny. Ciekawe mialas spotkania i wcale sie nie dziwie, ze jestes troche na rauszu :-))))) ja tez bym byla :-)))
    Wczoraj dostalam avizo i jutro wybiore sie po ksiazke, bo dzisiaj sprzatanie po gosciach.
    West Side Story w operze goteborskiej jest warte obejrzenia i krytyka jest dosyc pochlebna. Mimo, ze bilety drogie (640 kr za miejsce w 7 rzedzie, parkiet) to nie bylo ani jednego wolnego miejsca i spotkalam kilka znanych postaci, bo spektakl dopiero szedl kilka dni, wiec jeszcze mial "zapach swiezosci". Pozdrowienia!

  • agnes_plus

    Czytałam z uśmiechem relację :) Sama na żadnych targach nigdy nie byłam, ale chyba czas to zmienić, bo będę miała pod bokiem, oby się udało!

  • bookfa

    *kristofko** nie umiem sobie wyobrazic wiekszego tloku niz byl w czwartek a na pewno byl. Bylo super ale biorac pod uwage przyszloroczny temat targow, moze byc jeszcze lepiej. Juz sobie rezerwuje w kalendarzu czwartek 27 wrzesnia przyszlego roku. Nic mi nie moze stanac na przeszkodzie ;P
    West Side Story na pewno warto bylo zobaczyc. Zazdroszcze wrazen:)
    Ciesze sie, ze ksiazke masz juz w zasiegu reki ;)

  • bookfa

    **agnes_plus** najwyzszy czas to zmienic, zwlaszcza jezeli bedziesz miala pod bokiem. Warto. Jestem pewna. To nie tylko impreza, to tez wielkie przezycie dla mola ksiazkowego. ;)

  • chihiro2

    Uwielbiam takie imprezy, choć u nas to raczej festiwale, a nie targi, są okazją do spotkania pisarzy. Byłam niedawno w Berlinie na festiwalu literackim, brałam udział w siedmiu spotkaniach z pisarzami, których znam (już teraz mogę powiedzieć, że niemal osobiście) i podziwiam. Zdobyłam nawet zgodę na wywiad dla Archipelagu od dwóch pisarzy, w tym Asne Seierstad - na pewno świetnie znana także w Szwecji.
    Też miałam takie przyjemnostki jak Ty, choć innego rodzaju. Jeden z pisarzy namawiał mnie do pisania i zapewniał, że musi się udać, inna pisarka chciała mieć ze mną (ze mną!) zdjęcie i zapraszała do Singapuru... Cudowne, ja też się czuję jak w bajce w takich momentach, na festiwalach literackich jestem w swoim żywiole, ubóstwiam je. I mogłabym jeździć po świecie od festiwalu do festiwalu...

  • bookfa

    **chihiro** podzielam Twoj entuzjazm. Tez bym tak jezdzila gdyby sie dalo;)
    Nikt mnie nie namawial do pisania ani nie chcial sie ze mna sfotografowac ale i tak bylo fajnie;P
    Åsne Seierstad jest u nas bardzo znana i uwazana za autorke bardzo kontrowersyjna, zwlaszcza po tej historii z "Ksiegarzem z Kabulu".
    Zycze Ci jak najwiecej takich bajkowych momentow:)

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci