Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Zalety nieumiejętności czytania

bookfa

Johanna Thydell

Han tänkte på dem som färger (Myślał o nich jak o barwach)

Novellix, 2011, stron 28

Johanna Thydell to moja ulubiona pisarka młodego pokolenia, od samego debiutu a nawet wcześniej. Pochodzi z mojej miesciny i dzieki temu, przez kilka lat, miałam przyjemność czytać jej felietony w naszej lokalnej gazecie. Wpadła mi w oko świetnym stylem i nieczęsto spotykaną gietkością pióra. Biorąc pod uwagę jej młody wiek, od razu mój nos mi podpowiedział, że oto pojawił się wielki talent. Przepowiadałam jej błyskotliwą karierę i nie pomyliłam się. Jej debiutancka powieść „I taket lyser stjärnorna” zgarnęła najbardziej pożądaną szwedzką nagrodę literacką, Augustpriset. Do tej pory przetłumaczono tę powieść na dwanaście języków a także przeniesiono ją na ekran.

Z dnia na dzień stała się sławna a nie była na to wcale przygotowana. Po debiucie, powieści dla młodzieży z wątkami autobiograficznymi, nastąpiła dość długa przerwa. Następna powieść „Det fattas en tärning” to kolejny sukces. Nad jedną i drugą wylewałam łzy, choć nad pierwszą jednak więcej. Trzecia powieść „Ursäkta att man vill bli lite älskad” to kolejna niespodzianka. Nareszcie żadnego powodu do łez. Powieść z życia zakochujących się po raz pierwszy nastolatków. Tą powieścią udowodniła sobie (bo czytelnikom wcale nie musiała), że potrafi sprostać oczekiwaniom, że sukces jej debiutu to nie kwestia szcześcia i przypadku.

foto Mia Carlsson

Miałam okazję spotkać ją kilka razy. Przesympatyczna, wrazliwa dziewczyna, której smakowało moje ciasto czekoladowe. Prowadziła kiedyś w naszej bibliotece wakacyjny kurs kreatywnego pisania dla młodzieży, do dziś ciepło wspominany przez moją starszą córkę.  To są zalety małych mieścin, pisarze na wyciągnięcie ręki.

Teraz zaskoczyła mnie (i pewnie nie tylko mnie) po raz kolejny.  Krótkie opowiadanie „Han tänkte på dem som färger” zaskoczyło mnie intensywnością uczuć. Na dwudziestu ośmiu stronach, które  czytałam od poczatku kilka razy bo za każdym razem kiedy brałam je do ręki żeby dokończyć, stwierdzałam, że jest tak krótkie, że mogę je przeczytać całe naraz i zaczynałam od początku. Potem po raz kolejny okazywało się, że znów nie zdążę przeczytać całości i tak w kółko. Po prostu nie umiem czytać opowiadań. Jednak dzięki temu odkryłam więcej istotnych szczegółów, na które nie zwróciłabym pewnie większej uwagi, czytając je tylko raz. Narratorem jest nieznany nawet z imienia młody, utalentowany plastycznie chłopak, skazany na utratę bliskiej osoby, skupiony na wspomnieniach z dzieciństwa i unikaniu budowania bliższych relacji z kimkolwiek. Całość napisana fantastycznie mistycznym językiem, niejednoznaczna na tyle, że za każdym razem trochę inaczej smakuje się niektóre szczegóły. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że autorka po raz kolejny próbuje rozliczyć się z bolesną przeszłością mimo, że głównym bohaterem jest bezimienny on, nazywany pieszczotliwie w dzieciństwie przez matkę ”Ettan”. Jak widać, niektóre rany goją się wyjątkowo długo i opornie.

7/10

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • jane_doe_blog

    Tym bardziej musi być Ci przyjemnie, że wiesz dokładnie kogo masz na myśli i znasz osobiście. To wprost nie do wiary, że częstowałaś własnym ciastem kogoś niezwykłego, a przecież jakby dziewczynę z sąsiedztwa:).
    To ciasto czekoladowe... musiało być pyszne, hmm:).

  • bookfa

    **jane_doe** zajadala sie moim ciastem juz dosc dawno. Byla wtedy jeszcze nie taka slawna ale dla mnie juz wtedy niezwykla. Moim sasiadem byl przez krotki czas jej ojciec. Mieszkal pietro nizej w tym samym budynku co ja.
    Kibicowalam jej od poczatku i dalej to czynie z wielka przyjemnoscia. Probuje znalezc wydawce w Polsce, ktory wyda jej pierwsza powiesc. Zaczelam ja juz nawet tlumaczyc na polski. To wielka szkoda, ze polscy czytelnicy traca cos takiego!
    Ciasto czekoladowe, powiem zupelnie nieskromnie, jest pyszne jezeli sie lubi takie ze srodkiem o konsystencji gestej czekolady ;)

  • mallid

    Bookfo
    to ja też robie mniam jak Jane :))) Ciasto na poczatek , koniec i środek dnia to jest to !! Małe miescinki były/są/ będą urokliwe trzeba tylko umieć patrzeć

  • bookfa

    **mallid** mimo wszystko wolę duże miasta ;)

  • felicja79

    Ciekawa historia - pisarze na wyciągnięcie ręki, marzenie :-). Ty to masz jednak ciekawe życie :-).

  • bookfa

    **felicja79** chwilami życie potrafi być piękne, jak chce ;P

  • opty2

    Ojej, w tej Szwecji talenty rodzą sie gdzie bądź :)
    A swoja drogą to niesamowite, że taką pisarke możesz spotkac na ulicy swojego miasta i normalnie z nia porozmawiać, ach!
    Czy pani Johanna pisze ksiązki dla młodzieży? Tak zrozumiałam.

  • bookfa

    **opty2** tak, tak! A najwięcej rodzi się w Småland. ;P
    Johanna Thydell napisała do tej pory trzy powieści dla młodzieży i jedno opowiadanie dla dorosłych.
    Niestety nie mieszka już w mojej miescinie. Od kilku lat mieszka w Sztokholmie. Ostatni raz miałam okazję porozmawiac z nią w zeszłym roku, na targach ksiązki w Geteborgu.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci