Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Kret według bookfy

bookfa

Jarosław Kret

Polska według Kreta

PWN, 2012, stron 352

 

Fantastyczna gawęda o znanych i mniej znanych dwudziestu dwóch zakątkach Polski. Zgadzam się z autorem, że zamiast pchać się na drugi koniec świata mamy wspaniałe miejsca na wyciągnięcie ręki.

 

 

Z miejsc, które opisuje znam mniej niż połowę, choć wszystkie wakacje spędzam w Polsce. No cóż, ma człowiek swoje ulubione miejsca, do których wraca i nigdy mu się nie znudzą. Przewodnik Kreta skutecznie zachęca do zwiedzenia innych. Robię już pewne plany na przyszły rok...

Polskę według Kreta polecam wszystkim ewentualnym urlopowiczom. Zanim zdecydujecie się za zakup greckiej czy egipskiej wycieczki w fantastycznie niskiej cenie, w jakimś ledwie dyszącym biurze podróży, zajrzyjcie do kretowego przewodnika. Zdziwię się, jeżeli nie znajdziecie tam czegoś interesującego dla siebie.

Polska według Kreta to jednocześnie suplement do serii jego programów telewizyjnych pod tym samym tytułem, których niestety nie miałam okazji obejrzeć.

Autor opowiada przede wszystkim o mało znanych atrakcjach turystycznych, z premedytacją pomijając te znane, już teraz tłumnie odwiedzane przez turystów.

Byłam w tym roku kilka dni na Mazurach. Naszą bazą wypadową był wygodny mrągowski hotel, położony nad samym brzegiem jeziora Czos. Dzięki przewodnikowi dopilnowałam żebyśmy np. znaleźli się w Giżycku, w trakcie otwierania mostu. Siedząc na trawie, na brzegu Kanału Giżyckiego, obserwowaliśmy czekające w kolejce, a potem przepływające majestatycznie jachty i mniejsze łódeczki, z jeziora Niegocin na Kisajno. O zachodzie słońca nad jeziorem Tałty, Jarosław Kret nie wspomina, ale ja bez wahania dopisuję to do mazurskich atrakcji. Fantastyczny giżycki port jachtowy szpecą, niestety skutecznie, tandetne budy pamiątkarskie. Na przeciwko portu, po drugiej stronie jeziora buduje się, położony częściowo na wodzie, hotel. Chciałabym kiedyś w nim zagościć.

Polska według Kreta to pewnego rodzaju kroniki z odkrywczych podróży autora z ekipą telewizyjną po Polsce. To także zapiski o zmaganiu się z kapryśną pogodą i o permanentnym pośpiechu, od czasu do czasu okraszone smakowitymi przepisami kulinarnymi, typowymi dla odwiedzanych regionów.

Czyta się jednym tchem, jeżeli w ogóle tak można powiedzieć o tego typu literaturze.

Wyprawy śladami ekipy telewizyjnej są naprawdę warte rozważenia, nawet jeżeli z góry wiadomo, że nie dadzą nam własnoręcznie otworzyć, ani zamknąć obrotowego mostu w Giżycku, po Milówce nie oprowadzą nas bracia Golcowie, ani nie wystąpią specjalnie dla nas żadne zespoły ludowe. No cóż, magia telewizji...

Polska według Kreta jest, jak przystało na szanujący się przewodnik turystyczny, bardzo bogato ilustrowana. Wszystkie zdjęcia, według informacji zamieszczonej w książce, są autorskie, choć te, na których jest sam Jarosław Kret, musiał chyba jednak zrobić ktoś inny? I wszystko byłoby super gdyby nie skandalicznie fatalna jakość większości z nich. To na szczęście jedyny, choć poważny, minus tej książki.

 

7/10

 

Wydawnictwu PWN bardzo dziękuję za przesłanie egzemplarza.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • avo_lusion

    Ja takiej literatury nie lubię, ale propozycja ciekawa:)

  • bookfa

    **avo_lusion** też czytam tylko to co może mi się praktycznie przydać. :)

  • jane_doe_blog

    Nie przepadam za Kretem podróżnikiem, zapowiadaczem pogody i czym tam jeszcze jest. Pewnie, że niczym nieuzasadnione antypatie nie powinny mieć wpływu na dobór lektur, ale z nim wyjątkowo tak mam. Facet zwiedził i zjeździł niemal cały świat, to teraz może dawać dobre rady:)).

  • bookfa

    **jane_doe** ha, ha ha...
    Zdecydowanie wolę go czytać niż oglądać. Egzaltacja jest dużo mniej widoczna w czytaniu. ;P

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci