Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Targana mieszanymi uczuciami jak sztormem

bookfa

 Stefán Máni

Statek

WAB, 2010, stron 426



Jestem jakby w kropce. Kompletnie nie wiem co napisać o tej książce, gorzej, nie wiem nawet co o niej sądzę. Nie jestem zdecydowana, czy mi się podobała, czy nie. Całość zepsuł mi wątek „wierzeń i przesądów islandzkich”. Najprawdopodobniej.

Naczytałam się tyle recenzji na temat Statku, że nie tylko nabrałam ochoty na przeczytanie, ale wręcz zapałałam żądzą przeczytania. Moje ulubione klimaty; odosobnione miejsce akcji i kilku bohaterów, z których raczej żaden nie jest pozytywny. No po prostu nie mogłam nie przeczytać! Nie udało mi się kupić tej książki mimo wielu prób, ale dało się wycyganić ją od opty2 (dziękuję bardzo!).

 

 

Zaczyna się niepokojąco. Zbiór wyjątkowo dużej liczby zbiegów okoliczności, które pewnie mogą się zdarzyć nawet w rzeczywistości, ale nigdy nie są dla mnie zbyt wiarygodne w powieści.

Kilku typów spod ciemnej gwiazdy, w podejrzanej portowej spelunie spiskuje, aby uniknąć ewentualnego zwolnienia z pracy. Wyjątkowo niesympatyczna baba, na polecenie męża, jedzie nocą jak szaleniec po tajemniczą walizkę. Finał tej jazdy jest tragiczny i już po kilku kolejnych stronach wiadomo, że będzie miał konsekwencje także dla knajpianych spiskowców. Zanim pełna niesamowitych zbiegów okoliczności noc się skończy, akcja powieści wraz ze spiskowcami przeniesie się na statek „Per Se”. Cała załoga to tylko dziewięć osób, a wśród nich świeżo upieczony morderca, antysemita alkoholik, hazardzista w długach po uszy, oraz gangster, postrach świata przestępczego Reykjaviku.

„Per Se” to frachtowiec, który wyrusza w kilkutygodniową podróż do Surinamu. Sytuacja na statku od początku nie wróży nic dobrego, sztormowa pogoda, a później szalejący na morzu orkan i sabotaż na statku powodują, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Poczynaniami nieobliczalnej załogi zaczyna dyrygować strach, a dziwne i często zupełnie niewytłumaczalne zdarzenia potęgują grozę sytuacji. Kolejny akt sabotażu nie pozostawia wątpliwości, że o finale rejsu zadecyduje czające się wszędzie zło i siły natury. Koszmar zdaje się nie mieć końca. Kiedy wydaje się, że już nic gorszego nie może się stać, rozpoczyna się kolejny. Wszechobecny strach i chęć przeżycia za wszelka cenę powodują, że w obliczu nieuniknionej śmierci najgorsze ludzkie instynkty biorą górę .

Sugestywny opis miejsca akcji powodował u mnie niemal chorobę morską, a zapach mazutu  i rdzewiejącego metalu czułam na odległość. Z pewnością z pomocą mojej wyobraźni przyszło też wspomnienie wizyty na podobnym frachtowcu i w maszynowni podczas rejsu. Huk silników, upał, zaduch i ten hm... zapaszek, są po prostu niewyobrażalne.

Przy okazji muszę jednak wytknąć autorowi pewne niedociągnięcia. Nikt z bohaterów nie mógł w takiej sytuacji zostawić czegokolwiek np. na stoliku, żeby to później znaleźć w tym samym miejscu, a w powieści niestety miało to miejsce kilkakrotnie.

Ponieważ nie jestem zwolenniczką typowych horrorów, a jest to powieść z wyraźnymi elementami tego gatunku, w pewnych momentach trochę kręciłam nosem. Mimo, że nie umiem powiedzieć jednoznacznie, czy mnie ta powieść zachwyciła czy nie, to warto było popłynąć w ten rejs. Mimo wszystko jestem pod wrażeniem i chcę więcej.

 

7/10

 

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • opty2

    Wiesz co? Już niejednokrotnie przekonałam sie, że nie należy czytac za dużo recenzji, szczególnie tych opisujących całą akcję, bo rozczarowanie gotowe. Kiedy nie wiesz czego się spodziewać, sama odkrywasz to i owo.
    Czy był tam jakis wątek "wierzeń islandzkich"? nie pamiętam za bardzo.
    Ponieważ nie znałam fabuły, więc sama końcówka mnie kompletnie zaskoczyła i dlatego podobała mi sie ta książka. Natomiast w jednej z recenzji blogowiczka zaprezentowała całą mapę z trasą statku i tym sposobem "połozyła " całą akcję, całe szczęście, że przeczytałam to po lekturze, inaczej moznaby zabić ;)

  • info_m_aniak

    Kolejna pozycja obowiązkowa na czającą się tuż za rogiem jesień:)

  • dachauka

    Ja długo polowałam na tę książkę, właśnie zachęcona przez jakichś miłych blogerów albo forumowiczów, już nie pamiętam dokładnie. I udało się - przywiozłam ją sobie z wakacji i niedługo się za nią zabieram. Powiedziałam sobie, że się nie będę nastawiać na niewiadomoco, bo, jak słusznie zauważyła opty2, łatwo o rozczarowanie, co ostatnio parę razy mnie spotkało. Przyznam też, że to, na co Ty kręcisz nosem, stanowi dla mnie dodatkową zachętę (horrorowe klimaty).

  • jane_doe_blog

    Bardzo, ale to bardzo mi się ten "Statek"podobał, nawet elementy dziwne i ocierające się o magię o dziwo, mi nie przeszkadzały.
    Gdybyś chciała pozostać w podobnych klimatach (magia eskimoska, ale w znośnych dawkach), to koniecznie, ale to koniecznie przeczytaj "Terror" Dana Simmonsa, mistrzostwo świata:).

  • lirael

    Ja też czytałam wiele entuzjastycznych recenzji i zainteresowałam się "Statkiem", ale po przejrzeniu w księgarni entuzjazm trochę zbladł, nie pamiętam już dlaczego. I teraz ja jestem w kropce, bo to, co napisałaś o tej powieści, bardzo mnie zaintrygowało.

  • mdl2

    A ja tej książki nie doczytałam (mimo, że np. uwielbiam "Terror" Simmonsa i ogólnie horrory). Nie mogłam, zupełnie się nie odnalazłam w tym klimacie, poszwendałam się po mrocznym statku coraz bardziej zniechęcona aż wreszcie rzuciłam w kąt. Coś nieuchwytnego mi w niej przeszkadzało. Teraz oczywiście zastanawiam się, czy by do niej nie wrócić :)

  • mallid

    Bookfo
    wycyganiłaś , też uzywam tego słówka .Cudne ;) Horrorów raczej nie trawię , ale kto wie .....
    Scanera gratuluje :))))))

  • bookfa

    **opty2** przykre jak recenzja zamiast zachęcić do lektury, odbiera całą przyjemność czytania. Od czasu do czasu pojawiają się na blogach zarzuty, że komentarze są do kitu a blogerzy piszą o książkach, których w ogóle nie czytali. Może dlatego niektórzy się tym przejęli trochę za bardzo i chcą w ten sposób udowodnić, że jednak czytali to, o czym piszą?
    Ja mam obsesję, jak widzę zbyt długi wpis, to czytam tylko jednym okiem, na wszelki wypadek. Wolę nie doczytać, niż dowiedzieć się z recenzji zbyt wiele. ;)
    A z drugiej strony, gdyby nie recenzje, to przegapiłabym cała masę interesujących ksiązek. Czyli jakby się człowiek nie kręcił, to i tak ogon z tyłu ;p

  • bookfa

    **info_m_aniak** jesień rządzi u mnie już od kilku tygodni ;p

    **dachauka** bardzo jestem ciekawa Twojej opinii, a ponieważ lubisz to, na co ja kręcę nosem, to pewnie u Ciebie "Statek" ma szanse na dziesiątkę :) Może przepchnij ją na początek kolejki? Myslę, że chyba warto.

    **jane_doe** Terror Simmonsa nawet mam, ale jakoś ciągle ląduje na końcu kolejki, bo wydaje mi się (z opisu), że trochę za bardzo odbiega od sewrskiego wzorca bookfowej lektury idealnej ;p
    Elementy mistyczne w powieściach nawet lubię, ale najwyżej szczyptę, albo dwie. Maksymalnie. ;)

  • bookfa

    **lirael** ciekawe co Cię zniechęciło, ale może się jednak w końcu skusisz? ;)
    Książka ta nie bardzo da się zaszufladkować i to jest jej spora zaleta. Jeżeli o mnie chodzi, to im mniej w powieściach horroru, tym lepiej.

    **mdl.2** mnie akurat ta sceneria bardzo się podobała i "bohaterowie" też. Dopóki dawka magii nie przekroczyła rozsądnej granicy, to wszystko było ok.
    Terror Simmonsa miałam kiedyś w ręku, ale odłożyłam na bliżej nieokreślone później. ;)

    **mallid** :)))
    Scaner działa bez zarzutu.

  • zaczytania

    Strasznie jestem ciekawa, kto zaczął rozpowszechniać teorię o tych islandzkich wierzeniach w "Statku", bo moim zdaniem Stefán Máni odwołuje się do mitologii Cthulhu i tylko do mitologi Cthulhu (zaznaczam, że lepiej znam twórczość Lovecrafta niż wierzenia islandzkie - których nie znam wcale - więc mogę się mylić...)

  • bookfa

    **zaczytania** zaspokoję Twoją ciekawość. Ta plotka wzięła się z okładki książki, a jest to cytat z Huberta Klimko-Dobrzanieckiego. Pewnie okażę się absolutną ignorantką, bo nie mam pojęcia kim jest ten pan, ale mniemam, że skoro ląduje na okładce, to jest jakimś specjalistą w tej dziedzinie.
    Co do mitologii Cthultu, to się nie mylisz, bo jest tam w książce trochę na ten temat.
    Twórczości Lovecrafta nie znam, raczej omijam szerokim łukiem sf czy inne fantasy. Brak mi fantazji, żeby zrozumieć te fantazje ;p

  • zaczytania

    Heh, obejrzałam okładkę i faktycznie jest tam taka opinia Klimko-Dobrzanieckiego (nie, żebym Ci nie ufała, ale chciałam ją przeczytać;)), a ponieważ ten pan studiował filologię islandzką, to ja już nie wiem...
    Pozostaje mi tylko stwierdzić, że jedynymi nawiązaniami, jakie ja znalazłam (rozpoznałam?) podczas lektury "Statku", były nawiązania do Cthulhu - jeśli ktoś wskaże mi inne, to będę wdzięczna :)

  • bookfa

    **zaczytania** dlatego wzięłam to w cudzysłów, bo ja tam nie zauważyłam nic na ten temat, ale ponieważ nie znam mitologii islandzkiej, nie znam też mitologii Cthultu, więc nie czuję się pewnie w tym temacie. ;)

  • Gość: [Ala] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Dla mnie Statek jest dosc slaby.

  • bookfa

    *Ala** słaby ogólnie, czy z bardziej konkretnego powodu? ;)

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci