Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Ostrożnie z lustrem!

bookfa

Mårten Sandén

Ett hus utan speglar (Dom bez luster)

Raben&Sjögren, 2012, stron 155

 

Ett hus utan speglar czyli Dom bez luster, to świetna powieść dla starszych dzieci i... dorosłych, a według mnie zwłaszcza dla dorosłych. Pełna smutku, tajemnicza i wieloznaczna. To opowieść o zawiści, pazerności, żałobie i śmierci. Daje sporo do myślenia.

 

 

Tytułowy dom bez luster, to dom Henrietty, ciotki jedenastoletniej Thomasiny. Krewni starej i bardzo chorej Henrietty zebrali się w domu z różnych względów, jedni z troski o nią, inni z powodu spadku, na który liczą po jej śmierci.

Dom jest bardzo duży i pełen ciemnych zakamarków, idealny do zabawy w chowanego. Henrietta i jej kuzynostwo często bawią się właśnie w chowanego, ale nie dlatego, że dom jest do tego idealny, tylko dlatego, że to jedyna wspólna zabawa, która im się udaje. Najmłodsza z kuzynostwa, Signe, nie odzywa się do nikogo, jest zamknięta w sobie i jakaś wiecznie nieobecna duchem, jej brat Erland to mały, złośliwy typ, który cieszy się tylko wtedy, kiedy komuś dokuczy. Wilma, to pełna kompleksów mała snobka, wiecznie z siebie niezadowolona i zazdroszcząca wszystkiego swoim szkolnym koleżankom.

Najmłodsza Signe nagle znika w trakcie jednej z zabaw w chowanego, a kiedy się odnajduje jest jakaś odmieniona. Okazuje się, że Signe znalazła pokój pełen luster i spotkała w nim dziwną dziewczynkę, jakby z innej epoki. Spotkanie tajemniczej dziewczynki o imieniu Hetty jest początkiem trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. I chociaż można przewidzieć w jakim kierunku zmierza powieść i jakie są zamiary autora, to jednak do końca trzyma czytelnika w niepewności i mnoży pytania.

Ile można zobaczyć w lustrze?

Odbicie lustrzane pokazuje tylko część prawdy?

Dzieci są lustrzanym odbiciem swoich rodziców?

Wisienką na torcie są wspaniałe czarno-białe ilustracje, których autorką jest Moa Schulman.

 

8/10

 

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • nutta

    Okładka również jest piękna:)

  • bookfa

    **nutta** nazwałabym to wyjątkową symbiozą obrazu i treści. Takie literackie dzieło sztuki ;)

  • Gość: [Dachauka] *.dip.t-dialin.net

    Wiesz co? Coraz częściej łapię się na tym, że zazdroszczę dzisiejszym dzieciakom książek. Czasem w księgarni zatrzymam się w dziale dziecięcym i rozpływam nad cudowną szatą graficzną i fantastycznie podanymi treściami... Dla mnie, wychowanej w siermiężnym PRL, te książki to brama do innego świata. I nie mogę się nadziwić, że dzieciaki nad te skarby preferują debilne gierki na miniaturowych ekranikach swoich iPodów...

  • bookfa

    **dachauka** czasem mam wrażenie, że między nami a naszymi dziećmi dzieli nas nie jedno, a wiele pokoleń. Technika tak pognała do przodu, że dzisiejsza dzieciarnia ma tyle innych możliwości, że książki niestety często przegrywają ;/ Szkoda, wielka szkoda.

  • Gość: [janinka] *.ghnet.pl

    Dachauka- ja akurat czasami mam wrażenie, że nadmiar ilustracji zabija wyobraźnię. ze wszystko podane na przysłowiowej tacy nie jest dobre. Książki z siemiężnego PRL-u miały swój urok. Trzeba było na nie polować bo nie było ich tyle ile jest teraz. Moje szare skąpe w ilustracje podręczniki zawierały bezbłędna treść a teraz cóż piękna szata graficzna a błędów co nie miara a treść raczej mierna.

  • Gość: [Ernest] *.business.telia.com

    Brzmi niezwykle i zapowiada się bardzo tajemniczo. Choć nie jestem częstym odbiorcą takiej literatury, tym razem chyba się skuszę i przeczytam :-)

  • bookfa

    **Ernest** polecam! Interesująca książka i okazja to językowego treningu ;)
    Nie wiem czy znasz powieści Marii Gripe, ale to coś w takim stylu.

  • Gość: [Ernest] *.business.telia.com

    Bookfo, niestety słabo znam się na szwedzkiej literaturze dla dzieci i młodzieży, ale pora to nadrobić. Dzięki!

  • bookfa

    **Ernest** hm... myślałam, że może czytałes coś tej autorki sam dzieckiem będąc. :P O ile się nie mylę wydały ją kiedyś chyba ISKRY.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci