Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Filippy K. wyboista droga do kariery

bookfa

Emmy Abrahamson

Only väg is upp

Raben&Sjögren, 2012, stron 235

Co roku uważnie obserwuję wszystko co się dzieje wokół Augustpriset, czyli najbardziej prestiżowej szwedzkiej nagrody literackiej. Uważnie się przyglądam kandydatom i jeżeli pojawi się jakieś znajome nazwisko, skaczę z radości. W tym roku wśród kandydatów do nagrody w kategorii „książka roku dla dzieci i młodzieży” jest moja absolutna faworytka Emmy Abrahamson. Mocno trzymam za nią kciuki.

Zadebiutowała w ubiegłym roku powieścią „Mój tata jest sympatyczny, a moja mama jest cudzoziemką”. Pisałam o tej powieści z polskimi akcentami na blogu w czerwcu ubiegłego roku i dałam jej dziesięć punktów, na dziesięć możliwych. To był naprawdę świetny debiut!

Niedawno ukazała się druga powieść autorki "Only väg is upp". Jak tylko dotarła do biblioteki, zaraz capnęłam ją do domu, a czytać zaczęłam od razu dnia następnego, w podróży służbowej. Ten sam świetny, lekki, pełen humoru styl.

Bohaterka powieści, Filippa Karlsson ma konkretne marzenia. Chce się dostać się do londyńskiej The Royal Drama School, a w dalszej przyszłości, być może, zrobić karierę aktorską. Droga do celu wydaje się prosta, wyjazd do Londynu, egzaminy i jak się uda zdać, to później wymarzona szkoła. Zaczyna się jednak niezbyt obiecująco, na początek zamiast ciasnego, ale własnego pokoiku wynajętego jeszcze ze Szwecji przez internet, dmuchany materac w śmierdzącej norze.

Czas leci, pieniądze szybko topnieją, a o pracę trudno. Żeby przeżyć w wielkim mieście Filippa musi się nauczyć jak sobie poradzić z nie tylko z oszustem wynajmującym nielegalnie swoje mieszkanie, szefową o sadystycznych zapędach, zakochaniem w niespełnionej gwieździe rocka, ale także z... parzeniem herbaty, co należy do jej obowiązków, kiedy wreszcie znajdzie prace na kilka tygodni.

Andrew, Angela i Ruth herbata z cukrem, reszta bez cukru. Dwie kostki dla Ruth, jedna dla Angeli, a dla Andrew łakomczucha, aż pięć kostek. Darinder pije czarną, ale nie za mocną, nie zostawiaj saszetki w kubku za długo. Fran, Jill i ja nie lubimy za dużo mleka. Ale też nie za mało. Niech Bóg broni! Angela i Ruth oprócz cukru chcą dużo mleka, ale jeżeli nie ma cukru, to zrób Ruth kawę rozpuszczalną, a Angeli i Andrew nic. Jeżeli jest jeszcze English Breakfast, to zaparz ją Angeli, jeżeli nie ma, to zaparz jej Tetley, tak jak wszystkim. Andrew nie lubi jak się zbyt mocno wyciska saszetkę, z powodu osadu, który zostaje wtedy na dnie kubka, więc nie rób tego. I na Boga, nie bierz kubków z MIPCOM logo. Są zdecydowanie za duże. Możesz wziąć te ze zwykłym MIP logo. Dla Jill zaparz herbatę w kubku z napisem „Najlepsza mama na świecie”, a dla Ruth w kubku z zielonymi trójkątami. I nie zapomnij: nie za dużo mleka! *

Fantastyczna książka Emmy Abrahamson o spełnianiu własnych marzeń, starcie w samodzielność, lojalności i przyjaźni, bez moralizowania i zadęcia.

Uszczęśliwiło mnie ostrzeżenie drukowanymi literami : TO NIE KONIEC. Czyli Filippa Karlsson powróci! Sprawdziłam, powróci już wiosną 2013 roku.

Pozostaje mieć nadzieję, że jakiś polski wydawca zwróci uwagę na tę autorkę (oszalałabym z radości gdybym mogła ją tłumaczyć). WARTO!

 

10/10

 *kursywą fragment powieści w moim tłumaczeniu



Komentarze (28)

Dodaj komentarz
  • momarta

    Cytat herbaciany jest obłędny! Wprawdzie herbata z torebki to nie herbata, ale i tak jest nieźle: ile tu różnych rodzajów herbaty, ile sposobów parzenia i podawania i - co najważniejsze - kubki. Tak, to bardzo ważne w którym kubku co, kiedy i kto pije:)
    Coś czuję, że polubię Filippę; oczywiście pod warunkiem, że uda się jej nauczyć właściwie postępować z herbatą!

  • bookfa

    **momarta** trzymaj kciuki razem ze mną, żeby jakiś polski wydawca się zlitował ;/
    P.S. Chciałam zostawić u Ciebie komentarz do Ture Sventona, ale się nie da. Może byś dopuściła komentatorów niezrzeszonych? ;)

  • avo_lusion

    Hehe, super, że przetłumaczyłaś dla nas fragment:) Bardzo ciekawy!!

  • bookfa

    **avo_lusion** tzw. zderzenie kultur ;p Mało który Szwed pije herbatę, a tu nagle takie wymagania! :)

  • momarta

    Bookfa: w razie czego mogę słać do wydawców namolne listy poparcia dla tej inicjatywy:))
    Mówisz, że taki problem z komentarzami? Ja po prostu założyłam w ten sposób filtr przeciwko niesympatycznym anonimowym trollom, do których Ty się w żadnym wypadku nie zaliczasz. Zaryzykuję więc, especially for you:))

  • bookfa

    **momarta** ten filtr filtruje nawet te mniej szkodliwe trolle, takie jak np. ja. Dzięki, że zaryzykujesz ze względu na mnie. Miejmy nadzieję, że nie zrobi się przez to mniej sympatycznie w komentarzach. Wrócę do Ciebie pod wpis o Sventonie i wyjaśnię odstępstwa od oryginału ;p

  • momarta

    Zrobione (chyba, bo mogę nie umieć tego zrobić poprawnie). W razie dalszego występowania na Twej drodze do mojego bloga kłód, daj znać:)

  • bookfa

    **momarta** wyszlo fantastycznie, co z reszta mozesz sprawdzic u siebie na blogu. Masz caly wyklad na temat przysmaku Ture Sventona. Niestety tylko link nie chcial sie zrobic linkiem, na ktory mozna kliknac.
    Teraz to juz bede odzywac sie u Ciebie regularnie ;P

  • dachauka

    Zgadzam się z Momartą, że jeśli herbata, to nie z "podpaski", a tylko sypana... Ale fragmencik słodki:-) Trzymam kciuki, żeby ktoś się skusił na wydanie (ostatnio dobre pozycje wypuszcza Egmont, może tam uderz) - znam ten ból, też jak ten Syzyf zachęcam, chwalę, podsuwam... Czasem się nawet udaje:-)

  • bookfa

    **dachauka** takich fragmencików jest sporo :)
    Nie mam już siły bawić się w zachęcanie. Trafiam na tak osobliwe typy w wydawnictwach, że zastanawiam się czy to jakiś kiepski żart czy koszmarny sen wariata ;/
    Gdzie są i co robią ci bookhunters?
    Według ostatniego rankingu, szwedzki jest siódmym językiem na świecie, z którego się tłumaczy. A jak w Polsce zaproponujesz coś szwedzkiego co nie jest kryminałem, to nie ma szans.

  • mallid

    Bookfo
    już raz pisałam : a co stoi na przeszkodzie byś tłumaczyła ?!! Napisz do wydawnictwa zaprzyjażnionego w Polsce : że chetnie i w ogóle , że masz wyczucie ,a ten autor zawojuje niebawem cały świat więc niech pomyslę to wyjatkowa okazja . Powiesz ,że tak się nie zdarza .Zdarza się , zdarza . Do odważnych ..... zatem .....

  • bookfa

    **mallid** chyba nikt nie wierzy w moje wyczucie ;/ Skoro nawet nagrody i ekranizacje nie są w stanie przekonać, to nie dziwne, że mi się do tej pory nie udało. To w moim przypadku nie kwestia odwagi ;)
    Serdeczności:)

  • dachauka

    Ja mam osobliwe wrażenie, że książka nie musi być dobra, musi być anglosaska. Wydawcy często są przekonani, że "niemieckie" się nie sprzeda, bo ludzie nie chcą czytać innych książek niż przetłumaczonych z angielskiego. Dziwi mnie tylko trochę, że szwedzkich kawałków dla dzieci nie chcą, bo tradycja dobrej szwedzkiej literatury dla dzieci przecież jest i świadomość tego wśród czytających też. Ostatnio ktoś wydał dziecięcego Nesbo, tego o doktorze Proktorze, mimo że to Norweg przecież (ale za to nazwisko znane).

  • bookfa

    **dachauka** lepiej bym tego nie ujęła. :)
    Szwedzka literatura wydaje się być bardzo egzotyczna i myślę, że pokutuje tu akurat stereotyp, że to się nie sprzeda, bo co tam Szwedzi wiedzą o dzieciach. Jeżeli widzi się rozwydrzonego bachora, to komentuje się to, że to wynik szwedzkiego bezstresowego wychowania. I myślę, że to się przekłada na stosunek do literatury.
    Jest jedno wydawnictwo w Polsce, które "specjalizuje się" w wydawaniu szwedzkiej klasyki dla dzieci, ale też wprowadza swoje poprawki. Usiadłam z wrażenia kiedy usłyszałam, że tak jak kiedyś z Pippi zrobiono Fizię, tak teraz z Alfonsa zrobiono Alberta. Kiedy społeczeństwo dojrzeje???

  • opty2

    Nie wiedziałam, że to taki problem zainteresować wydawnictwo dobrą ksiązką :(
    Chociaz nie sledzę literatury dziecięco-młodziezowej to wydawało mi sie,że tytuły skandynawskie pokazuja sie u nas na rynku ale może to tylko ja je widzę wszędzie:)

  • bookfa

    **opty2** to co widzisz, to klasyka, którą wydał już cały świat, no może poza niektórymi krajami afrykańskimi ;P
    A tak to zero "wydawniczej fantazji". Jak o kosiążce obsypanej nagrodami, przetłumaczonej na kilkanaście języków i sfilmowanej usłyszałam, że to za duże ryzyko, to wyszło ze mnie powietrze, całkiem. ;/

  • kaatje32

    a ja pije i herbate z torebki i lisciasta, zaparzana. Ale tlumaczenie ekstra, usmialam sie. Chcialabym przeczytac ta ksiazke, tlumacz dalej:)

  • bookfa

    **kaatje32** ja najbardziej lubię miętową :)
    Nie mam czasu na tłumaczenie do szuflady, niestety :/ Mam jednak nadzieję, że wydadzą to inni, odważniejsi i trafisz pewnie na przekład w jakimś innym znanym Ci języku.
    Pozdrawiam weekendowo ;)

  • porzadek_alfabetyczny

    'Zakamarki' albo WAB

  • porzadek_alfabetyczny

    ... Wkleilam im linki do Twojego posta na tablicy na fcbk :)

  • bookfa

    **porządek_alfabetyczny** bardzo dziękuję :)))
    Niestety chyba tkwię jeszcze w XX wieku, FB i jego gadżety są mi ciągle obce, choć już od jakiegoś czasu słyszę, że LostInTheLibrary powinnien w końcu tam trafić ;)

  • mallid

    Bookfo
    no ta książka ma kilka stron do tłmaczenia , ale ... czy nie myslałaś by przetłumaczyć i sprzedawać w sieci , może to by kogoś zachęciło .Napisałabym do autorki i sądzę ,że dała by Ci zgodę za symboliczną koronę . Kto nie ryzykuje , to jak napiszesz ....?!

  • bookfa

    **mallid** nie sądzę, żeby autorka była tak zdesperowana, żeby zgodzić się na coś podobnego. To nie jest jakaś amatorka pisząca do szuflady i chwytająca sie każdej szansy, żeby się zareklamować. Nie mam nawet odwagi zaproponować jej czegoś podobnego... :(

  • porzadek_alfabetyczny

    www.facebook.com/WydawnictwoZakamarki/posts/469408516431861?comment_id=5204437

  • mallid

    Bookfo
    nie powiedziałam ,że ona zdesperowana .Raczej uznałam ,że autorka tak pisząca docenie w Tobie : odwagę , niuanse , propagowanie literarury szwedzkiej , no i te fenomenalnie przetłumaczone polskie akcenty . Odważ się .Mój dziadek mawiał : jak spaśc to z wysokiego konia .

  • dachauka

    Sprawa chyba nie jest tak prosta, jak się wydaje. Licencję zagraniczną sprzedaje wydawnictwo, a wątpię, żeby ono filantropijnie udostępniło ją za symboliczną koronę. Nawet jeśli na licencjach zagranicznych nie zarabia się kroci, to jednak każde wydawnictwo działa, by uzyskać jakiś profit.
    Ale jeśli wydawnictwo Zakamarki jest takie prężne w szwedzkiej literaturze dziecięcej, to może się skusi?...

  • bookfa

    **porządek_alfabetyczny** bardzo dziękuję za link. Przeczytałam i szkoda, że nie rozumieją dylematów autorki, bo to nie wróży nic dobrego. Dobrze, że napisali, że wydają "tę bardziej współczesną", a nie, że są na bieżąco ;p
    To mniej więcej tak jakby jakieś wydawnictwo wydające powieści dla młodzieży chwaliło się, że wydaje przecież Siesicką i Ziółkowską i Niziurskiego, więc o co chodzi?

    **mallid** przepraszam, wcale nie sugeruję, że tak twierdzisz. To raczej moje odczucie, że żeby miała się zgodzić, musiałaby być zdesperowana. Mimo wszystko to jest biznes i spore pieniądze, a postawa romantyczna jest tutaj zjawiskiem obcym. To nie tak działa. Z pisarzem kontaktujesz się przez wydawnictwo, lub w najlepszym przypadku przez agenta i na tym się kończy. Mam już za sobą podobną próbę. I mówiąc słowami Twojego Dziadka, spadłam już z wysokiego konia, nawet bardzo wysokiego ;p

  • bookfa

    **dachauka** jest dokładnie tak jak piszesz. Pieniądze, pieniądze, pieniądze...
    No i ja, panna Nikt, która niczego nie tłumaczyła do tej pory. Bez wykształcenia filologicznego, czy chociaż bibliotekarskiego. Jaką ja mogę mieć intuicję, ha ha ha ;p
    Przyjrzałam się Zakamarkom. Ich zainteresowania kończą się mniej wiecej dziesięciolatkach.
    Braki, o których ja mówię, to przede wszystkim młodzi autorzy, którzy piszą dla licealistów i tzw. młodych dorosłych.

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci