Menu

Lost.In.The.Library

ma nowy adres: www.bookfa.se

Nerw mi puścił

bookfa

 

No cóż. Życie bibliotekarki nie zawsze jest usłane różami bez kolców. Dziś się nadziałam na tyle, że zachowałam się na tyle niepoprawnie, że wprawiłam kolegę w osłupienie. I kupę dzieciaków będących akurat u bibliobusie też. Nie jest on miejscem ciszy, bo to nie sanktuarium, ale tym razem cisza zapadła, jak makiem zasiał.

Ogólnie rzecz biorąc lubię tę dzieciarnię i nawet się ucieszyłam, kiedy mi dołożono wyjazdy do jeszcze jednej szkoły. Dzieciaki są przesympatyczne, choć niektóre trochę mniej, a kilkoro wcale. Staram się patrzeć na to przez palce, w końcu nikt nie jest doskonały, ale niektórym kompletnie brak kindersztuby (nie mylić z bezstresowym wychowaniem!).

Przedszkolaki zadają masę pytań. Dlaczego bibliobus się nie przewraca, skoro wszyscy stoją po jednej stronie? Skąd bierzemy książki? Czy wszystkie przeczytaliśmy? Czy mieszkamy w bibliobusie? Czy mamy własne domy i rodziny? Dlaczego książki nie spadają z półek? Ile książek mieści się w bibliobusie? Czy mamy jakieś schowane w bagażniku?

Zadziwiające jest też jak dzieci się zmieniają. Pracuję już trzeci rok i widzę jak maluchy dorastają, a ze tych starszych robią się nastolatki. I to też jest fajne. Zmieniają się przy tym ich czytelnicze gusta, niektórzy pytają więcej niż kiedyś o coś interesującego do czytania, a niektórzy wręcz przeciwnie, sami od razu wiedzą czego chcą. Są też tacy, którzy z grzecznych dzieci przeistoczyli się w małe potwory. I jeden taki, na oko uroczy blondynek, doprowadził mnie dziś do wrzenia. Było go wszędzie pełno, aż w końcu, głośno pokrzykując, wziął się do demonstrowania walk wschodu na przerażonym, sporo od niego mniejszym koledze. Zwróciłam mu uwagę, w nadziei, że to wystarczy. Skończyło się jednak na tym, że podniesionym głosem kazałam mu się zabierać z książkami do klasy. NATYCHMIAST. Przejęłam tym samym pałeczkę po jego nauczycielce, która próbowała go przez jakiś czas okiełznać, ale bez rezultatu. Kiedy mu zwracała uwagę, zaczynał jeszcze bardziej pajacować. I w końcu odpusciła. Ze mną już pajacowania nie będzie. I ja nie odpuszczę.

 

Komentarze (18)

Dodaj komentarz
  • Gość: [janinka] *.ghnet.pl

    Bo dzieci teraz nadmiar wszelakich bązców mają i dlatego jest jak jest - jak widać nie tylko polskie dzieci.

  • kasia.eire

    Czyli 'poszłaś na materace' :-)
    Brawo, dzieciak musi znać granice

  • avo_lusion

    Matko, takie dzieci doprowadzają mnie do furii...

  • ladymgielka

    Ja jak to rozumiem :). A tak nam wszyscy "zazdroszczą" tej pracy i tych zarobków. ;) Buziaki.

  • kristofka

    Kocham dzieci, ale na glowe wejsc sobie nie pozwalam. Slusznie postapilas :-))))

  • 2lucia

    zaciekawil mnie ten bibliobus. Chetnie dowiedzialabym sie cos wiecej. Pozdrawiam serdecznie

  • Gość: [Bazyl] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Czy jest szansa na wynajęcie Cię w celu użycia :P

  • opty2

    Taak, niektóre dzieci są wyjątkowo oporne na uwagi , bez względu jakim głosem wypowiedziane. Ale to zwsze jest przykre dla dorosłego, potem ma się tylko wyrzuty sumienia i gulę w gardle. Naprawdę nie jest łatwo nauczycielom.
    Ciekawe czy będzie jakiś skutek z tych nerwów?

  • bookfa

    **janinka** to bardzo złożony problem. Każdy ma potrzebę akceptacji, a metody zwrócenia na siebie uwagi mogą być różne.

    **eire** chyba wyszłam z obiegu, bo nie znam tego określenia ;p
    Granice muszą być, nie może się nikomu stać krzywda. No i nie dam zdemolować mojego miejsca pracy jakiemuś nazbyt rozbrykanemu dzieciakowi.

    **avo_lusion** jak widzisz są takie, które mają do tego wyjątkowy talent ;/

    **ladymgiełka** proponuję tym zazdrośnikom zmianę zawodu w takim razie. Nauczycieli brakuje, przynajmniej u nas.

    **kristofka** nawet miłość bez granic musi mieć jakieś granice rozsądku ;p

    **2lucia** jeżeli Cię zaciekawił, to polecam poczytanie kategorii ZAPISKI PRZYPADKOWEJ BIBLIOTEKARKI, tam dowiesz się wszystkiego, no prawie wszystkiego ;)

    **Bazyl** zabrzmiało to jakoś dwuznacznie, ale rozumiem, że potrzebujesz usług baby jędzy? ;)

    **opty2** przymykałam oczy ile się dało, ale sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Nie mogę na to pozwolić, nikt nie może się czuć w jkakikolwiek sposób zagrożony w bibliotece, nawet takiej na kółkach.
    Jestem ciekawa jak się zachowa następnym razem. Jak powiedziałam, nie odpuszczę. Następny raz będzie za dwa tygodnie.

  • Gość: [Bazyl] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Przeczytałem jeszcze raz i rzeczywiście :) Oczywiście chodziło mi o Ciebie, jako czynnik pionujący rozbrykańców :D

  • prosperiusz

    Bardzo dobrze zrobiłaś, ja też miałem ciekawe przypadki przez 3 lata pracując w szkolnej bibliotece :-)

  • Gość: [Eireann] *.adsl.inetia.pl

    Pozazdrościłam Ci tych przedszkolaków :-). Po pytaniach widać, że to urocze maluchy. A co odpowiedzieliście na pytanie "dlaczego bibliobus się nie przewraca"? Bo mnie by zatkało w tym momencie ;-)

  • mallid

    Bookfo
    jakoś nie mogę sobie wyobrazić Ciebie jako babajędza ;)

  • bookfa

    **Bazyl** poczekajmy, żeby się przekonać, czy jestem skuteczna ;p

    **prosperiusz** domyślam się, ze niejedno widziałeś i słyszałeś ;)

    **Eireann** przedszkolaki są kapitalne!
    Jeżeli chodzi o to pytanie, to najpierw się zdziwiłam skąd to przyszło dziecku do głowy, a zaraz potem pomyślałam, że na pewno sporo żegluje z rodzicami (jak wielu Szwedów) i opierając się na tym wytłumaczyliśmy mu, różnicę między autobusem a łódką :)

    **mallid** jakbyś zobaczyła tego "aniołka", to też byś go nie posądziła, że taki z niego łobuz. ;p

  • mallid

    Bookfo
    jak nerwy ...

  • prosperiusz

    Ja w bibliotece szkolnej też wiele przerabiałem: naloty setki dzieci chcących wypożyczyć w tym samym czasie po kilka książek w ciągu trwania 10 minutowej przerwy, kłótnie w "kolejce" do mojego biurka, spiski na kolegów i koleżanki dzieciarni, wyzywki ( a jakże) na tych co w kolejce byli pierwszymi, i tak dalej w koło Macieju :).
    Na szczęście w czasie lekcji bibliotecznych zawsze był spokój, ale wypożyczalnię trzeba było sprzątać po każdym nalocie - taką mieliśmy tradycję że dzieciaki same po wypożyczalni się poruszały, potem więc książki spod "Z" leżały pod "M" i tak dalej :-)

  • bookfa

    **mallid** spoko ;p
    Czekam na wtorek.

    **prosperiusz** no to widzę, że wszędzie jest podobnie.
    Książki odkładam na miejsce bez przerwy. A to stoją pod inną literą, a to w innym dziale, a to grzbietem do ściany, a to do góry nogami, a to jedna wciśnięta na siłę w drugą...

  • prosperiusz

    bookfo, taki już nas bibliotekarski los :-))
    Ale powiem że złościły mnie najbardziej dzieci, które kładły książki pod innymi literami, reszcie jakoś wybaczałem :-)

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci