Menu

Lost.In.The.Library

ma nowy adres: www.bookfa.se

Spotkanie (numer trzy) z Johanem Theorinem

bookfa

Ostatni sezon jesienno-zimowy w mojej bibliotece nie obfitował specjanie w spotkania z pisarzami. Jednak wczoraj przyjechał do sąsiedniej mieściny na zaproszenie naszej filii bibliotecznej Johan Theorin. Miałam więc kolejną okazję posłuchać co ma do powiedzenia mój Absolutny Faworyt. Jako Samozwańcza Fanka Numer Jeden oczywiście pojechałam na to spotkanie, siedziałam w pierwszym rzędzie i nie spuszczałam wzroku z ulubionego pisarza. Tym razem wyciągnęłam na spotkanie także męża, który potem wyznał, że cieszy się, że dał się na nie namówić.

Johan niemal się spóźnił, co wprawiło organizującą spotkanie koleżankę w stan przedzawałowy. Pisarz wybrał się w podróż z przesiadką pociągiem, który się spóźnił, więc ten na który miał się przesiąść zdążył odjechać. Dojechał jednak ostatnie sto kilometrów taksówką i przybył pięć minut przed wyznaczoną godziną. Wolę nie wiedzieć ile to kosztowało.

Tym razem Johan rozdawał uśmiechy, żartował i w ogóle był w świetnym humorze. Mam wrażenie, że wreszcie przywykł do spotkań z czytelnikami i przestały go stresować tak jak to było kiedyś. Opowiadał o wszystkich swoich książkach i robił to tak ciekawie, że nabrałam ochoty, by je natychmiast znów przeczytać. Jest ich już pięć, więc miał o czym opowiadać. Szósta, czyli czwarta z serii olandzkiej już jest na finiszu. Mogliśmy nawet zobaczyć okładkę. Jest na niej cudny olandzki wiatrak, tak naprawdę dla mnie to symbol tej wyspy. Takie przenośne wiatraki można zobaczyć chyba tylko tam. Obejrzałam ich kilkanaście będąc na Oland, niektóre nawet od środka.

Nie byłabym sobą gdybym nie spytała Johana, co będzie pisał jak już skończy tę. Odpowiedział dość wyczerpująco, że Rörgast, czyli ostatnia z kwartetu ukaże się jesienią (mogę się założyć, że będzie promowana z wielką pompą na targach w Göteborg). Wydawnictwo czeka niecierpliwie na rękopis, okładka już gotowa, a pisze się właśnie końcówka. Następną  będzie najprawdopodobniej powieść dla młodzieży. Johan jest ciągle w szoku, po tym co się stało w Norwegii, kiedy to tyle młodych ludzi zupełnie bez sensu straciło życie. Zainspirowany tą tragedią chciałby napisać powieść, która dałaby młodym ludziom do myślenia.

Na kolejną powieść prawdopodobnie nie będziemy chyba czekać dłużej niż rok, bo autor od jakiegoś czasu, nareszcie, jak sam to określił, może żyć z pisania, czyli pisze teraz na cały etat i potrzebuje mniej więcej rok na napisanie kolejnej powieści. Biorąc pod uwagę, że napisanie pierwszej zabrało mu siedm lat, to obecne tempo można nazwać zawrotnym.

Zmierzch jest właśnie w końcowej fazie ekranizacji, a premiera filmu przewidziana jest na jesień tego roku. Ponieważ reżyser filmu ma już na koncie udaną ekranizację Millenium Stiega Larssona, można spodziewać się, że film będzie trzymał poziom. Od siebie jako ciekawostkę dodam, że w filmie zagrała żółta Kallemo-szafka przeznaczona dla kolekcjonerów roczników National Geografic, która stoi teraz w domu koleżanki mojej córki. Stąd wiedziałam, że film się kręci. Kolejną ciekawostką jest fakt, że część zdjęć do filmu kręcono na Kubie. Trzecią i ostatnią, że na ekranie mignie przez moment Johan Theorin we własnej osobie. Widzom polecam wytężanie wzroku. Johan, gdzieś w tle, jako pacjent szpitala będzie się przechadzał w piżamie korytarzem z kroplówką zawieszoną na stojaku. O ile tej sceny nie wytną, jak sam powiedział. Na fotce filmowy Gerlof z córką Julią…

Kiedy podsunęłam autorowi do podpisu polskie wydanie Smugi krwi, westchnął patrząc na okładkę i napisał, że „miło zobaczyć się znowu”. Miło z jego strony, że napisał, że mu miło. Zapytał czy wiem coś o polskiej premierze jego kolejnej powieści, kiedy się ukaże i jak będzie wyglądać okładka i co w ogóle sądzę o wydaniach i przekładach poprzednich tytułów. Pochwaliłam wydawnictwo, że na tle innych, to i tak się bardzo stara, tylko ta okładka…

Jak miło było zobaczyć później na stronie Czarnego okładkę Sankta Psyko czyli Świętego Psychola. Koniec koszmaru! Oczywiście zaraz wysłałam autorowi link, żeby ją  zobaczył.

 

Seria „Ze strachem” zmieniła szatę graficzną. Nie wiem komu konkretnie za to dziękować, więc po prostu ogólnie dziękuję całemu Wydawnictwu Czarne.

Komentarze (22)

Dodaj komentarz
  • kasia.eire

    Zazdroszczę spotkania. Stara okładka mi się podobała srednio, ale ta nowa w ogóle. Poprzednie przynajmniej były awangardowe w jakiś sposób, te rysunki, a ta jest dziadowska moim zdaniem, taka chwytająca się brzytwy, za wiele mówiąca i trochę jak tabloid.

  • kasia.eire

    ta z wiatrakiem za to jest cudna

  • Gość *.ghnet.pl

    Hm, ja generalnie nie zwracam uwagi na okładki.

  • Gość: [Imani] *.wavetelecom.com

    Zazdroszcze ogromnie. Zakochalam sie w olandzkiej serii i juz nie moge sie doczekac czwartej czesci, moze doczekamy sie w Polsce w przyszlym roku?
    Na razie pocieszam sie, ze "Swiety Psychol" juz prawdopodobnie w lipcu.

  • bookfa

    **eire** ze mną jest akurat odwrotnie, nie poznałam się na awangardzie tej pierwszej i w ogóle mi się nie podobała. Ta nowa podoba mi się średnio, jest bardzo komercyjna, wręcz łopatologiczna, ale mimo wszystko lepsza od poprzedniej. Wystarczyłoby, żeby usunięto z niej tego chłopca stojącego na baczność i już by było trochę lepiej, chociaż ciągle daleko im do oryginału. I tu się z Tobą zgadzam, ta z wiatrakiem jest cudna.

    **gość** kiedyś też nie zwracałam uwagi, ale mi przeszło ;p

    **Imani** mam nadzieję, że relacja ze spotkania pozwala zazdrościć ciut mniej ;p
    Czytałam już co prawda Sankta Psyko, ale chętnie przeczytam też Świętego Psychola, więc też czekam niecierpliwie i mam nadzieję, że nie przesuną terminu :)

  • sielankaks

    No i nastepne pozycje do listy zakupowej :-)

  • dachauka

    Popatrzył na polską okładkę i westchnął?... Oj, nie wiem, czy nie zatęsknimy jeszcze za tymi pulpowymi okładkami...:-) Ta nowa jest trochę nijaka, do mnie nie przemawia ani trochę, choć wiatrak już tak.

    Zazdroszczę Ci tych spoktań, gdyby nie brak znajomości języka, zasiadłabym chętnie razem z Tobą w tym pierwszym rzędzie. Choć może Theorin zapuści się kiedyś w germańskie ostępy. Mam już bilety na Adlera Olsena we wrześniu, może przyjedzie jeszcze więcej Skandynawów na kolejną edycję festiwalu kryminalnego w Monachium. A ja ostatniego Theorina mam, chołubię i nie mogę zacząć. Bo co potem będę chołubić?...

  • felicja79

    Ja też Ci zazdroszczę! Ale i dziękuję, tyle dobrych wiadomości w jednym wpisie! Okładka z wiatrakiem super! Film, że będzie niedługo, super! Nowe okładki w serii ze strachem - super! (Chociaż tu może moja radość jest mniejsza, jak przyjrzałam się tej nowej dokładnie.) Autor ma wenę - to najważniejsze! Niech jeszcze pisze długie lata.
    PS Liczyłam, że zapytasz, kiedy przyjedzie do Polski :-).

  • maioofka

    Nie wiedziałam, że autor to taki po ludzku miły facet! Z czystym sercem będzie można mu lukrować w notkach polekturowych ;)

    Czy dobrze zrozumiałam, że cykl olandzki przewidziany jest tylko na cztery tomy?

  • opty2

    Ależ szczęściara z Ciebie, takie spotkanie i to tuż za rogiem :))
    Dzięki za szczegółową relację. Ciekawe jak film wypadnie. Czy mnie się zdaje, że na zdjęciu jest ta aktorka, która grała przyjaciółkę Bloomkvista?

  • bookfa

    **sielanka** koniecznie :)

    **dachauka** nie zatesknię choć prawdę mówiąc chciałabym, żeby seria o wyspie była mimo wszystko w miarę jednolita graficznie. W końcu to całość. ;p
    Masz Theorina nie przeczytanego??? Jak Ci się udaje nie rzucić wszystkiego i nie połknąć go natychmiast??? :)
    Zacieram ręce, bo ostatni tom kwartetu to obietnica, że znów będę miała okazję na kolejne spotkanie autorskie na targach. Tym razem zamierzam się wybrać w dzień kryminalny, czyli w drugi dzień targów.

  • bookfa

    **felicja** nie miałam odwagi zapytać, bo co by było gdyby powiedział, że chętnie by przyjechał, ale nikt go nie zaprosił? ;p
    Odezwij się jutro zaraz po :) Trzymam kciuki!

    **maioofka** dobrze rozumiesz, cztery tomy, tak jak cztery pory roku.
    Można mu śmiało lukrować, nie gwiazdorzy, sympatyczny, skromy i ciągle zaskoczony sukcesem ;P

    **opty2** tak Sokole Oko, to ta sama, Lena Endre. :)
    Też jestem bardzo ciekawa filmu, nie mogę doczekać się premiery.
    Do spotkań mam rzeczywiście szczęście, bo mimo, że to pisarz z najwyższej półki, to ciągle jeździ po wiochach, jeżeli go zapraszają. :)

  • Gość: [janinka] *.ghnet.pl

    Co by nie było, że anonim ten gość co nie ogląda okładek to ja. Ale raz się już poważnie przejechałam bo okładka była super a środek porażka...

  • bookfa

    **janinka** okładka nie powinna odstraszać, ani wprowadzać w błąd. Na resztę mogę przymknąć oko ;)

  • opty2

    Odnośnie tej Leny, to czy w Szwecji nie ma innych ciekawych aktorek? Już trzy filmy widziałam z nią. Niedługo żadnej produkcji nie wypuszczą bez tej Super_blond_Star :)

  • bookfa

    **opty2** oczywiście, że są, ale widocznie Lena Endre ma właśnie swoje 15 minut ;)

  • kasia.eire

    Masz rację, chłopca veck i już by było super

  • bookfa

    **eire** popatrz jak czasem niewiele trzeba, żeby coś zepsuć lub naprawić ;)

  • Gość: [janinka] *.ghnet.pl

    Hm ja naprawdę nie zwracam uwagi na okładki. Bo to w sumie opakowanie. Ale zacznę oglądać okładki tak z ciekawości.

  • bookfa

    **janinka** dla mnie to nieodzowna część, wpływająca na odbiór całości :)
    Od kiedy czytam e-booki, to nawet bardziej niż kiedyś zwracam uwagę na okładki ;P

  • Gość: [Ala] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Ale zazdroszcze!!!!!!

  • bookfa

    **Ala** jest czego, w tym przypadku ;)

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci