Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Całkiem duży kaliber

bookfa

Joanna Jodełka

Kamyk

Świat książki, 2012, stron 255

 

Jeszcze przed lekturą Kamyka naczytałam się tyle różnorakich opinii o tej książce, że w końcu nie wiedziałam czego tak naprawdę mam się spodziewać. Chały, jakich mało, czy doskonałego kryminału?

Wiadomo, że żaden pisarz nie zadowoli wszystkich, jednak niektóre opinie były nawet jak dla mnie dość zaskakujące. Przeczytałam w życiu tyle kryminałów, thrillerów i im podobnych, że powinnam je raczej liczyć w kilogramach niż sztukach i muszę stwierdzić, że nie zgadzam się z opiniami, które zarzucają książce, że to wszystko już było. Kiedy było? Jakie było? A nawet jeżeli było, to tylko podobne, a nie takie samo. W końcu w każdym kryminale kogoś mordują, więc to jakby się czepiać, że oto kolejna książka, w której kogoś zamordowali. Według mnie bardzo interesujący sposób narracji, gdzie pod koniec niektórych akapitów autorka starszy, że to o czym właśnie przeczytałam, będzie miało tragiczne konsekwencje trochę później. Czytałam więc dalej, lekko spanikowana, że za chwilę stanie się coś jeszcze gorszego. Ta metoda na mnie się sprawdziła, bałam się już na zapas. Bałam się o Kamyka, o Daniela, a nawet o Grabarza i Małą.

Określiłabym tę książkę jako thriller psychologiczny. Wątek policyjny jest tu zdecydowanie mniej istotny. Śledztwo prowadzi zasmarkany policjant, który nie ma nawet imienia, że nie wspomnę o nazwisku. Wyciera nos przed każdą kwestią, którą ma wypowiedzieć i ma wkrótce zostać tatusiem dziecka policyjnej pani psycholog (autorka nazywa ją psycholożką, ale ja odmawiam, po raz kolejny, używania takiego określenia). Pani psycholog oprócz tego, że ma zostać matką, ma jeszcze intuicję, która nie będzie bez znaczenia dla scen finałowych tego krwawego dramatu w kilkunastu odsłonach. Skoro już doszłam do finału, to muszę niestety dodać, że jest to słabszy punkt tej powieści. Finałowe sceny ekszyn opisane przez autorkę jakoś nie bardzo do mnie przemówiły. Filmowcy z Hollywood pewnie zrobiliby z tego scenę, która mogłaby przejść do historii kina, ale moja wyobraźnia się na tym nie poznała.

Tytułowy Kamyk, czyli jedenasto- lub dwunastoletnia dziewczynka o imieniu Kamila jest i zaskakująca i irytująca zarazem. Nie będę jej krytykować za wiele, bo może trzeba mieć trochę więcej doświadczenia z nadopiekuńczymi matkami i niewidomymi dziećmi, żeby ocenić to należycie. Podobała mi się za to postać Daniela Kocha. Dobre studium  człowieka, w którym budzi się człowiek.

Jako to w kryminale bywa ginie pewien facet. Zostaje zastrzelony, a mama Kamyka przy tej okazji zostaje ranna. Kamykowi, jakimś cudem nic się nie stało. Morderca ją zlekceważył, bo jest niewidoma? Cała kryminalna intryga jest lekko zagmatwana, ale tylko lekko. Mnie to akurat nie przeszkadza, bo bardziej zainteresował mnie aspekt psychologiczny całej tej historii.

 Jeden z bohaterów, Daniel Koch, dość nieoczekiwanie ma na karku Kamyka i próbuje za wszelką cenę uwolnić się od obowiązku opiekowania się nią, żeby jak najszybciej móc wrócić do swojego poukładanego (i nudnego) życia. Splot kolejnych wydarzeń spowoduje, że jednak zmieni zdanie.

W powieści wystepuje jeszcze jedna para, na którą zwróciłam szczególną uwagę i o której wcześniej wspomniałam. To Grabarz i Mała. Co za lawstory! Tak tragiczne, że aż śmieszne.

Joanna Jodełka dostała Nagrodę Wielkiego Kalibru w 2009 za inną powieść, Polichromię, której niestety nie czytałam, ale jeżeli ktoś się zlituje i mi podeśle, to zaraz przeczytam. Był to na dodatek debiut autorki. Potem napisała jeszcze drugą, Grzechotkę. Z przykrością donoszę, że też nie czytałam, ale i na nią mam wielką ochotę. W ogóle mam też ochotę na te książki, które autorka dopiero napisze. Jeżeli to nie jest jeszcze wielki kaliber to naprawdę spory! Warto zapamiętać to nazwisko.

I tak oto narodziła się kolejna fanka Joanny Jodełki.

 

8/10

Komentarze (19)

Dodaj komentarz
  • Gość: [nastoletniajaninka] *.dynamic.chello.pl

    Bookfo - dopisuje do listy książek tych, które warto przeczytać po takiej rekomendacji.

  • bookfa

    **n.janinka** to się autorka ucieszy ;) Tak samo jak ja. Ja się cieszę, że mam taki dar przekonywania ;)

  • avo_lusion

    Bookfo, zabij mnie, ale ja także w mojej powieści używam określenia "psycholożka" ;))

  • bookfa

    **avo_lusion** ok. Możesz wybrać narzędzie zbrodni ;P ;P
    Ale tak serio, to kompletnie nie rozumiem tej językowej ewolucji. Czyżby kobieta np. psycholog nie była równie dobra w swojej pracy jak mężczyzna, że trzeba na to osobnego określenia? A gdzie równouprawnienie? Dla mnie osobne określenia są objawem dyskryminacji, a nie odwrotnie ;/

  • bookfa

    **avo_lusion** zapomniałam też dodać, ze niektóre brzmią też fatalnie, po polskiemu jakby...

  • Gość: [nastoletniajaninka] *.dynamic.chello.pl

    Też nie lubię tych dziwnych końcówek: geolożka, psycholożka. brr dla mnie makabra językowa.

  • bookfa

    **n.janinka** marszałkini, ministra...
    Kto powie STOP temu szaleństwu??? ;P

  • ewfor

    Zupełnie niedawno też przeczytałam tę książkę (i opisałam na swoim blogu) ponieważ Joanna Jodełka należy do Kobiet Pióra i Pazura, które miałam zaszczyt poznać osobiście i do końca roku postanowiłam przeczytać książki każdej z tych pań. Jodełka wygląda i zachowuje się tak niepozornie, że trudno uwierzyć w to, że ma tak wspaniały potencjał pisarki. Jak tylko zdobędę gdzieś jej kolejne książki, to się podzielę.

  • bookfa

    **ewfor** czytałam Twój wpis o tej książce w trakcie lektury :) Ciekawa jestem kim jest ta dziewczyna na okładce książki? Może Ty to zgadłaś? ;p
    Mogłabyś dać trackback do mojego wpisu? Ja dałam do Twojego.

  • Gość: [Ala] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Dla mnie to byly stracone pieniadze. Wialo nuda. :-/

  • bookfa

    **Ala** i w takim momencie warto wspomnieć o wyższości biblioteki nad księgarnią ;) Pożyczasz, nie podoba Ci się, zwracasz beż żalu, że straciłaś pieniądze ;)

  • dofifi

    Intrygująca recenzja... Ciekawe, czy książka dorównuje Twojej opinii :) Co do końcówek żeńskich, uważam, że dopiero następne pokolenie nie będzie widziało w nich nic rażącego...

  • ewfor

    Nie potrafię dodawać traków :(

  • bookfa

    **dofi** według mnie książka jest o wiele bardziej intrygująca, ale wiadomo, że wszystko jest rzeczą gustu ;p
    Mam nadzieję, że jedno pokolenie wystarczy, żeby przyzwyczaić się do tych końcówek i że nikt nie będzie mnie nazywać magistrą.

    **ewfor** oto krótka instrukcja: Wybierz edytuj wpis, kliknij na "komentarze do wpisu i trackback" (pojawi się rubryka: wyślij ping na URL) i wklej tam skopiowany u mnie kod trackbacka, który jest pod wpisem z recenzją, a potem kliknij na publikuj. GOTOWE.

  • ewfor

    Zrobiłam tak i nie ma :(

  • bookfa

    **ewfor** jak nie ma, jak jest ;)
    To trwa chwilę zanim będzie widać.
    Dzięki!

  • dofifi

    Trzeba zostać doktorką, bo magistrą rzecz straszna i okropna :D Ciekawe jak to rozwiązać...

  • beatrix73

    Ciekawie napisałaś, na pewno spróbuję również zostać fanką Joanny Jodełki.

  • bookfa

    **dofi** zgroza :P

    **beatrix73** trzymam kciuki, żeby Ci się udało zostać kolejną fanką ;)

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci