Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Byleco, które się dobrze sprzeda

bookfa

Erik Vidmar

Morden i Ullared (Zbrodnie w Ullared)

Melker&Meyer, 2013, stron 100



Ullared to wyjątkowe miejsce. Maleńka wioska i ogromny sklep (nie mylić z galerią handlową), nigdzie indziej zakupowe orgie nie udają się lepiej. Wiem, o czym mówię, bo sama to robię kilka razy do roku. Nie mogę jednak powiedzieć, że znam tam każdy kąt, bo to sklep będący w permanentnej rozbudowie. Jest na pewno największym sklepem w całej Skandynawii, a może nawet w Europie. 35 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni handlowej, 600 osób zatrudnionych na stałe, w sezonie letnim nawet 1400. W zeszłym roku 4,6 miliona klientów zrobiło tam zakupy za 4,3 miliarda koron. Rekordowa liczba klientów jednego dnia to 27500 osób, ten rekord padł 30 lipca 2013. Samych dżinsów sprzedaje się tam 700 tysięcy par rocznie, a skarpet aż 13 milionów par. Podaję te statystyki, żeby uzmysłowić wielkość tego miejsca i jakie tłumy się tam codziennie kłębią. Jest tam też dział z książkami tłumnie odwiedzany przez klientów, bo jak wiadomo Szwedzi sporo czytają, a ceny książek w Ullared są przynajmniej 50 procent niższe niż w regularnych księgarniach. Kiedy wzięłam swój egzemplarz z półki, była ich tam na pewno ponad setka. Kiedy godzinę później znów tamtędy przechodziłam, nie było już ani jednego.

Erik Vidmar wpadł na pomysł, żeby właśnie w Ullared umieścić akcję swojej powieści. Pomysł super, wiadomo, że powieść sprzeda się jak ciepłe bułki. Zwłaszcza, że można ją kupić właśnie w sklepie. Podejrzewam, że sprzeda się w tysiącach egzemplarzy. Kto jeździ systematycznie do Ullared kupi tę książczynę z czystej ciekawości i sentymentu do tego miejsca, czyli da się złapać na haczyk, dokładnie tak jak to się stało ze mną.

Sto stron zagadki kryminalnej. Po dwudziestu już wiedziałam kto zabił i się nie pomyliłam. Autorowi nie obce są obowiązujące trendy. Komisarz Frank Vogel prowadzący beznadziejne (dosłownie i w przenośni) śledztwo, to egzemplaryczny pijak i hazardzista tonący w długach. Oprócz tego porzucony przez żonę, która dała dyla do Sztokholmu z jego kumplem z pracy. Na stu stronach aż trzy trupy, nowa miłość i nowe, trzeźwe życie komisarza. Pomysł na powieść całkiem niezły, ale wykonanie dość kiepściutkie. Dodatkowy punkt daję za porcyjkę humoru, do którego w powieściach mam wrodzoną słabość.

 

4/10

fbfbfb34

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ala] *.com.pl

    hahahahaa, ale mnie rozbawiłaś. czyli jednym słowem, szkoda drzew, szkoda papieru? :)

  • bookfa

    **Ala** słów też szkoda ;P

  • opty2

    Podejrzewam, że ksiązka została napisana na zamówienie. Właśnie po to, żeby można ją było sprzedać w tym a nie innym miejscu.
    Czy Szwedzi jeszcze znajduja przyjemność w chodzeniu po tak ogromnym sklepie? Nie mają przesytu konsumpcji? Jak to się ma do ich ulubionej samotności?

  • bookfa

    **opty2** bardzo możliwe, że książka została napisana na zamówienie, bo sklep obchodzi w tym roku 50-lecie istnienia. Jest jednak do kupienia też w księgarniach netowych i chwilowo nakład jest wyczerpany (!!!) choć kosztuje 102 korony (w Ullared 39 koron).
    Szwedzi są narodem o dużym szacunku dla pracy i pieniędzy. Główny powód dla którego tam jeżdżą, to ceny. Wszystko jest tam tańsze, niektóre rzeczy nawet o 70%, chociaż to nie outlet.

  • Gość: [nastoletniajaninka] *.dynamic.chello.pl

    opty2- przesyt konsumpcją to jedno a minimalne potrzeby to drugie. Nawet ktoś z przesytem konsumpcji musi czasami kupić bieliznę, spodnie itp. I jak dla mnie łatwiej się to robi w jednym miejscu na dużej powierzchni zamiast ganiać po małych sklepach.

  • dachauka

    Mnie też niekiedy zadziwia, jakie totalne badziewia książkowe znajdują nabywców... Pomysł ze zbrodnią w tym sklepie przypomina mi uporczywe starania niemieckich autorów kryminalnych, by każda, najmniejsza nawet dziura, stała się "bohaterem" regionalnego kryminału. Jakoś nie umiem sobie wobrazić, by ktokolwiek poza mieszkańcami owej dziury byli zainteresowani dziełem, bo nie sposób myśleć, że przyciągnie kogokolwiek miałka intryga.

  • 2lucia

    A ja szukam dobrego polskiego, wspolczesnego "kryminalu". Ciut czasu wiecej mam wiec cos bym poczytala. :)**

  • bookfa

    **dachauka** miałka intryga nie przyciągnie, a już szczególnie do małej dziury, o której świat nie słyszał.
    Tym razem to jednak zabieg odwrotny. Miejsce akcji jest ogólnie znane (nawet autobusowe wycieczki z Niemiec tam przyjeżdżają) i tym razem znane miejsce ma promować to byleco ;/

    **2lucia** od razu przyszła mi na myśl powieść Guzowskiej OFIARA POLIKSENY :)

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci