Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Mniej ulubiony wariant

bookfa

Kristina Ohlsson

Odwet

Prószyński i S-ka, 2011, stron 400

 

Wolę wariant, kiedy zanim będzie lepiej jest gorzej, a nie odwrotnie. Tak jest w przypadku tej powieści Kristiny Ohlsson. Debiut był zaskakująco dobry, więc wiele sobie obiecywałam po następnej powieści autorki. No i się zawiodłam. Kolejna powieść to schematyczny kryminał jakich wiele. Do tego stopnia schematyczny i niezapadający w pamięci, że mimo, że czytałam go całkiem niedawno (późną jesienią), to już nie bardzo pamiętam o czym był, że nie wspomnę o szczegółach. Żeby napisać te kilka słów refleksji, musiałam poszukać informacji o książce w internecie. A i ten zabieg niewiele pomógł.

 

Odwet to kryminał, który nie wychodzi przed szereg. Mimo, że w zasadzie jestem zawiedziona lekturą, to przeczytam kolejną powieść z kryminologiem Fredriką Bergman w roli głównej chociażby dlatego, że jestem ciekawa co też autorka namiesza dalej w jej życiu.

Powieść ma jednak swoje plusy. Jednym z nich jest fakt, że autorka porzuciła ten nachalnie feministyczny wątek, który psuł mi lekturę Niechcianych. Posunęła się jednak trochę za daleko i tym razem, bo granicząca z cudem metamorfoza seksistowskiego policjanta wydaje mi się być zbyt naciągana. Jeżeli autorka chce udowodnić czytelnikowi, że seksista może się nawrócić, to powinna się bardziej postarać. Mimo wszystko cieszę się, że przestała się upierać, że faceci to świnie. Drugim plusem jest sposób narracji. Mimo, że powieść jest w większości zapisem mozolnego śledztwa, to daje się czytać. Finał jest dość zaskakujący, choć dla fanów gatunku, z serii tych przewidywalnych. Pisarze tacy jak Adler-Olsen i Theorin niestety bardzo wysoko podnieśli u mnie poprzeczkę wszystkim autorom kryminałów, a skandynawskim w szczególności.

Oryginalny tytuł Odwetu to Stokrotki. Nie mogę się nadziwić nadkreatywności polskiego wydawcy i apeluję, aby się w końcu opamiętał, ponieważ (o zgrozo!) zauważyłam, że następna powieść autorki także ma tytuł wzięty z sufitu!

7/10

 

fbfbfb75

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ala] *.com.pl

    ta recenzja w 100% oddaje to, co myślę o tej książce. też ją czytalam, może z rok temu, i za chiny ludowe nie pamietam o czym była.

  • bookfa

    **Ala** cieszę się, że Ty, osoba piękna i młoda to mówisz. Nikt mi w takim razie nie zarzuci, że to nie wina książki tylko mojej pamięci ;P

  • tommyknocker

    Znam autorkę tylko z debiutanckiej powieści, i zaryzykuję stwierdzenie, że są /na szczęście/ lepsi Skandynawowie. Ot Theorin chociażby..

  • bookfa

    **tommyknocker** chociażby ;P

  • Gość: [nastoletniajaninka] *.dynamic.chello.pl

    Ech tytuły!!! Może ktoś chciał być oryginalny?

  • bookfa

    **n.janinka** wydaje mi się, że wydawnictwo nie docenia inteligencji czytelników i na wszelki wypadek stosuje techniki brukowców. Im bardziej krzykliwy tytuł, tym większa sprzedaż. ;/

  • Gość: [nastoletniajaninka] *.dynamic.chello.pl

    Bookfo- obawiam się, że masz NIESTETY rację. Wystarczy poczytać tylko tytuły w prasie czy necie. Czasami mam wrażenie, ze taki zwykły tytuł by bardziej zaszokował.

  • bookfa

    **n.janinka** te tytuły jak z FAKTU.
    "Odwet"! Wow!
    Choć ja myślę, że "Stokrotki" daje większe pole do popisu dla wyobraźni :)

  • opty2

    Szkoda, że ci się nie podobała. A myślałam, że cię uraczę dobrą lekturą :(

  • bookfa

    **opty2** ależ uraczyłaś! I bardzo Ci dziękuję za anielską wprost cierpliwość ;p

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci