Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Jakby bardziej trzeźwy

bookfa

Marta Guzowska

Głowa Niobe

WAB, Mroczna seria, 2013, stron 349



Debiut autorki Ofiara Polikseny mnie zafascynował. Kiedy się wydaje, że wszystko już było, nagle okazuje się, że wcale nie! Nie mogłam się więc doczekać, kiedy wreszcie trafi mi się szansa na ponowne spotkanie z Mariem Yblem, bo kiedy czytałam Ofiarę Polikseny do księgarń trafiała już kolejna powieść z tym koszmarnym typem, Głowa Niobe.

Tym razem autorka umieściła akcję powieści w Nieborowie.

Pałac w Nieborowie, zwłaszcza przykryty śniegiem i oglądany z pewnej odległosci, jest harmonijną i proporcjonalną budowlą. Dobre wrażenie pryska, gdy tylko przekroczy się progi pałacowe. Jedyne, co pozostaje, to chęć jak najszybszego wydostania się stąd oraz oleisty smród pasty do podłóg, środka cieszącego się ogromną popularnością wśród miejscowego personelu sprzatającego.

Zamiast tureckiego upału z Ofiary Polikseny jest polski mróz i śnieg. Tylko ciemności są podobne. Biorąc pod uwagę fobię antropologa światowej sławy, jest to właściwie element konieczny. Tylko wtedy cyniczny Ybl traci nieco kontrolę nad sytuacją, zachowuje się irracjonalnie, a ogarnięty paniką zapomina nawet o byciu aroganckim chamem.

Zmierzch to pora duchów. Panuje powszechne przekonanie, że jest nią raczej północ, ale ja wiem lepiej. O północy człowiek albo śpi i wszystko jest w porządku, albo już zwariował ze strachu.

Nudna międzynarodowa konferencja specjalistów od rzeźby antycznej już pierwszej nocy staje się miejscem wyjątkowo ohydnej zbrodni. Ponieważ całe towarzystwo z powodu śnieżycy stulecia jest kompletnie odizolowane od świata zewnętrznego, nie ma wątpliwości, że mordercą jest ktoś z uczestników konferencji. Chociaż Mario Ybl uważa mordercę za wyjątkowego partacza nie wątpi, że nie skończy się na jednej zbrodni. Podejrzewa wszystkich oprócz siebie, chociaż inni podejrzewają właśnie jego. Ponieważ nie ma szans, żeby na miejsce zbrodni wkrótce dotarła policja Ybl postanawia sam zdemaskować mordercę.

Światowej sławy antropolog jakby mniej ostatnio pije i chyba ciut mniej przeklina, ale za to impertynencki jest jak zawsze. Specyficzny humor i soczyste dialogi tej powieści są jak dla mnie, na piątkę. Wiadomo, zgorszonego nic nie zgorszy. Ha!

 

Końcówka powieści trochę kuleje, ale całość generalnie trzyma poziom. Tak więc mam za sobą drugie spotkanie z aroganckim Yblem i już nie mogę się doczekać kolejnego. Też pewnie odbędzie się w ciemnościach. Kopalnia soli w Wieliczce? Tunele starej kopalni? Nie mam pomysłu, ale liczę na fantazję Marty Guzowskiej.

Jak widać powieść ukazała się z różnymi wersjami okładki. Mój egzemplarz to ten z tą hm... bardziej dwuznaczną.

 

kursywą fragmenty powieści

 

8/10

fbfbfb80

Komentarze (21)

Dodaj komentarz
  • tommyknocker

    Mnie też się "Głowa Niobe" podobała !

  • selkie

    Zupelnie nie rozumialam zachwytow nad Ofiara Polikseny. Mario wpisuje sie w obecny trend aroganckich, wrecz dupkowatych bohaterow upajajacych sie wlasna wyjatkowoscia. Jest to nawet dobre, pod warunkiem, ze umiejetnosci takowego to uzasadniaja. (Vide House albo Sherlock). Wtedy potrafie zrozumiec, dlaczego otoczenie mimo wszystko ich toleruje. Owszem to aroganckie dupki, ale genialne i niezastapione w pewnych sytuacjach, maja cos czego inni fachowcy w ich dziedzinie nie maja, podnosza ja do nowego poziomu. Ich sarkazm i ironia to dodatkowe przyprawy. Mario jest zwyczajnym antropologiem, a przynajmniej jego opis u Guzowskiej stwarza takie wrazenie. Z pewnoscia jest wielu rownie dobrych fachowcow w tej dziedzinie. Po co go koledzy znosza pozostaje dla mnie zagadka najwieksza. A jego bonmoty wydaja mi sie wtorne. No i te realia. Zdaje sie ze dla Guzowskiej budowanie atmosfery i kreowanie swiata przedstawionego ograniczalo sie glownie do stwierdzania, ze jest strasznie goraco i ludzie sie poca w zwiazku z tym. I jeszcze bodaj z tubylcami nie moga sie dogadac, bo nikomu sie nie chce jezyka nauczyc o ile pamietam. Po ktoryms razie mialam ochote krzyknac, ze to juz wiem, na litosc boska, a wrecz nie potrzebuje narratora zeby sie tego domyslic.
    Moze dam szanse, skoro rzecz sie dzieje w Polsce. Nie bedzie potu i upalow, a i Mario mogl sie wyrobic jakos.

  • bookfa

    **tommyknocker** zauważyłam, że dość często nasze gusta się zbiegają, dlatego "kontroluję" systematycznie Twoje lektury i opinie o tym co przeczytałeś ;)

    **selkie** sama nie rozumiem swoich zachwytów, więc niczego Ci nie rozjaśnię w kwestii "dlaczego?" Częściowo się zgadzam z Twoją opinią, ale mimo to uważam, że Guzowska wyróżnia się na tle miałkiej większości tego co się dziś pisze.
    House był dla mnie nie do przełknięcia (dałam radę obejrzeć trzy odcinki), podobnie z Sherlockiem. Pierwsza seria (trzy odcinki) były dobre, teraz jest coraz gorzej. Myślę jednak, że to kwestia interpretacji. Filmowy Ybl najprawdopodopodobniej byłby nie do strawienia. książka pozostawia pole manewru dla wyobraźni i kreuję sobie Maria mimo wszystko na swój sposób. W notce o Ofierze Polikseny napisałam, że zaletą Ybla jest to, że istnieje tylko w powieści. Nie chciałabym mieć z kimś takim do czynienia w realu. To bardzo kontrowersyjny typ. Według mnie trzeba mieć niezłą wyobraźnię, żeby wymyślić kogoś takiego, kto będzie wzbudzał w czytelnikach tak skrajnie różne emocje.
    Powieściowe miejsca akcji to inna bajka. Lubię tego typu eksperymenty, bo to większe wyzwanie dla autora i interesująca łamigłówka dla czytającego.
    Powieść nie jest mistrzostwem świata, ale nie tonie w zalewie przeciętności. I to już dużo.

  • selkie

    Owszem, ale mowimy o zupelnie innych rzeczach. Jasne ze na codzien Mario bylby nie do zniesienia. Ja natomiast mowie o powaznym niedociagnieciu konstrukcyjnym postaci. House budzi we mnie skrajne emocje. Z jednej strony frustracje, gniew i zniecierpliwienie, z drugiej podziw (zarowno za umiejetnosci fachowe jak i fakt, ze stara sie funkcjonowac i pracowac mimo przewleklej choroby bolowej. Uwazam ze w tym zyciu to jest przedsionek piekla a czasem pieklo samo, kiedy wyjscie do toalety jest aktem heroizmu. Proba funkcjonowania zawodowego w takim doswiadczeniu jest czyms niezwyklym. Do pewnego stopnia tlumaczy to wrednosc House'a. Empatia, koncentracja itp dramatycznie spadaja kiedy cierpisz wskutek olbrzymiego bolu i to CIAGLE. Wystarczy sobie przypomniec jakis potezny bol zeba, na ktory srodki przeciwbolowe przestaly dzialac i wyobrazic sobie ze masz to CIAGLE, bez zadnej nadziei na poprawe). To budzi wspolczucie. Ale nie tylko o to chodzi. Tworcy serialu potrafili wiarygodnie pokazac, ze House jest niezwykle inteligentny i wybitny w swoim zawodzie. Tylko dlatego wspolpracownicy toleruja jego wyskoki na dluzsza mete. Dlaczego ludzie toleruja Maria nie rozumiem, bo Guzowska nie umie mnie w zaden sposob przekonac, ze jego wiedza fachowa czy podejscie do zawodu jest na tyle niezwykle zeby ludzie byli sklonni dawac mu taryfe ulgowa w kwestiach spolecznych. Jest zapewne wielu antropologow rownie dobrych jak Mario, a nie jest to rynek pracy, na ktorym mozna by przebierac w ofertach. Jesli kierujacy ekspedycja ma wybor to wyobrazam sobie wybiera sie takiego, ktory potrafi pracowac w zespole bez gwiazdorskich nawykow i podlych odzywek. Mario nie budzi we mnie skrajnych emocji. Wyzwala tylko irytacje. Dodatkowo wlacza mi sie ten guzik mowiacy "o, a tu jest zabieg literacki, zeby nasz bohater byl niezwykly - damy mu strach przed ciemnoscia". Hehe.

  • bookfa

    **selkie** jeżeli mówimy konkretnie o konstrukcji postaci to po prostu musimy założyć, że tak jest. Mario jest najlepszy w branży, bo tak postanowiła autorka i niekoniecznie musi to czytelnikom udowadniać.
    Zastanowiłam się nad tymi trzema bohaterami, których wymieniłaś i doszłam do wniosku, że Mario podoba mi się dlatego, że bardziej mnie śmieszy niż irytuje, czego nie mogę powiedzieć o dwóch pozostałych. Przerysowany geniusz House'a nie usprawiedliwia niczego, a zwłaszcza nudy, którą (według mnie) zieje z ekranu. Jak dla mnie facet jest tylko i wyłącznie irytujący. Cała na "nadbudowa", która ma tłumaczyć i usprawiedliwiać House'a wcale mnie nie przekonuje.
    Ty masz chyba tak z Mariem, jak ja z House'm. ;P

  • selkie

    No coz, ogolna zasada, ktora mnie najbardziej przekonuje do danego pisarza brzmi Show, not tell, czyli pokazuj a nie mow. Innymi slowy - pokazuj mi, ze bohater jest madry (przez jego dzialania, rozmowy itp) a nie mow mi ze jest madry. To drugie jest pojsciem na latwizne i prowadzi czesto do przesmiesznych sytuacji, kiedy autor mowi nam ze bohater jest madry, a rownoczesnie kaze temu bohaterowi zachowywac sie jak pierwszemu lepszemu idiocie.

    Moze rzeczywiscie mam z Mariem jak ty z Housem, no ale ja przynajmniej przeczytalam cala ksiazke a nie trzy pierwsze rozdzialy :) Daj mu szanse, on sie rozwija w trakcie. Co prawda potem przestalam ogladac, bo sie zrobilo powtarzalnie, ale pierwsze sezony sa calkiem calkiem.

  • bookfa

    **selkie** no cóż, przeliczając House'a na rozdziały, to rzeczywiście mam za sobą tylko trzy pierwszego tomu. Hm... może powinnam zobaczyć chociaż pierwszy sezon do końca? Tylko czy dam radę??? Według mnie on też zachowuje się jak idiota ;P

  • selkie

    No bo tez House jest wyjatkowo inteligentny, ale z madroscia u niego roznie bywa :)

  • bookfa

    **selkie** całe szczęście, że nie ma ludzi idealnych ;)

  • Gość: [Aga CM] *.internetia.net.pl

    Ciekawa pozycja. Z chęcią przeczytam.

  • bookfa

    **Aga CM** POLECAM :)

  • dachauka

    "Głowa Niobe" podobała mi się mniej niż "Ofiara Polikseny", jakoś mnie nie przekonała osoba mordercy i jego motywacja... Uznaję jednak, że to wypadek przy pracy i kolejną książkę Guzowskiej kupię na pewno. Mario jest gadem, to prawda, ale tym razem wyraźnie starał się trzymać w ryzach... Nie mam problemu z tą postacią, wolę nawet wyraziste, choć ambiwalentne postacie od takich rozmydlonych, letnich, nie wzbudzających żadnych emocji.

  • bookfa

    **dachauka** mnie też nieco bardziej podobała się Ofiara Polikseny i też na pewno kupię kolejną historię z "gadem" Yblem ;)

  • ewfor

    Tyle "ochów" i "achów" a ja nie przeczytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, przynajmniej nie przypominam sobie... Chyba muszę poszperać w bibliotece.

  • bookfa

    **ewfor** poszperaj, warto :)

  • Gość: [malgro] 81.26.28.*

    Przeczytałam z zaintereswoaniem dyskusje, przeczytałam bowiem obie ksiązki G. i Ofiara wkurzyła mnie zakończeniem, nie lubie gdy autor nie wie jak wybrnąc z tego kto zamordował i okauje sie,ze jeden ktory wygląda na normalnego faceta jest psychopatycznym morderca. Nie kupuje tego. Niobe... zmęczyła mnie glównym bohaterem, no ile mozna znosić takiego faceta, no i te zabójstwa, zniesmaczyły mnie , dziwnym trafem kolejna książka gdy odcięci w zimowym dworze (Zbrodnia w błekicie POLECAM:) .Zgadzam sie ,że na tle tego co sie wydaje sa to niezłe ksiązki ale...ale..ale.Na pewno zajrzę do kolejego Ybla ale czy przeczytam...

  • bookfa

    **malgro** Takiego jak Ybl na kartach książki mogę znosić jeszcze długo. Zdziwiło mnie tylko, że niektórzy pisali w swoich recenzjach, że był "gorszy" niż w Ofierze Polikseny. Według mnie bylo akurat odwrotnie. Według mnie złagodniał, bo mniej pił i mniej klął, a złośliwy był jak zwykle.
    Jeżeli miałabym się czegoś przyczepić, to nie bardzo rozumiem jak morderca mógł sobie poradzić z tymi instalacjami zrobionymi z ofiar w pojedynkę.
    Od lektury minęło dopiero kilka tygodni, a już nie pamiętam motywów jego działania, co nie oznacza, że mam aż tak beznadziejną pamięć, tylko, że fabuła była z tych, które nie robią na mnie większego wrażenia. Następnego Ybla na pewno przeczytam.

    Zbrodnię w błękicie mam w planach czytelniczych, bo lubię kryminały typu zamknięty pokój.

  • Gość: [malgro] 81.26.28.*

    no to ja mam tak samo (jezli chodzi o Ybla zastanawiam sie czemu ma slużyć tworzenie chamskiego gł. bohatera, on nie musi być milusi, ale chociaż dobrze wychowany; treśc tez mam tak samo za nic nie moge sobie przypomniec kto i dlaczego). Polecam Kwiatkowską jej Kain i Abel jest równie dobry jak Zbrodnia w błękicie.... nio dobrze ciut slabszy:))))

  • bookfa

    **malgro** Jeżeli chodzi o treść, to jeszcze pamiętam kto, choć już nie bardzo dlaczego. A dlaczego chamski Ybl? Bo jemu podobnych jest wszędzie pełno?
    Mimo niedociągnięć (tu i ówdzie) pomysł Guzowskiej mi się podoba i czekam na kolejnego Ybla.

    O Kwiatkowskiej nie słyszałam. Rozumiem, że to poważne przeoczenie? ;)

  • Gość: [malgro] 81.26.28.*

    Ybl mnie denerwuje bo jest jakby "planowo" bezczelno/chamski:) taki musi byc, i już twardy i przemadrzaly. Ja o Kwiatkowskiej uslyszałam przypadkowow, dostała nagrodę specjalna od p. Parandowskiej na poprzednim festwialu kryminalu we Wrocławiu, WARTO!!!! ale to klasyczny kryminał dzieje sie na przełomie XiX i XX wieku w Wielkopolsce. ech ...

  • bookfa

    **malgro** bohaterów jest już tylu, że niełatwo "wylansować" kolejnego, innego niż wszyscy poprzedni. Autorom można już chyba zacząć współczuć :P :P :P

    Zapamiętam sobie Kwiatkowską. Może uda mi się gdzieś ją trafić ;)

Dodaj komentarz

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci