Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Tajemnice są wszystkim co mamy tylko dla siebie

bookfa

Magdalena Parys

Biała Rika

Znak litera nova, 2016, stron 299

Ci, którzy czytali poprzednie książki Magdaleny Parys, zachwycają się jej innością. Ja mam ten komfort, że jeszcze nie czytałam ani Magika, ani Tunelu, więc nie porównuję jej z niczym, po prostu delektowałam się tym co czytałam, bo to kawał doskonałej literatury, którą świetnie się czyta.

Kiedy Rika rodziła pierwszego syna nie powinno jej się wyrwać żadne słowo po niemiecku, a jednak się wyrwało…

rika

Niesamowicie osobista powieść, która zmusza czytelnika do refleksji nad własną przeszłością. Ile wiemy o sobie? Ile wiemy o rodzicach, dziadkach, pradziadkach? Każdy ma swoje tajemnice, a decyzje podejmowane przez przodków często decydują o losach kolejnych pokoleń. Tak też jest z babcią Dagmary, bohaterki i narratorki Białej Riki. Nie wiem ile w tej książce jest prawdy, bo miałam wrażenie, że jest nią wszystko. Czytając na końcu powieści słowa autorki, że „prawdziwe w Białej Rice są tylko emocje i broszka babci Riki” czuję lekki żal, ale i ulgę, gdyż czasami było mi bardzo trudno przewracać kolejne strony.

Mam z Dagmarą sporo wspólnego. Obie dorastałyśmy w Szczecinie, obie wyemigrowałyśmy. Ja miałam jednak w tym momenie mniej więcej dziesięć lat więcej niż ona. To trochę ułatwiało sprawę, bo wyjeżdżałam na własne życzenie, a jednocześnie utrudniało, bo nie było nikogo komu mogłabym się zwierzyć z obaw lub na kogo zwalić winę, gdyby ta decyzja okazała się jedną wielką pomyłką. Nie byłam też „uciekinierką”. Wyjeżdżałam jak najbardziej legalnie, jako cudzoziemska żona żegnana przez przyjaciół kwiatami po hucznej pożegnalnej imprezie. Zrobiłam obowiązkową obiegówkę, zrzekłam się też obywatelstwa na wyraźne żądanie władz konsularnych. Dagmara ma trochę inne wspomnienia z początków swojej emigracji. Jest spostrzegawczą i wrażliwą nastolatką, która nie emigruje z własnego wyboru i mimo okoliczności wyjątkowo szybko aklimatyzuje się w nowych warunkach. Każda z nas na swój sposób przeszła przez to samo: odrzucenie, potrzebę akceptacji i stworzenie sobie nowego miejsca na ziemi, o którym będzie można kiedyś powiedzieć „moje”. Powieściowa Dagmara dość wcześnie zaczyna poszukiwać prawdy o przeszłości rodziny swojego ojczyma, którego nazywa „nietatą”. Zastanawia ją między innymi dziwny akcent babci Riki.

Babcia Rika i jej bliźniacza siostra Gerda, dziadek Karol. Wielka miłość, wielki dramat. Odwaga jednej z sióstr i jej brak u drugiej siostry zmieniły losy całej rodziny, a także następnych pokoleń. Są też rzeczy, których nigdy nie da się wybaczyć.

Warto wspomnieć o narracji powieści i rysunkach autorki. Próbuje ona narysować rodzinne drzewo genealogiczne, ale wychodzą z tego tylko odrębne gałęzie. Wspomnienia Dagmary komentuje czasem rodzina, a czasem redaktorka powieści. Według mnie ten nietuzinkowy zabieg narracyjny czyni powieść bardziej realną i bardziej interesującą. Tym sposobem prawda o rodzinie wydaje się być jedynie pewną wersją wspomnień i tego, co się wie i chce pamiętać, a nie tym co się rzeczywiście wydarzyło. Brak chronologii zdarzeń jest także zaletą. Kiedy już mi się wydawało, że wszystko ogarniam, okazywało się, że czekała mnie kolejna niespodzianka.

Specjalne podziękowania dla autorki za Szczecin. Mogłam podążać za Dagmarą do znajomych mi miejsc. Choć za nic nie mogę sobie przypomnieć ulicy Żeromskiego, a tylko park Żeromskiego, przez który kiedyś w nocy niosłyśmy z koleżanką długą metalową drabinę i zostałyśmy zatrzymane do wyjaśnienia przez milicyjny patrol. Przy okazji przekonałam się jak niewiele wiem o wojennej i powojennej historii mego ukochanego miasta. Kilkanaście przedwojennych fotografii Szczecina wisi u mnie w domu do tej pory, choć opuściłam to miasto ponad trzydzieści lat temu.

10/10

Przeczytałam przedpremierowo dzięki uprzejmości wydawnictwa.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • eldka

    Bardzo, bardzo czekam na tę powieść...znam "Tunel", znam "Magika"

    Pozdrowienia słoneczne:)

  • bookfa

    **eldka** premiera zbliża się wielkimi krokami :)

  • Gość: [niekonieczniepapierowe] *.dynamic.chello.pl

    Jestem ogromną fanką Szczecina i jego historii, więc cieszę się za każdym razem, gdy pojawia się w czyjejś powieści. Muszę przyznać, że ulica Żeromskiego też wprowadziła mnie w lekkie zakłopotanie. Chyba to taki zabieg autorki, bo ona zwyczajnie nie istnieje. :)

  • bookfa

    **niekonieczniepapierowe** może, żeby uniknąć najazdu fanów ;)

  • niekonieczniepapierowe

    Zwłaszcza, że pada dokładny adres. :) Świetnie się to też wpisuje w klimat książki, pamiętanie i niepamiętanie.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci