Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Najnowsza powieść Mariusza Zielke szuka czytelników

bookfa

 

Kopiuję za booklips.pl:

Pisarz Mariusz Zielke poinformował, że prawnicy próbują zablokować wydanie jego najnowszej powieści. Jak przypuszcza, zbierając dokumentację, musiał natrafić na coś, na co nie powinien trafić. „Nie mogę pozwolić na takie bezprawie, choćbym miał postawić na szali swoje życie” – mówi. Bojąc się blokady sądowej, zdecydował się opublikować tekst książki bezpłatnie w Internecie.

zielke_dubel1

Jak sam autor przyznaje, historia jego książki sama mogłaby stanowić kanwę kryminału Stiega Larssona. We wrześniu 2015 roku pewien bogaty biznesmen posiadający firmę o kilkusetmilionowych obrotach i własne wydawnictwo zamówił u Mariusza Zielke, byłego dziennikarza śledczego, a obecnie autora thrillerów, powieść, która miała opisywać atak bandytów na owego mężczyznę i porwanie członka jego rodziny.

„Sprawa była intrygująca, więc podjąłem się jej opisania” – pisze Zielke. „W trakcie analizy akt sądowych, zbierania materiałów, wywiadów zorientowałem się, że mam do czynienia ze sprawą znacznie poważniejszą niż porwanie: dotykającą korupcji na najwyższych szczeblach w formacjach mundurowych, różnych machinacji w służbach itd., wreszcie serii niewyjaśnionych morderstw. Ponieważ nie jestem już dziennikarzem, nie miałem ambicji, by rozwiązać te zagadki (choć mnie strasznie korciło), ale w powieści postawiłem różne teorie (zmyślone) na ich temat. Bardzo wyraźnie zaznaczam, że nikogo prawdziwego nie opisywałem. Wszystkie postaci zmyśliłem. W 11 miesięcy stworzyłem powieść kryminalną, która bardzo podobała się pierwszym jej recenzentom i wydawcy”.

I wtedy zaczęły się schody. Z nieznanych powodów prawnik biznesmena zaproponował pisarzowi umowę, zgodnie z którą mógł zamrozić wydanie powieści na 25 lat, choć miała ukazać się w listopadzie 2016 roku. Po serii maili i telefonów udało się wypracować ugodę: biznesmen zgodził się, żeby książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca, z którym Zielke współpracował przy swoich poprzednich tytułach. Po kilku dniach autor musiał jednak wycofać propozycję wydawniczą. „Biznesmen wystąpił do mnie z niezrozumiałymi żądaniami (takich zmian w książce, że praktycznie musiałbym ją napisać od nowa oraz częściowego zwrotu pobranych za napisanie książki zaliczek, które wydałem na bieżące potrzeby). Nie miałem pieniędzy, by mu oddać zaliczki, musiałem więc zerwać umowę z Czarną Owcą. Zrobiłem to i przekazałem mu powieść do wydania. Wtedy jego prawnik napisał, że już nie jest zainteresowany wydaniem powieści i że ja nie mogę jej nigdzie indziej wydać. Zaproponował mi umowę, której konsekwencją byłaby niemożność wydania powieści przez 50 lat. Dostałem ultimatum, że tę umowę mam podpisać do końca sierpnia, inaczej będzie źle. No i już wiem, że będzie” – pisze Zielke.

Z korespondencji, jaką autor publikuje na swoim profilu na Twitterze, wynika, że prawnik wraz z biznesmenem pojawiali się u niego w hotelu „nosząc ostentacyjnie broń palną”, wydzwaniają do jego wydawcy i zapowiadają roszczenia sądowe. Zielke nie chce na razie ujawniać nazwiska biznesmena. „Najgorsze jest to, że to nie biznesmen jest moim prawdziwym przeciwnikiem. Mam wrażenie, że ktoś usiłuje nim manipulować (lub ktoś go szantażuje) – przy czym to tylko moje wrażenia (opinia na podstawie maili, które dostawałem), nie wiem, jak jest naprawdę. Ja podejrzewam, że to bardzo niebezpieczni ludzie, których interesy w jakiś sposób naruszyłem powieścią” – pisze Zielke.

Zdając sobie sprawę, że proces pociągnie za sobą sądowe zablokowanie książki, autor zdecydował się opublikować ją za darmo w sieci. „To nie jest żadna ściema, żadna akcja marketingowa. Zadarłem z niebezpiecznymi ludźmi, dotykam groźnych tematów. Ale tego się nie boję. Taka moja praca” – tłumaczy. Namawia jednak wszystkich do nagłaśniania tematu, bo wie, że wtedy ci ludzie – „nie biznesmen i prawnik, których się nie boję, tylko ci naprawdę źli” – będą obawiali się działać poza prawem. „W sądzie sobie poradzę. Racja jest w 100 procentach po mojej stronie” – zapewnia Zielke.

Powieść nosi tytuł „Dla niej wszystko” i jest dostępna w trzech formatach (epub, mobi i pdf) na następujących stronach autora: www.stopcenzurze.pl, www.zielke.com.pl, dlaniejwszystko.pl.

 

***

Wspieram autora. Książkę pobrałam z sieci i będę czytać, a potem podzielę się wrażeniami na blogu. Zachęcam Was do tego samego. Wiem, że to zabrzmi jak tekst z kryminalnej powieści, ale myślę, że rozpowszechnianie jej może okazać się gwarancją bezpieczeństwa dla autora.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • eldka

    Dziękuję za informację. Pobrałam:), przeczytam i coś tam skrobnę.

  • bookfa

    **eldka** super!

  • opty2

    Co za historia! Dobrze, że ją opisałaś i nagłaśniasz, to dobra droga.

  • bookfa

    **opty2** powieść czasem przerasta rzeczywistość, a skoro autor nie ma własnej Salander... ;)

  • Gość: [Dukaga] *.bb.sky.com

    Tez pobiore...dziwna sprawa...

  • bookfa

    **Dukaga** właśnie kończę czytać :)

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci