Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Przez bardzo duże R

bookfa

Jak cię zabić, kochanie?

Alek Rogoziński

Filia, 2016, stron 335

Po przeczytaniu pierwszej powieści Alka Rogozińskiego nie mogłam się oprzeć porównaniu jej do książkek Joanny Chmielewskiej z czasów jej świetności, czyli czasów Lesia, Romansu wszechczasów i Całego zdania nieboszczyka. Podobny styl i podobni bohaterowie.

Drugiej powieści, czyli dalszych przygód Joanny niestety nie przeczytałam do tej pory z powodu zamieszania, którego głównymi winowajcami są pocztowi złodzieje. Tym sposobem wbrew własnej woli przeskoczyłam od razu do Jak cię zabić, kochanie? trzeciej książki autora, która jest o niebo lepsza od tej pierwszej. U Joanny Chmielewskiej było akurat odwrotnie. Jej późniejsze dzieła są coraz słabsze, a bohaterowie już nie są roztargnieni i nierozgarnięci, a po prostu głupawi.

jakciezabic

Autor odnalazł swój styl, nikogo już nie naśladuje, stworzył nietuzinkowych bohaterów, którym zbrodnia niestraszna i wymyślił intrygę tak nieprawdopodobną, że czytając można dostać zawrotów głowy. Fabuła mieści się w ramach klasycznej komedii omyłek polegającej na gigantycznym splocie szczęśliwych i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności. Choć jest przewidywalnie, to nie jest nudno. Barwni, pozbawieni skrupułów bohaterowie, dowcipne dialogi z dużą dozą czarnego humoru to główne atuty tej powieści (moje absolutne faworytki to siostrzyczki zakonne z LA). Akcja toczy się częściowo w USA i tak się szczęśliwie składa, że książka ukazała się już także za oceanem.

jakcie

Kasia i Darek akurat przeżywają kryzys małżeński, kiedy na horyzoncie pojawia się amerykański spadek obwarowany pewnymi warunkami. Kasia zaczyna więc od razu planować zbrodnię doskonałą. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że zamiast morderczynią sama stanie się ofiarą.

Jak zwykle u Alka jest dowcipnie, błyskotliwie, ironicznie i groteskowo. Na wesoło oberwało się przy okazji po trochu celebrytom, politykom, duchownym, służbie zdrowia i programom serwowanym przez polską telewizję. Jestem pewna, że trudno będzie znaleźć lepszą lekturę na poprawę humoru. Rozrywka przez bardzo duże R.

9/10

 

Na koniec nie mogę się oprzeć, żeby nie zacytować samego autora (tekst kursywą). Oto historyjka o tym, jak sam kupował swoją powieść w księgarni X. Mam nadzieję, że mi to wybaczy!

Jak wiadomo zapominalstwo to jedna z moich głównych cech. Tym razem udało mi się zagubić w mrokach niepamięci fakt, że obiecałem podarować swoją książkę pewnej przemiłej pani i to w dodatku w szczytnym celu, bo na aukcję charytatywną. Poszedłem więc do księgarni, wcześniej sprawdziwszy w Internecie, że książka tam jest. Poszukałem na półce - nie ma. Poszukałem w stosach, walających się na podłodze - też bez sukcesu. Udałem się więc do punktu oznaczonego optymistycznie brzmiącym napisem "Informacja" i ozdobionego mocno znudzoną nastolatką, mającą makijaż, jakby właśnie zgarnęli ją z koncertu Behemotha , tudzież kolczyki wszędzie gdzie się dało, upodabniające ją troche do postaci z horroru "Hellraiser". Odbyliśmy tam dialog dramatyczny treści następującej:
Ja (radośnie i z nadzieją): Dzień dobry, czy mogłaby mi pani pomóc?
Pani (obrzuciwszy mnie obojętnym wzrokiem): Bry. Zobaczymy...
Ja: Szukam książki "Jak Cię zabić, kochanie?"
Pani (nieco się ożywiwszy): Fajny tytuł. Jaka kategoria? Poradnik?
Ja (nieco skonfudowany): Nie. Kryminał.
Pani (tracąc i tak nikłe zainteresowanie): A, kryminał. Pewnie Remigiusza Mroza...
Ja (wzniósłszy oczy ku niebiosom): Mój.
Pani (znów ożywiona, z nadzieją): Pan jest Remigiuszem Mrozem?
Ja (zastanawiając się, czy oby tym razem na kłamstwie nie wyszedłbym lepiej): Nie. Ale bardzo go lubię...
Pani (znów tracąc entuzjazm): A, bo jak ktokolwiek pyta ostatnio o kryminał, to zawsze o niego...
Ja (pouczająco): Ale on naprawdę nie napisał wszystkich kryminałów w naszym kraju.
Pani: No tak... Jest jeszcze Bonda i ta od wsi...
Ja (zastanawiając się, kogo dziewczynka ma na myśli, mówiąc "od wsi", i postanawiając w duchu nie wdawać się w dyskusję o mnogości polskich twórców literatury kryminalnej): A moja książka? Powinna być, a nie ma. Może pani sprawdzić...
Pani (spoglądając na komputer i zaczynając pukać palcem w klawiaturę): Jak cię udusić...
Ja: Zabić!
Pani (puka i puka; w międzyczasie zdążyłem policzyć, że ma w sumie powbijanych w różne częsci głowy 18 kolczyków): System wolno pracuje. Ale tytuł nie brzmi jakoś zbyt kryminalnie. Może leży na romansach?
Ja (zdziwiony): Jak to niekryminalnie?
Pani (nie odrywając wzroku od komputera): No to "kochanie". Jak w melodramacie...
Ja (czując się wdeptany w niezbyt czystą wykładzinę): Ale to jest komedia kryminalna!
Pani (z powątpiewaniem, cedząc słowa): Komedia...? Kryminalna...? To chyba na dziale DVD i blu-ray?
Ja (z rozpaczą): Ale to książka! Sam ją napisałem!
Pani (stanowczo): To na przyszłość niech pan pisze jakoś poważniej!
No cóż, chyba nie mam innego wyjścia.

 

 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • opty2

    Nic, tylko Paragraf 22 się przypomina :)))

  • tessa37

    Kupuje wszystkie 3 czesci:)

  • bookfa

    **opty2** :P
    **tessa37** CZTERY, wyszły już cztery powieści :)

  • Gość: [oczytany facet] *.internetdsl.tpnet.pl

    Nie lubię kryminałów, zwłaszcza polskich. Staram się jednak zrozumieć fenomen tej literatury.

  • momarta

    Gdybym po Twoim entuzjastycznym poście miała jeszcze jakieś wątpliwości co do tego czy sięgnąć po cokolwiek tego autora, dołączony fragment jego opowieści z pewnością by je rozwiał.
    Ten facet nie jest Remigiuszem Mrozem? Naprawdę?! Hurra! Czytam!:D
    PS. Strasznie dawno u Ciebie nie byłam. Stęskniłam się:)

  • Gość: [naia] *.dynamic-ra-02.vectranet.pl

    Uśmiałam się z rana :). Frustracja autora uzasadniona, choć takie sytuacje i rozmowy są właściwie do pozazdroszczenia, bo to przecież gotowy materiał na jakąś powieściową scenkę! Dla pisarza jak znalazł :). I od razu mi się przypomina Egon Bondy, który w Czułym barbarzyńcy z zazdrości rzucał się, deptał czapkę i wrzeszczał do Hrabala: Że też panu właśnie zawsze się takie rzeczy muszą przytrafiać! ;).

  • bookfa

    **oczytany facet** A ja staram się zrozumieć jak można nie lubić kryminałów. To dopiero fenomen ;)
    **momarta** facet nie jest Mrozem i pisze tak jak w przytoczonym fragmencie. Mega rozrywka! Polecam! I pozdrawiam serdecznie.
    P.S. Jak może zauważyłaś, ja sama też dość rzadko tu ostatnio bywam.
    **naia** też miałabym ochotę potupać i pokrzyczeć ;)

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci