Menu

Lost.In.The.Library

ma nowy adres: www.bookfa.se

Läckberg, bój się.

bookfa

Otulone ciemnością

Hanna Greń

Replika, 2016, stron 432

Od jakiegoś czasu nie piszę regularnie o swoich lekturach i pewnie o wielu już nie napiszę. Pamięć mam dobrą, ale krótką, więc jeżeli książka się niczym nie wyróżniła, wpadła do czarnej dziury gdzieś z tyłu głowy. Jest jednak kilka, które tam nie wpadły. Jedne ze względu na fabułę, inne ze względu na to kto je napisał, a jeszcze inne ze względu na to w jakich okolicznościach trafiły w moje ręce.

Otulone ciemnością Hanny Greń spełnia kilka tych kryteriów jednocześnie, więc po prostu muszę o niej napisać, choć od momentu kiedy ją czytałam minęło już trochę czasu.

Pozwolę sobie przy okazji na trochę prywatności i mam nadzieję, że autorka nie weźmie mi tego za złe. Przeczytałam tę powieść jeszcze zanim trafiła do wydawcy. Do tej pory czuję się zaszczycona zaufaniem, którym obdarzyła mnie Hanna Greń, choć właściwie wcale się nie znamy. Tytuł książki był wtedy inny i do dziś uważam, że o wiele lepszy od obecnego.

Otulone ciemnością to trzeci tom cyklu wiślańskiego, dla mnie pierwszy, bo poprzednich nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Nie lubię czytać niczego od końca, ale uległam zapewnieniom autorki, że się da. Dostałam więc autorski egzemplarz, jeszcze przed korektą. Po kilkunastu stronach wiedziałam już, że czytam wciągający, dobrze skonstruowany kryminał. Jest w nim kilka tajemniczych zbrodni i sporo mylących tropów.

otuloneciemnoscia

Znaki zapytania szybko się mnożą i wkrótce staje się jasne, że policja poszukuje seryjnego mordercy. Ktoś morduje młode kobiety, okrywa je całunem, zostawiając przy zwłokach tajemnicze rysunki, a w ręce ofiar złożonych jak do modlitwy wkłada świecę. Śledztwo prowadzi Benita Herrera. Ta kontrowersyjna i nietuzinkowa policjantka wplątuje się w dość dwuznaczną i niebezpieczną relację z głównym podejrzanym, co stwarza poważne ryzyko dla racjonalnej oceny sytuacji. Postać Benity nie do końca mnie przekonuje, z jednej strony twarda i apodyktyczna, z drugiej nieco bezbarwna mimo ciętego języka i nietypowych metod prowadzenia śledztwa. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach cyklu autorka uczyni tę postać bardziej wyrazistą i charyzmatyczną.

Hanna Greń umiejętnie buduje napięcie, gmatwa akcję, kluczy i mnoży tropy tworząc precyzyjną zagadkę kryminalną. Choć Otulone ciemnością to soczysty kryminał nie brak w nim też wątków obyczajowych, akcentów romantycznych, rozlanej kawy i… kobaltowych oczu.

Wiem, że wersja, którą czytałam różni się nieco od tej ostatecznej, która ukazała się drukiem. Szkoda. Nie jestem za tym, żeby poprawiać to co jest dobre, bo jak powszechnie wiadomo lepsze jest wrogiem dobrego.

Szwedzi mają Camillę Läckberg, Polacy Hannę Greń.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci