Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

W (czytelniczej) histerii

bookfa

Czarne światło

Marta Guzowska

Książki Burda, 2016, stron 440

Mario Ybl chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. To taka pierwsza myśl po przeczytaniu Czarnego światła. Druga, że gdyby żył Alfred Hitchcock to stanąłby na głowie, żeby zrobić film na podstawie tej powieści.

yblczarne

Prowincjonalna społeczność gdzie nie lubią obcych, ale Mario jest w jakimś sensie „swój”, gdyż tym razem autorka umieściła akcję w jego rodzinnym miasteczku. I to był świetny pretekst, żeby więcej uwagi poświęcić właśnie jemu, co mnie bardzo ucieszyło, ale szybko się rozczarowałam. Tak się składa, że z takim samym zainteresowaniem jak zagadki kryminalne śledzę wątek o życiu prywatnym i uczuciowym Ybla. Ten socjopatyczny malkontent, a przy tym cynik i egoista rozbrajał mnie uwielbieniem dla Poli. Teraz wreszcie jest z kobietą swojego życia. I co? Okazuje się jednak, że fajne było tylko gonienie króliczka. Teraz Pola jest tylko jeszcze jedną z irytujących go bab. Hallo???

Na mojej fascynacji pokręconym charakterem Maria pojawiła się pierwsza rysa. Próbuję jednak go trochę usprawiedliwiać tym, że w Czarnym świetle gdzieś się zapodziała szorstkość i stanowczość Poli, chociaż udało jej się zmusić Maria do poddania się terapii.

- Profiesor Ybl pocziemu wy przyszli na tę terapię?

Oderwałem wzrok od okna.

- Na korytarzu czeka taka jedna pani. Jest niska, ładna i wygląda jakby chciała kogoś pobić, rozpozna ją pan bez trudu. Proszę iść i ją zapytać.

Lekarz wyglądał na zrelaksowanego, musiałem się lepiej postarać.

- Ja rozumiem, że ta terapia to nie wasza idea, i teraz wy robicie wsio, żebym ja wam napisał w papierach „nieuleczalny”.

Miałem wielką ochotę przytaknąć, ale tego nie zrobiłem.

- Jeżeli wy tego chcecie, to też mogę wam dać na to papier. Dla tej pani, która czeka na korytarzu. Z pieczątką.

Napiąłem mięśnie, żeby wstać, ale on mówił dalej:

- Ale może wy powinni na chwilę zapomnieć o tej pani i zrobić coś dla siebia. Tylko dla siebia.

 

Małe, senne miasteczko pełne tajemnic, złowroga atmosfera wokół wykopalisk związanych z antywampirycznymi pochówkami, kradzieże wykopaliskowych szkieletów, satanistyczne napisy na grobach i Mario Ybl z latarką w kieszeni próbujący rozwikłać tę zagadkę. Oprócz tego w związku z terapią musi zmierzyć się ze swoimi demonami oraz skonfrontować z teraźniejszością. Mieszanka psychotropów i alkoholu, którego Mario nadużywa powoduje, że zachowuje się momentami jak szaleniec, jest kompletnie nieprzewidywalny, a także bardziej niż zwykle arogancki, żeby nie powiedzieć, że po prostu chamski. Jak dla mnie aż za bardzo i tu pojawia się druga rysa, bo Mario przypominający menela wcale mi się nie podoba. Autorka przerysowała tę postać do tego stopnia, że kryminalna intryga ze spektakularnym nocnym finałem na cmentarzu w czasie Zaduszek przesunęła się dla mnie na drugi plan.

Daliście radę doczytać do tego miejsca, mimo, że tyle uwagi poświęciłam głównemu bohaterowi? Czytam już bez mała pół wieku, ale nie przypominam sobie, żeby bohater jakiejkolwiek powieści doprowadził mnie do takiej hm… histerii.

To jest dowód na wyjątkową umiejętność autorki w sugestywnym kreśleniu postaci. Lubię też skrzący humorem styl Guzowskiej, powieść świetnie się czyta i mam nadzieję, że Mario upadł tym razem już tak nisko, że w następnej części cyklu (o ile taka będzie) po prostu musi się odbić od dna.

 

kursywą fragment powieści

Przeczytałam dzięki wyjątkowej uprzejmości autorki (wygrałam co prawda książkę w konkursie wydawnictwa, ale jej nigdy nie dostałam)

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ewfor

    Jestem w trakcie czytania tej książki i przyznam ze wstydem, że jest to moja pierwsza powieść tej autorki ;)

  • bookfa

    **ewfor** nie jest to zbyt szczęśliwy początek znajomości z Yblem ;)

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci