Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Marzenia nie spełniają się same

bookfa

Magda Witkiewicz

Alek Rogoziński

Pudełko z marzeniami

Filia, 2017, stron 336

Odpowiednia lektura zwłaszcza na okres zimowy, choć oczywiście można ją przeczytać i latem na plaży. Lubię od czasu do czasu poczytać takie opowiastki typu feel good. Ta jest z tych lekkich, łatwych i przyjemnych, co jest znakiem rozpoznawczym Alka Rogozińskiego. Nie umiem precyzyjnie ocenić ile w niej Alka, a ile Magdy Witkiewicz, bo moja znajomość z twórczością Witkiewicz jak na razie ogranicza się do jednej pozycji, która dość skutecznie zniechęciła mnie do czytania kolejnych. Jestem w tym momencie lekko niesprawiedliwa, bo dowiedziałam się, że takie kobiety jak bohaterka z Opowieści niewiernej istnieją i to, co wydawało mi się kompletną bzdurą wymyśloną przez autorkę dzieje się czasem naprawdę!

Nie dostąpiłam zaszczytu wtajemniczenia, że oto rodzi się duet Witkiewicz-Rogoziński, więc wiadomość o premierze książki była dla mnie niespodzianką. Alek Rogoziński o tym skąd wziął się ten pomysł mówi tak:

W czasie każdego z naszych spotkań, czy to na żywo w księgarniach albo bibliotekach, czy też w Internecie, pojawiało się pytanie, czy coś kiedyś napiszemy razem. Krople drążyła skałę i wreszcie nasze kamienne postanowienie, że tego nie zrobimy, zamieniło się najpierw w wahanie, a potem decyzję, że jednak to zrobimy. Bo szczerze mówiąc na początku wcale nie mieliśmy takiego zamiaru. Pisanie w duecie to pułapka. Łatwo się rozjechać z pomysłami albo ich realizacją, pokłócić nawet o jakiś drobiazg. To była największa próba dla naszej przyjaźni!

duetuwitkiewiczrogozinski

Wiem, że autorzy powieści ciągle się przyjaźnią, więc niewykluczone, że to nie będzie ich pierwsze i ostatnie wspólne dzieło.

Czytając Pudełko z marzeniami czułam wyraźnie „ducha” Joanny Chmielewskiej, co najpewniej jest zasługą Alka Rogozińskiego. Na pewno też jego są mające podsycać ciekawość czytelnika fragmenty typu: gdyby wiedział, że upadnie, to by się położył.

 pudelko1

Nieskomplikowana, pełna humoru i dowcipnych dialogów fabuła, z tych, co to bohater powieści rzuca wszystko i wyjeżdża rozpocząć gdzieś indziej nowe życie. Tu jest podobnie, choć muszę przyznać, że pomysł jak wysłać bohaterów (bo jest ich dwóch, a właściwie dwoje!) na zabitą dechami prowincję jest dość nietuzinkowy i mogę tu z czystym sumieniem napisać, że „tego jeszcze nie było”. Malwina zostawia stolicę i korporacyjne życie pod wpływem narzeczonego, który ma sto pomysłów na minutę na to, co chciałby robić w przyszłości, z których żadnego tak naprawdę nie zamierza zrealizować. Michał natomiast opuszcza stolicę kompletnie spłukany, ale za to z okazałym porożem, które zafundowała mu narzeczona. Zamierza zacząć nowe życie, a przede wszystkim odnaleźć ukryty w czasie II wojny światowej rodzinny skarb (dziwnym trafem historia o skarbie, która wydawała się być z początku istotnym elementem całej opowieści, właściwie nie ma finału). Spory wpływ na losy tej pary po przejściach będą mieć dwie wścibskie starsze panie, para gamoniowatych dzieciaków i… święty Ekspedyt.

Pudełko z marzeniami to nie tylko tytuł książki, to też pomysł do wykorzystania przez wszystkich, którym sprawia radość spełnianie cudzych marzeń. Jeżeli należycie do tej grupy, koniecznie przeczytajcie tę książkę! Na pewno Was zainspiruje.

Zaliczam się do tych czytelników, których wychowano na erratach. Kiedyś wydawnictwa dokładały wszelkich starań, żeby w książkach nie było żadnych błędów, ani merytorycznych, ani gramatycznych. Te drugie właściwie nigdy się nie zdarzały. Ot, czasem chochlik poprzestawiał litery i zauważano to dopiero po wydrukowaniu książki, gdy następowało ostatnie czytanie korektorskie. Dodrukowywano wtedy erratę, taką małą kareczkę z poprawkami, którą umieszczano w każdym egzemplarzu książki, często wraz z przeprosinami z błędy. Korektor w Filii wydaje się być tylko figurantem, bo w książce roi się od różnorakich błędów, a „półtora godziny” po prostu mnie dobiło. Mam jedno proste pytanie do wydawnictwa: dlaczego to robicie czytelnikom, a zwłaszcza waszym autorom???

7/10

cytat kursywą i fotka autorów zapożyczone ze strony empik.com

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Dorota Przeczytanki] *.dynamic.chello.pl

    To prawda że to książka lekka i niezobowiązująca A co do błędów to fakt, że są rażące. Jest nawet błąd zmiany imion bohaterów Ale ja za zwrócenie na to uwagi zostałam niemiłosiernie zjechana, że się czepiam i to treść się liczy a nie błędy

  • bookfa

    **Dorota Przeczytanki** dla mnie liczy się WSZYSTKO. Dlatego niechętnie czytam książki przed ostateczną korektą. Dla mnie książka to całość, włączając w to staranność wydania.
    Zauważyłam, że raz Janinka nazywała się Janeczką. Pomylili się też raz Tomasz z Florianem...

  • Gość: [Alek Rogoziński] *.edipresse.pl

    Na redakcję i korektę wpływ w tym przypadku mieliśmy minimalny. Sam o mało co nie padłem trupem, jak zobaczyłem niezliczoną ilość "mi" na początku zdania, bo to jeden z tych błędów, których nie robię i nie cierpię u innych. Ale... jest jak jest. Przy II wydaniu większość błędów na pewno zostanie poprawione. Podobnie było w "Ukochanym z piekła rodem" - w pierwszym wydaniu moja znajoma, z zawodu korektorka, naliczyła ponad 50 różnego typu potknięć. Wydanie II z końca tego roku jest już od nich wolne.

  • bookfa

    **Alek Rogoziński** pokazywanie, że ma się autorów i czytelników poniżej kręgosłupa jest na dłuższą metę nie do przyjęcia, a u Filii to już reguła.
    Szkoda, że dopiero przy drugim wydaniu robią to, co powinni robić już przy pierwszym.

    Zmieniając temat: fragment o zamawianiu pierogów 30 razy 2, lub 2 razy 30 doprowadził mnie do łez :)

  • Gość: [Alek Rogoziński] *.edipresse.pl

    To nie jest wina Filii - zdecydowanie będę ich bronił w tym przypadku. Jeśli już, to bardziej moja. Miałem świadomość, że nie będzie czasu na "drugi oddech" i spojrzenie na książkę z dystansu, a to się zawsze przydaje. Uważam, że i tak wyszło elegancko. A co do błędów - umówmy się, że z lupą szukać książki, która nie miałaby jakiejś literówki czy innej wpadki. Zawsze coś się przemknie - nawet przez najgęstsze sito i sto par oczu po drodze :)

  • bookfa

    **Alek Rogoziński** Imponuje mi Twoja lojalność wobec wydawnictwa i zadziwia źle pojęta lojalność wszystkich "testerów".

  • Gość: [Bazyl] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Elegancja się, jak widzę, zdewaluowała. Za to przyzwolenie na bylejakość ma się coraz lepiej :( "(...) w książce roi się od różnorakich błędów, to nie to samo, co jakaś literówka, więc próbę tłumaczenia uważam za chybioną.

  • bookfa

    **Bazyl** bylejakości mówię nie. Konsekwentnie.
    Szkoda, że z tych czytających książkę w trakcie procesu jej powstawania (a było takich osób nie mało jak rozumiem z podziękowań umieszczonych w książce i z wywiadu z autorami na empik.com) nie znalazł się nikt, kto odważył się powiedzieć, że cesarz jest nagi.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci