Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

Bolesna powtarzalność dziejów

bookfa

Michał Piedziewicz

Domino

MG, 2017, cykl: Gdynia. Miasto cudów, tom 2, stron 361

Oto kontynuacja Dżokera i moje lekko niespełnione oczekiwania. Z czytaniem serii mam trochę tak, że apetyt rośnie mi w miarę jedzenia. I dość trudno jest go zaspokoić. Owszem, jest dalej ten sam klimat retro utrzymany zgrabnie dzięki sposobowi narracji, ale sama Gdynia zeszła już jakby na dalszy plan i bohaterowie stracili nieco na wyrazistości.  Domino obejmuje lata 1939 – 1970. Jest to niepozbawiona ironii i humoru opowieść o dalszych losach Wilczyńskich i Kotkowskich. Niestety za mało w niej dramatyzmu i emocji, choć opowiada o losach ludzi, którzy z trudem przeżyli piekło II wojny światowej oraz trudne lata stalinizmu.

domino

Akcja drugiego tomu gdyńskiej trylogii toczy się dwupłaszczyznowo. PRL-owska proza życia przeplata się z wojennymi wspomnieniami. Łucja pisze listy do Krzysztofa narzekając na ludową ojczyznę, bo nijak nie umie się odnaleźć w tym nowym porządku politycznym, chociaż się stara.

Kraj niby ten sam, ludzie pozornie nie inni, wielu przedwojennych, więc aż nie sposób pojąć, jak to się wszystko mogło tak bardzo na złe zmienić!

Czasy się zmieniły, wojna zrobiła swoje. Ci, co kiedyś przybyli do Gdyni w poszukiwaniu innego (lepszego?) życia, poczuli się w końcu częścią tego miasta, co nie dziwi, bo to oni je budowali od podstaw. Każdy robił to po swojemu, jedni ciężką pracą fizyczną, inni zajmując się niezbyt legalnymi interesami. Wojna i powojenna rzeczywistość powoduje, że jednak znów czują się wyobcowani. Nie umieją się odnaleźć w PRL-owskiej rzeczywistości, zwłaszcza, że wiele się zmieniło. Nacjonalizacja, ciasnota maleńkich mieszkań, kartki żywnościowe, moralne dylematy, aresztowania i wymuszanie siłą zeznań, procesy pokazowe, kary więzienia…

 (…) dzieci, to właśnie pan minister* wybudował Gdynię. Wszystko wybudował: port, miasto, okręty zamówił, zaprojektował ulice.(…) Tę chwilę zapamiętajcie na całe życie – oto stoi przed wami wielki człowiek!

Wtedy nie wiedziała jeszcze, choć on być może doskonale to przeczuwał, że wkrótce z sanacyjnym mimo wszystko premierem nie będzie po drodze konstruktorom nowej rzeczywistości (choć wcześniej sami go z Rumunii przez Moskwę ściągnęli, co wzbudziło nie lada sensację!), że zostanie odsunięty, a i z willi w Sopocie ostatecznie wyrzucony. I że w Krakowie, dokąd wyjedzie, wcale nie będzie mu się wiodło lepiej – bez prawa do pracy czy emerytury. Tam zresztą miał umrzeć wiele lat później – przy alei Słowackiego.

Autor i tym razem snuje swą opowieść przeplatając fakty z literacką fikcją. Gdynia leży trochę na „peryferiach” Polski, więc nowy polityczny porządek ze wszystkimi jego konsekwencjami dociera tu trochę wolniej.

Czuję pewien niedosyt. Brakuje mi rozwinięcia wielu wątków tej historii. Muszę też dodać, że obserwując dzisiejszą scenę polityczną, Domino niezwykle wyraźnie uzmysławia, że historia rzeczywiście kołem się toczy i następnych pokoleń kompletnie niczego nie uczy.

8/10

 

* Eugeniusz Kwiatkowski (1888-1974) wicepremier, minister przemysłu i handlu (1926–1930), minister skarbu (1935–1939) II Rzeczypospolitej. To jedna z bardziej zasłużonych postaci dla rozwoju Gdyni. Dzięki niemu budowa gdyńskiego portu, w roku 1926 ruszyła w błyskawicznym tempie, a Gdynia stała się dla międzywojennej Polski przysłowiowym „oknem na świat”.

 

kursywą fragmenty powieści

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci