Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

nowele i opowiadania

Ofiara na własne życzenie

bookfa

Krzysztof Bielecki

I nagle wszystko się kończy

AIP, 2013, stron 299

 

No cóż. Zacznę od tego, że to książka nie dla mnie. Opowiadania doprowadzają mnie do rozpaczy. Zawsze są za krótkie, zawsze urywają się w nieodpowiednim momencie. Brakuje mi albo początku historii, albo końca. No po prostu katastrofa. Tytuł książki jednak mnie uprzedził, że i tym razem nie mogę się spodziewać niczego innego. Więc o co chodzi? Jestem ofiarą na własne życzenie i tyle.

Tytuł zbioru opowiadań Krzysztofa Bieleckiego jest więc według mnie niezwykle trafny, nie tylko dla tej książki, ale i wszystkich innych zbiorów opowiadań:  I nagle wszystko się kończy. Jak dla mnie, to absolutnie zbyt nagle.



Spodobał mi się nietypowy wstęp, czyli rozmowa o literaturze Trudie Rainbolt i Simone Thunderfield prowadzona na dachu najwyższego drapacza chmur w mieście. Po nim nastąpił wysyp historyjek, dokładnie takich jak to określono na okładce. Dziwaczne, zaskakujące, pomysłowe, tajemnicze, jedyne w swoim rodzaju.

Nie będę nikogo oszukiwać, że rzuciły mnie na kolana. Większość wydała mi się wyjątkowo dziwaczna i tak tajemnicza, że nie jestem pewna, czy w ogóle zrozumiałam co autor miał na myśli. Inne były takie jak lubię, zaskakująco pomysłowe, jak ta o podrywie w barze, o genialnym planie Vegarta, czy o zamachu w centrum handlowym.

Nieszablonowe, doświadczalne pisarstwo? Eksperyment literacki? Najlepiej się chyba o tym przekonać na własnej skórze.

 

6/10

Moje wakacje z Theorinem

bookfa

Johan Theorin

På stort Alvar (Na wielkim Alvarecie)

Wahlström & Widstrand, 2012, stron 262

 

 

Theorin objechał ze mną Trójmiasto i Mazury.

Autor nie rozpieszcza swoich fanów i na kolejne powieści trzeba cierpliwie czekać. Na wakacje zafundował swoim czytelnikom zbiór opowiadań Pa stort Alvar (Na wielkim Alvarecie). Jako ciekawostkę dodam, że gdyby "Alvar" był napisany przez dwa l, to można by było przetłumaczyć tytuł jako: Na bardzo poważnie.



Opowiadania te zostały napisane w latach 1985 - 2011, czyli niektóre mają na karku już ładnych parę lat. Kilka napisał na zamówienie wydawnictw, kilka dla popularnych tygodników, a jedno do niedzielnego dodatku popołudniówki Expressen.

Miejscem akcji wszystkich opowiadań jest Öland. To dość mroczne historyjki, w których często pojawia się Gerlof Davidsson, stary znajomy z kwartetu olandzkiego. Historie o olandzkich duchach, kryminalne zagadki i żartobliwe historyjki składają się na pięknie ilustrowany tom z piętnastoma opowiadaniami. Niektóre z opisanych historii pojawiły się wcześniej "śladowo" w trylogii olandzkiej. Autor wprowadza czytelnika we wstępie w niezwykły świat wyspy, a całość ilustrują prace (w czerni i bieli) artystów zwiazanych z Öland; Anity Tingskull, Charlotte Adde, Evy Sasioglu i Sture Lundgrena.

Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie Komendant, historia o nieobliczalnym, zafascynowanym wojną i bronią maturzyście, który dostaje sezonową pracę w domu spokojnej starości. Autentycznie miałam pietra, jak to się skończy.

Jedna z historii napisana jest częściowo olandzkim dialektem i mimo słowniczka na końcu książki, potrzebowałam tłumaczenia ze szwedzkiego na nasze. Pomoc Fröken N. bardzo mi się przydała.

Po prostu piętnaście perełek. 

9/10

Ofiara lojalności

bookfa

Jens Lapidus

Honor (Heder)

Novellix, 2011, stron 30

 

 

Wydawnictwo Novellix kontynuuje wydawanie świetnej serii nowelek, napisanych specjalnie na tę okazję przez interesujących szwedzkich pisarzy. Z numerem dziesiątym ukazała nowela Jensa Lapidusa „Heder” (Honor). Po raz kolejny autor sięgnął do swoich zawodowych doświadczeń, umiejętnie wykorzystując znajomość świata przestępczego aby opowiedzieć interesującą historię z mocnym akcentem psychologicznym.

Główny bohater, Adam, wychodzi z więzienia po dziesięciu latach, które odsiedział, kryjąc kumpli. Teraz chciałby zacząć nowe życie, ale czuje się kompletnie bezradny. Dziesięć lat to szmat czasu. Świat pogalopował do przodu, Adam nie wie co to Google Earth, smartphone...

Nawiązanie kontaktu ze swoim dwunastoletnim synem i praca, to jego priorytety. Rzeczywistość, to stempel z powodu wyroku za napad z bronią w ręku. I nikt, na kogo mógłby liczyć. W środowisku, w którym się obraca, pojęcie honoru i lojalności wcale nie oznacza tego, czego się spodziewał. Nie ma zmiłuj...

Teraźniejszość przeplata się z fragmentami przesłuchań bohatera na sali sądowej. To bardzo realistyczne dialogi; sędzia – oskarżony. Skręcałam się z irytacji, czytając jak bohater wytrwale starał się o najwyższy wymiar kary.

Jest też polski akcent, a nawet trzy. Matka Adama i zupa ogórkowa, „najlepsza na Północy”. Trzeci brzmi jednak wyjątkowo mało wiarygodnie. Polska mama Adama nazywa go JABKA. Za nic nie mogę rozgryźć co autor miał na myśli. Hm... Jabłko? Adam i jabłko to w końcu dość znany duet.

Mało stron, dużo treści. Mimo, że tematyka jest mi dobrze znana, zarówno z literatury jak filmów, to historia bardzo wciąga, a  trzydzieści stron to stanowczo za mało. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dostałam do przeczytania tylko fragment większej całości. Powtórzę więc po raz enty: nie lubię nowel. Działają na mnie jak syropek na apetyt, chcę dalszego ciągu.

Żeby się nade mną popastwić trochę więcej, wydawnictwo Wahlström & Widstrand planuje wydanie wkrótce zbioru opowiadań Lapidusa pod dającym do myślenia tytułem „Mama försökte” (Mama próbowała), a w nim znajdą się oprócz Honoru, inne opowiadanka w stylu noir, horror, a nawet SF.

8/10

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci