Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

political fiction

...bo polityka to dziwka jest

bookfa

Paweł Śmieszek

Imperium głupców. Korpokracja

e-bookowo.pl, 2015, stron 736

Debiutancka powieść Pawła Śmieszka to dość nietypowa lektura, thriller zaangażowany politycznie oparty na teorii spisku totalnego. Dla tych, którzy uwielbiają się karmić teoriami spiskowymi to lektura idealna. Nie zaliczam się do tej grupy, więc książka po przeczytaniu musiała swoje odleżeć, żebym mogła napisać o niej bez zbędnych uprzedzeń.

Jerry Dowson, główny bohater powieści jest dziennikarzem, który najlepsze lata ma już za sobą. Autor stworzył bardzo interesującą postać człowieka skłóconego z życiem, prześladowanego przez realne zagrożenie i własne demony, który ma dość wszelkich schematów oraz pisania pod dyktando. Chciałby jednak wrócić na szczyt. Kiedy wpada na trop pewnej afery korupcyjnej, widzi w tym swoją szansę, możliwe, że ostatnią, więc zamierza ją wykorzystać. Książką, którą napisze zamierza nieźle namieszać i zadziwić wszystkich. Obnaży w niej mechanizmy kampanii wyborczej, pokaże prawdziwe oblicze polityki oraz zdemaskuje cwaniaków, którzy pociągają za sznurki, sami pozostając w cieniu.

Dotarłem do punktu, w którym wiedziałem już, że żadna teoria spiskowa nie ma racji bytu w naszej rzeczywistości. Jedyne, co się liczy, to fakty. I choćby nie wiem jak niesamowite zbiegi okoliczności kierowały interesami firm i decyzjami rządów i tak wszystko zostanie zgniecione pod ciężarem kpiącej nazwy „teoria spiskowa”. Jednocześnie jednak wciąż czułem, że nie powinno tak być, że nawet jeśli nie uda mi się niczego zmienić, powinienem chociaż spróbować.

Wiadomo od zawsze, że biznes jest ściśle powiązany z polityką. Ta symbioza możliwa jest dzięki usankcjonowanemu przez prawo lobbingowi. Pod tą nazwą kryje się po prostu wywieranie nacisku oraz wpływ na decezje polityków. Logika wielkiego biznesu i polityki rządzi się swoimi prawami. Wszelkie próby jej zdemaskowania oraz zmiany ustalonego porządku trafiają nie tylko na mur nie do przebicia, ale czasem także na czynny opór, bo polityka bardziej przypomina dziwkę bez skrupułów niż skromną pannę na wydaniu. Autor powieści stawia pod znakiem zapytania dziennikarski obiektywizm. Oprócz demaskowania zakulisowej walki politycznej zwraca uwagę na to jak istotne znaczenie ma interpretacja faktów. Możemy to wyraźnie zaobserwować dzięki interesującemu zabiegowi narracyjnemu w postaci dialogów, w których jeden z interlokutorów jest „za”, a drugi „przeciw”. Wszystko to jednak wypadło, według mnie, trochę zbyt łopatologicznie.

Miałam nadzieję na interesujący wątek psychologiczny, ale autor zrobił z Jerrego tylko narzędzie potrzebne do przedstawienia zupełnie innej historii. Obawiam się, że trochę się też pogubiłam w chronologii zdarzeń, a brak konsekwencji w postępowaniu oraz wewnętrzna szamotanina głównego bohatera tylko pogłębiała to uczucie.

Korpokracja jest książką o pisaniu książki tematycznie niewygodnej dla wszystkich. Śmieszek obnaża metody działania zarówno władzy jak i aktywistów. Podobieństwa są porażające. Tworząc fikcję opartą na faktach autor wykonał niezwykle solidny research. Można na przykład poznać sporo interesujących szczegółów amerykańskiej polityki oraz kampanii prezydenckich.

Korekta i redakcja książki niestety pozostawia wiele do życzenia, a podanie dat cyframi ułatwiłoby czytanie (zwłaszcza wzrokowcom) oraz zmniejszyło jej objętość o kilkadziesiąt stron. Podobno (nie mam pewności) jest to pierwszy tom trylogii, więc chyba można się spodziewać ciągu dalszego tej historii. Mam nadzieję, że postać Jerrego Dowsona zajmie w niej więcej miejsca. Kontynuacji życzę staranniejszej „obróbki” fachowców i wydania papierowego, ponieważ czytanie książki z tyloma przypisami w postaci e-booka nie jest łatwe.

Biorąc pod uwagę zbliżające się za oceanem wybory jest to lektura jak najbardziej na czasie. Po przeczytaniu jej cała kampania wyborcza Clinton i Trumpa nabierze zupełnie innego wymiaru. Ale nie tylko. Pozwoli spojrzeć inaczej także na polityczne rozgrywki z naszego własnego podwórka. Nic już nie będzie takie samo.

 

7/10

 

kursywą cytat z książki

Przeczytałam dzięki uprzejmości autora.

 

Jak to się robi w polityce

bookfa

Jurij Woronin i Rinat Wałujew

Eva. Życie kobiety sukcesu

Wydawnictwo Cel, 2012, stron 200

 

Eva Woronina i Wałujewa to tak naprawdę nie jest książka o konkretnej polityk, ani nawet o kobietach politykach w ogóle. Wszystko jest tu bardzo tajemnicze, tytuł, autorzy i nawet sama okładka. Spogląda z niej kobieta ustylizowana raczej na call-girl, niż kobieta polityk. Z tyłu okładki Julia Tymoszenko w koronie z warkocza i ostrzeżenie autorów: „To nie jest książka o Julii Tymoszenko, choć losy obu tych kobiet są podobne.” Można by jeszcze chyba dodać, że miejsce akcji, Bałtyka, to nie Ukraina choć ich losy też są podobne.

Przyznam się, że już w trakcie czytania tej książki dokładnie przeryłam internet, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o pierwowzorze Evy, czyli Julii Tymoszenko. I im więcej czytałam, tym mniej wydawały mi się podobne. Miałam poczucie, że autorzy bawią się mną i próbują mną manipulować, czy też udowodnić mi jak łatwo manipulować czytelnikiem. Przecież ja nie jestem w stanie odróżnić co jest prawdą a co fikcją. Sami autorzy są nie mniej tajemiczy niż ich książkowa bohaterka. Nie znalazłam na ich temat nic więcej niż można przeczytać z tyłu okładki.

Zwróciłam więc zamiast tego uwagę na inne szczegóły, na tło zdarzeń. Może nawet o to autorom chodziło? Eva, dziewczyna ze społecznych nizin z uporem pnie się po szczeblach kariery politycznej i nie zamierza się zadowolić byle czym, bez względu na koszta. A wszystko to nie dzieje się w próżni. Upadek ZSSR, powstawanie nowych państw, tworzenie się nowych elit politycznych i wielkich fortun, mechanizmy władzy i wszechobecna korupcja to prawdziwi bohaterowie tej książki.

Mimo wszystko nie da się uniknąć porównań Evy z Julią Tymoszenko, a Bałtyki z Ukrainą. Zbyt dużo je łączy. Autorzy podróżując po Bałtyce, rozmawiając ze znajomymi Evy, wychowawcami, dziennikarzami, politykami i „ojcami” jej sukcesu, sugestywnie kreślą portret kobiety, która poświęcając rodzinę i przyjaciół konsekwentnie dąży do celu.

- Z Saszą Szmidtem widziałaś się?

- Oczywiście tatusiu, tak jak kazałeś. Z jego prawnikiem jestem w stałym kontakcie. Spotykanie się z Saszą częściej byłoby nadto ryzykowne. Z resztą, i tutaj w szpitalu, ściany moga mieć uszy.

- Ty też ryzykujesz, spotykając się ze mną.

- Nie martw się. Wszystko dyskretnie załatwione. Jutro odlatuję do Naarvy i śladu po mnie w Moskwie nie będzie.

- Spotykasz się z kimś z dawnych przyjaciół?

- Chciałabym tatusiu, ale doskonale rozumiesz, że nie mogę. Chodzi o te ślady właśnie.

Co drugi rozdział Evy, to coś w rodzaju monologu wewnętrznego samej bohaterki, który odsłania starannie ukrywane przed światem, strony jej osobowości. Dzięki temu zabiegowi można się przekonać, że nawet żelazna dama może mieć w sobie spore pokłady wrażliwości.

Interesująca lektura. Mam teraz ochotę przyjrzeć się każdemu politykowi przez lupę.

7/10

Kursywą fragment książki.

Przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Cel i portalu www.czytanieszkodzi.pl

Wygraj sobie książkę - zapraszam do udziału w losowaniu Evy, na które wydawnictwo Cel przeznaczyło jeden egzemplarz. Wystarczy zgłosić się do losowania w komentarzu pod wpisem. Losowanie w niedzielę.

 

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci