Menu

Lost.In.The.Library

I tak nie zdążę przeczytać wszystkiego co bym chciała zanim umrę...

kids

Wakacyjny luz Camilli & co

bookfa

Camilla Läckberg

Super-Charlie i tajemnicze zniknięcie babci

Tukan, 2013, stron 32

O ile czegoś nie pokręciłam, to dziś premiera Pogromcy lwów Camilli Läckberg i wszyscy fani autorki prawdopodobnie siedzą teraz zatopieni w lekturze, nieobecni dla reszty świata. Może się to wydać nieprawdopodobne, ale do tej pory jeszcze nie przeczytałam żadnej książki, której akcja toczy się w słynnej Fjällbace. To mała dziura nawet jak na szwedzkie standardy, ale dzięki Camilli Läckberg trafiła na mapę świata. Mam koleżankę, która stamtąd pochodzi i jeździ do Fjällbacki dość często, bo tam ciągle mieszka jej mama. Wiem od niej, że zaczęły się pielgrzymki fanów autorki do Fjällbacki, w poszukiwaniu miejsc opisanych w powieści. Mama mojej koleżanki często zaprasza zmęczonych turystów do swojego ogrodu na sok i ciasteczka oraz pogawędki o słynnej serii. Rozmowy odbywają się po niemiecku, angielsku, a nawet francusku, bo do Fjällbacki zjeżdżają się fani autorki z różnych zakątków Europy, a może nawet i świata.

Trochę długi wstęp mi wyszedł i zupełnie nie na temat, ponieważ chciałam napisać o trzeciej książce Camilli Läckberg dla dzieci o Super-Charliem.

supercharlie_och_mormorsmysterietlackberg_camilla

Mam lekkie opory, żeby wymienić ją jako jedyną autorkę, ponieważ oprócz tekstu bardzo istotne są tu ilustracje. To one wespół z tekstem stanowią całość. Jestem zafascynowana tą serią. Duetowi Camilla & Millis dzieci i dorośli zawdzięczają świetną lekturę. Ponieważ w Szwecji życie Camilli Läckberg jest sprawą publiczną, można zauważyć w książce elementy, które w zabawny sposób nawiązują do jej prywatnego życia. Obie panie opowiadając dzieciom ciekawą historyjkę, puszczają jednocześnie oko do dorosłego czytelnika. W czasie, kiedy autorka pisała Super-Charliego i tajemnicze zniknięcie babci akurat się rozwiodła, więc książkowa mama Camilla leży sobie na leżaku i czyta poradnik dla singli. Takich żartobliwych szczególików jest więcej.

Zaginięcie babci na campingu postawiło całą rodzinę na nogi i każdy na swój sposób wziął udział w poszukiwaniach. Kiedy zagadkowe zniknięcie babci się już wyjaśniło Millis zilustrowała je tak, że żaden dorosły czytelnik nie miał wątpliwości co było jego głównym powodem. Genialne!

Wydawnictwo Czarna owieczka wydało chyba tylko pierwszy tom przygód genialnego bobasa po polsku. Czytałam wiele opinii oburzonych rodziców, że co to za książka, że tylko o bąkach i kupie. Mało kto zwrócił uwagę, że była to przede wszystkim historia o tym, że nie wolno przymykać oczu na mobbing, że trzeba pomagać słabszym, narażonym na prześladowania dzieciom. Wielka szkoda, że rodzicom zabrakło poczucia humoru i że może dlatego Czarna owieczka zrezygnowała z wydawania kolejnych tomów Super-Charliego.

8/10

Kiedyś, kiedy życie się kończy

bookfa

Jarosław Mikołajewski

Kiedy kiedyś czyli Kasia, Panjan i Pangór

Literacki Egmont, 2011, stron 32

Od jakiegoś czasu rzadziej piszę o książkach dla dzieci. Powodów jest kilka. Nie pracuję już w bibliotece, a córki nie wiadomo kiedy dorosły (nawet młodsza już za kilka dni opuści dom, wyjedzie do szkoły średniej i zamieszka w szkolnym internacie). Wnuków jeszcze się nie doczekałam, chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to się wkrótce zmieni. Między innymi dlatego jeden ze spotkaniowych egzemplarzy Kiedy kiedyś czyli Kasia, Panjan i Pangór Jarosława Mikołajewskiego trafił do moich rąk i już w nich pozostanie.

Kiedy kiedyś

Przyznam się, że wcale nie zamierzałam go na razie czytać. Nie mogłam się jednak powstrzymać, żeby go nie obejrzeć. Wyjątkowo pięknie i starannie wydany, w twardej, aksamitnej w dotyku oprawie. Jak się jednak do tej książki zajrzy, to nie można nie zacząć czytać. A jak się zacznie czytać, to czyta się do końca. Ukrzekająca opowieść o sprawach trudnych do oswojenia i zaakceptowania, czyli starości, umieraniu i śmierci. Trudno pogodzić się ze śmiercią, a najtrudniej, gdy odchodzi ktoś bliski. Nie jest też łatwo o tym rozmawiać, zwłaszcza z dzieckiem. Ta książka pomoże wszystkim. Dorosłym, jak rozmawiać o śmierci z dziećmi. Dzieciom zrozumieć czym jest śmierć.

Szwedzi są dość dobrzy w pisaniu dla dzieci na tego typu tematy w prosty i zrozumiały sposób. Nie spotkałam się w polskiej literaturze dla dzieci z podejściem do spraw trudnych w sposób tak uniwersalny jak to zrobił Jarosław Mikołajewski. Mam nadzieję, że ta pozycja doczeka się wielu przekładów.

Kiedy kiedyś nie będę siedział na ławce i karmił gołębi, to będzie znaczyło, że popłynąłem z Pangórem na wyspy.

Doskonała i niezwykle wzruszająca.

9/10

kursywą fragment książki

 

Po dwie strony, zgodnie z tradycją

bookfa

Mårten Sandén

Tretton (Trzynaście)

Rabén & Sjögren, seria Petrinideckarna (tom 13), stron 224

”Czytanie z dzieckiem” idzie mi coraz gorzej, bo dziecko rośnie i jest już właściwie nastolatką. Z nastolatkami nie czyta się już tak często, zwłaszcza na głos. Teraz nasze wspólne czytanie polega raczej na tym, że ona czyta swoją książkę leżąc z jednej strony sofy, a ja czytam swoją z drugiej strony sofy.

Są jednak wyjątki. Należą do nich powieści Mårtena Sandéna o parze nastoletnich detektywów, Petrze i Peterze Petrinich. Czytanie tej serii to już wlaściwie nasza domowa tradycja. Przeczytałyśmy właśnie trzynasty tom przygód tej pary. Seria zaczęła ukazywać się kilka lat temu i jeżeli autor dotrzyma obietnicy, którą dał mejlowo mojej córce, będzie pisał kolejne części przez jeszcze kolejne kilka lat.

Czytamy sobie kolejne części na głos, dwie strony Fröken N.,  potem dwie kolejne ja. Czyta się lekko i przyjemnie. Intrygi są średnio skomplikowane, dialogi dowcipne, a spryt i inteligencja rodzeństwa wyraźnie widoczna. Petra i Peter mają  amerykańską mamę i szwedzkiego tatę. Oprócz tego mają jeszcze czwórkę rodzeństwa (o ile nie pomyliłam się w rachunkach) i kilkoro przyjaciół. Miejsce akcji to przede wszystkim Lund ze swoim uniwersytetem i starówka, choć zdarza się, że bohaterowie mają gościnne występy w Nowym Jorku lub nad szwedzkim morzem. Bliźniaki mają nieprawdopodobny talent do potykania się o tajemnicze historie i wpadania na podejrzane typy. Zwłaszcza Petra ma sokole oko i jest bardzo podejrzliwa, nawet w niewinnym zdarzeniu potrafi dopatrzeć się czegoś podejrzanego i zwykle ma rację.

Ponieważ jestem zwolenniczką tezy, że książki dla dzieci i młodzieży powinny przemycać trochę wiedzy, to kręcę trochę nosem nad całością. Oprócz tzw. turystyki literackiej, potęgi przyjaźni i dobrze skonstruowanej zagadki kryminalnej wlaściwie nic w nich nie ma. Biorąc pod uwagę miejsce akcji, aż się prosi, żeby autor zafundował młodym czytelnikom lekkostrawną dawkę historii.

Trzynasty tom ma tytuł Tretton (Trzynaście). Akcja powieści toczy się tym razem w Lundzie. Miejscowe muzeum przygotowuje się do wystawy, na której zostaną udostępnione publiczności bardzo cenne starożytne zbiory. Wystawą interesuje się miedzynarodowa liga złodziei sztuki poszukiwana przez Interpol. Petrze podejrzany wydaje się być muzealny woźny i szef ochrony wystawy. Jeden okaże się zupełnie niewinny, drugi trochę mniej, ale rozwoju wydarzeń nie potrafi przewidzieć nikt, nawet tak niezwykle utalentowany detektyw jak Petra.

Szcześliwym zbiegiem okoliczności jutro o 14.00 po raz pierwszy będę miała okazję zobaczyć uniwersytecką aulę wydziału humanistycznego, a nie jak zwykle do tej pory oglądać uniwersytet w Lundzie tylko od zewnątrz. Oślepia swą urodą zwłaszcza biblioteka uniwersytecka. To majestatyczne i niezwykle dekoracyjne dzieło sztuki architektonicznej. Przejdę się też jutro Lilla Fiskaregatan, jedną z uliczek starówki, na ktorej mieszkają książkowi bohaterowie. Spodziewam się, że na wystawach księgarń (zwłaszcza na tej ulicy) będą leżały stosy tej powieści, bo ukazała się dopiero kilkanaście dni temu.

7/10

Mikolajek ma na imie Greg.

bookfa

Jeff Kinney

Dagbok för alla mina fans. Gregs bravader

Bonnier Carlsen, 2008, stron 224

Czytam z corkami od mniej wiecej 20 lat. Kiedys ze starsza, dzis juz dorosla, teraz z mlodsza. Najczesciej wieczorami przed snem. Sposoby czytania mamy rozne. Czasem czytam ja, czasem dziecko, czasem na zmiane. Czytamy po polsku i po szwedzku, z przewaga tego drugiego. Najmniej wspolnego czytania mamy latem ale z nadejsciem wrzesnia wracamy do codziennosci i znow systematycznie czytamy razem.

Fajnie sie czytalo ze starsza choc najbardziej lubila lzawe historie o sierotkach i innych nieszczesciach, ktore konczyly sie happy endem. Mlodsza (aktualnie 11-latka) ma gust ksiazkowy bardzo zblizony do mojego, kiedy bylam w jej wieku. I to jest podwojnie fajne. Lubi rozne tajemnicze historie z tropieniem zlodziei, oszustow i innych podejrzanych typow. Czytajac Johana Theorina musialam jej na bierzaco opowiadac co sie wydarzylo. Lubi tez historie napisane z duza dawka humoru i czasem mnie zadziwia "doroslym" poczuciem humoru. Fanka Mikolajka i Grega.

 

I o Gregu bedzie tym razem. Przeczytalysmy pierwsza z czterech ksiazek o Gregu nazywanym w Polsce Cwaniaczkiem. Wpadl dziecku w rece dosc przypadkiem w bibliotece, kiedy to na spotkaniu Klubu Polykaczy Ksiazek kazdy klubowicz mogl sobie wybrac na wlasnosc piec ksiazek.

Przeczytalysmy Dziennik Grega prawie natychmiast bo nasza uwage od razu przykula nietypowa szata graficzna. Swietna!

Przeczytalysmy pierwsze kilka stron i od razu zaczelysmy sie smiac. I tak juz bylo do konca. Greg ma starszego i mlodszego brata, rodzicow, ktorzy nie ulatwiaja mu zycia i szkole, w ktorej trzeba wykazac sie niemalym sprytem zeby osiagnac popularnosc.

"Ktoregos dnia bede slawny ale na razie tkwie w szkole otoczony idiotami."

Czytajac nie da sie uniknac porownan z Mikolajkiem. Podobna dziecieca filozofia, podobne problemy, tylko czasy bardziej wspolczesne.

Bedac w Polsce na wakacjach odkrylysmy (i kupilysmy) kolejne tomy przygod Grega-cwaniaczka. Czekaja na przeczytanie.

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci