Menu

Lost.In.The.Library

ma nowy adres: www.bookfa.se

Wpisy otagowane : literatura-szwedzka

Śmierć schematom

bookfa

Jak się zakochać w facecie, który mieszka w krzakach

Emmy Abrahamson

Rebis, 2017, stron 271

Jak zakochać się w facecie, który mieszka w krzakach Emmy Abrahamson to pierwsza powieść dla dorosłych i jednocześnie pierwsza jej książka, która ukazała się w języku polskim. Bardzo mnie cieszy, że polscy czytelnicy wreszcie poznają tę autorkę, bo to jedna z moich ulubionych szwedzkich pisarek. Zadebiutowała w 2011 roku powieścią dla młodzieży Mój tata jest miły, a moja mama jest cudzoziemką, którą (uwaga wydawcy! ;-) ) z wielką chęcią przetłumaczyłabym na język polski. Napisałam na blogu o wszystkich książkach autorki, a nawet miałam zaszczyt gościć ją tu na blogu w jednym z wywiadów bez pytań.

Jak zakochać się w facecie, który mieszka w krzakach to nie jest poradnik jak się zakochać, ani jak znaleźć sobie faceta w krzakach, co może sugerować tytuł, który niestety został przetłumaczony za bardzo dosłownie, a przez to niezbyt trafnie. To ani typowy romans, ani komedia. Jest pełną humoru choć momentami bardzo wzruszającą opowieścią o tym, jak nagle może się zmienić pozornie poukładane życie.

jak

Julia, bohaterka powieści, pracuje jako nauczycielka angielskiego, ale marzy o innym życiu. Pragnie zostać pisarką i zaprzyjaźnić się ze swoją sąsiadką Elfride Jelinek. Na razie bez powodzenia szuka pomysłu na powieść, próbuje przyzwyczaić się do życia jako singielka i od czasu do czasu chodzi na podryw. Pewnego dnia poznaje cuchnącego, brodatego bezdomnego, który z jednej strony budzi w niej odrazę, a z drugiej od pierwszej chwili ją fascynuje. I tak pozornie uporządkowane życie Julii zaczyna się chwiać w posadach. Mimo, iż będzie próbowała walczyć, żeby wszystko zostało po staremu, w końcu zda sobie sprawę, że jest gotowa wiele poświęcić, żeby być z tym niespodziewanie poznanym śmierdzącym kloszardem.

- Nie mogę go znaleźć – powtarzam i znów wybucham płaczem.

Rebecca prowadzi mnie ostrożnie do najblizszej ławki.

- Może miał wypadek i trafił do szpitala – mówi, kiedy już siedzimy na ławce.

- Dzwoniłam do Szpitala Miejskiego. Nie ma go w ich rejestrze.

- Może został aresztowany?

- Ale wtedy pewnie by zadzwonił.

- Chyba, że zrobił coś potwornego i nie chce żebyś się o tym dowiedziała.

- Na przykład?

Rebecca nie odpowiada. Rzuca mi tylko spojrzenie, które sugeruje coś pomiędzy nekrofilią a zwędzeniem jajek z niespodzianką.

- Oczywiście dzwoniłaś na jego komórkę?

- On nie ma komórki – wyjaśniam – nie znam też maila, jeżeli w ogóle jakiś posiada.

- A konto na Facebooku?

- Nie ma go na Facebooku. Według niego Facebook jest dla idiotów.

- Ale przecież ty posiadasz tam konto – mówi Rebecca.

- No i co z tego?

- Nie wkurzyło cię, że nazwał wszystkich użytkowników Facebooka idiotami?

- Tak szczerze, to Facebook nie jest dla mnie na tyle ważny, żeby było mi przykro z tego powodu – odpowiadam.

 

Zanim Julia zrozumie, że kloszard jest facetem, z którym chce spędzić resztę życia, popełni kilka szaleństw; zaśpiewa w kościelnym chórze, stanie oko w oko z niedźwiedziem, zgubi się w wielkim mieście…

Jak zakochać się w facecie, który mieszka w krzakach to napisana lekkim piórem opowieść o tym, że uczucie (i pożądanie) może spaść na człowieka niespodziewanie, jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. Wymarzona lektura dla tych, którzy lubią przy czytaniu pośmiać się i jednocześnie wzruszyć. Tak mi się podobała, że nawet nie wspomnę o błędach, które przegapił korektor.

kursywą fragment powieści

 

Przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Rebis.

Czwarty tom trylogii

bookfa

David Lagerkrantz

Co nas nie zabije

Czarna Owca, 2015, stron 608

Kiedy się dowiedziałam, że historia opisana przez Stiega Larssona będzie miała swój ciąg dalszy prawie umarłam z zachwytu. Larssonowska trylogia bardzo mi się podobała, ze szczególnym naciskiem na tom pierwszy. Wyrazisty duet, Lisbeth Salandner i Mikael Blomkvist, zrobił na mnie duże wrażenie. Bardzo ciekawy wątek kryminalny przeplatał się z mega ciekawymi wątkami społeczno-politycznymi. A ja to bardzo lubię.

co_nas

David Lagerkrantz miał z jednej strony ułatwione zadanie, bo miał już bohaterów i pewne sugestie w jakim kierunku ma podążyć akcja powieści. Z drugiej jednak strony dużym utrudnieniem była popularność trylogii i oczekiwania związane z kwestią ewentualnego podobieństwa do oryginału. Jestem pełna podziwu jak dobrze sobie poradził z tym wyzwaniem. Dla mnie jest to powieść jak najbardziej oryginalna, jeżeli chodzi o język i styl. Czytałam jednak opinie, że Lagerkrantz świetnie imituje styl Larssona. Jak to możliwe???

Co nas nie zabije jest udaną kontynuacją pierwowzoru. Lisbeth i Mikael trochę się zmienili, co nie wydaje się być wcale dziwne po tym wszystkim co przeżyli dzięki wyobraźni Stiega Larssona. Lisbeth wspięła się na kolejne szczyty jako hakerka, Mikael znów popadł w niełaskę i węszy za nowym tematem, który da mu szansę ponownie zabłysnąć. Dzięki profesorowi Balderowi, ekspertowi od badań nad sztuczną inteligencją, który odkrył szokujące fakty na temat działalności amerykańskich służb specjalnych drogi Blomkvista i Salander znów się zejdą.

Bardzo interesujący, według mnie, jest wątek o autystycznym chłopcu Auguście. Jest to od jakiegoś czasu bardzo modny element skandynawskich powieści, nie tylko kryminalnych. W powieściach nagminnie pojawiają się dzieci cierpiące na różne rzadkie przypadłości.

"Czasem odnosił wrażenie, że trzy prace, które zdążył już stworzyć August, dowodzą, nie tylko artystycznego i matematycznego talentu, lecz również szczególnej mądrości. Wydawały się tak dojrzałe i złożone w swej matematycznej precyzji, że nie potrafił ich połączyć z obrazem swojego syna – upośledzonego dziecka. (…) Jako ojciec autystycznego dziecka wcześnie zetknął się z pojęciem sawanta. Wiedział, że to ktoś o mocno ograniczonych możliwościach poznawczych, jednocześnie wybitnie uzdolniony w jakiejś dziedzinie."

Wątki te prowadzone są z reguły bardzo starannie i ze znajomością tematu. Nie tylko komplikują one akcję w nieoczekiwany sposób, ale też w sposób trudny do przewidzenia popychają ją do przodu.

 Zaletą Co nas nie zabije jest to, że autor zgrabnie wplata w akcję to co działo się w poprzednich trzech tomach, więc jeśli ktoś zacznie swoją przygodę z Millennium od tej powieści, to i tak bez problemu się w niej odnajdzie.

Prawie równie interesujące jest to co się działo w związku z wydaniem najpierw trylogii, a teraz kolejnego tomu o tandemie Salander & Blomkvist. Śmierć Stiega Larssona, walka o prawa autorskie jego partnerki życiowej z ojcem i bratem autora, to temat na kolejną powieść sensacyjną. Jak wiadomo z powodów nieuregulowanej sytuacji prawnej partnerów prawa autorskie i tantiemy przypadły w końcu ojcu i bratu autora. Nie mnie oceniać ile jest w tym sprawiedliwości, a ile zwykłej pazerności, jednak bardzo podoba mi się decyzja spadkobierców, którzy wszystkie zyski związane z wydaniem kontynuacji Millennium postanowili przekazać antyrasistowskiemu periodykowi EXPO, którego jednym z założycieli był właśnie Stieg Larsson.

9/10

 

Po dwóch rozdziałach Millennium 4

bookfa

Zdaję sobie sprawę, że po przeczytaniu kilkunastu stron nie jestem zbyt wiarygodnym źródłem opiniotwórczym, o samej książce będzie więc na razie niewiele. Skupię się tym razem na tym, co się dzieje wokół książki, a dzieje się sporo.

Jestem zaskoczona medialnym szumem jaki wywołała kontynuacja Millennium. Temperatura w kręgach okołoliterackich wyraźnie się podniosła. Od premiery książki minęło zaledwie kilka dni, a już pojawiła się masa, często sprzecznych opinii na jej temat. Wygląda na to, że recenzenci w tempie, jak dla mnie trudnym do ogarnięcia, zdążyli przeczytać, przeanalizować ponad 500 stron Millenium 4 oraz napisać dogłębne recenzje, które wynoszą książkę na szczyt, lub kompletnie pogrążają. New York Times, USA Today, Guardian zachwycają się Co nas nie zabije. Washington Post stoi natomiast po przeciwnej stronie barykady, czyli po stronie wdowy po pisarzu, która chyba zanim jeszcze przeczytała dzieło Lagerkrantza wydała wyrok: Larsson zasługuje na coś lepszego, niż to.

 Millenium_4

W szwedzkim dzienniku Expressen Jens Liljestrand napisał o książce: Mimo niedociągnięć stylistycznych Stiega Larssona - teraz to widać wyraźnie - jest niemożliwe, żeby kopia choć trochę zbliżyła się do oryginału.

Stało się coś niesłychanego. David Lagerkrantz, pisarz o sporym dorobku, który debiutował jako pisarz w 1997, ma na koncie 11 książek i był nominowany do prestiżowej szwedzkiej nagrody literackiej Augustpriset w 2012 za książkę Ja, Ibra (o piłkarzu Zlatanie Ibrahimowiću) stał się nagle obiektem dosyć niezdrowego zainteresowania. Jedni nazywają go miernym naśladowcą, inni wychwalają.

david_lagerkrantz_ricard_erikssonfoto Ricard Eriksson

W świecie literackim chyba prawie wszyscy znają dziś to nazwisko. To nie debiutant, ale dopiero teraz trafił na usta wszystkich. Nie wiem i nie rozumiem skąd wziął się trend nazywania go naśladowcą Larssona. Wiadomo, że trylogia Millennium jest złotą kurą i ze względu na to, wydawcy nie chcą, żeby ot tak sobie zdechła. Mnie jako fankę Lisbeth bardzo to cieszy. Kiedy kończyłam czytać trzeci tom Millennium popadłam niemal w czarną rozpacz, że to już koniec. Miałam jednak cichą nadzieję, że może gdzieś leży jakiś brudnopis z dalszymi losami bohaterów tej trylogii...

Nie znam kulisów wyboru autora kontynuacji, ale już teraz mogę stwierdzić, że wcale nie wybrano źle. W Millennium 4 pojawiają się wcześniejsi bohaterowie (niech żyje Lisbeth!), ale oprócz nich także sporo nowych postaci i całkiem nowa historia napisana bardziej zaawansowanym językiem, gdzie zdania złożone nie należą do rzadkości. Lagerkrantz nie kopiuje stylu swojego poprzednika, wręcz przeciwnie, pisze własnym. Dzięki temu miłośnicy Lisbeth i Mikaela (ja! ja! ja!) mogą śledzić dalsze losy swoim ulubionych bohaterów. Nie widzę w tym nic złego. No bo co w tym złego???

No cóż... to, że się wszystkim nie dogodzi powszechnie wiadomo.

Wakacyjny luz Camilli & co

bookfa

Camilla Läckberg

Super-Charlie i tajemnicze zniknięcie babci

Tukan, 2013, stron 32

O ile czegoś nie pokręciłam, to dziś premiera Pogromcy lwów Camilli Läckberg i wszyscy fani autorki prawdopodobnie siedzą teraz zatopieni w lekturze, nieobecni dla reszty świata. Może się to wydać nieprawdopodobne, ale do tej pory jeszcze nie przeczytałam żadnej książki, której akcja toczy się w słynnej Fjällbace. To mała dziura nawet jak na szwedzkie standardy, ale dzięki Camilli Läckberg trafiła na mapę świata. Mam koleżankę, która stamtąd pochodzi i jeździ do Fjällbacki dość często, bo tam ciągle mieszka jej mama. Wiem od niej, że zaczęły się pielgrzymki fanów autorki do Fjällbacki, w poszukiwaniu miejsc opisanych w powieści. Mama mojej koleżanki często zaprasza zmęczonych turystów do swojego ogrodu na sok i ciasteczka oraz pogawędki o słynnej serii. Rozmowy odbywają się po niemiecku, angielsku, a nawet francusku, bo do Fjällbacki zjeżdżają się fani autorki z różnych zakątków Europy, a może nawet i świata.

Trochę długi wstęp mi wyszedł i zupełnie nie na temat, ponieważ chciałam napisać o trzeciej książce Camilli Läckberg dla dzieci o Super-Charliem.

supercharlie_och_mormorsmysterietlackberg_camilla

Mam lekkie opory, żeby wymienić ją jako jedyną autorkę, ponieważ oprócz tekstu bardzo istotne są tu ilustracje. To one wespół z tekstem stanowią całość. Jestem zafascynowana tą serią. Duetowi Camilla & Millis dzieci i dorośli zawdzięczają świetną lekturę. Ponieważ w Szwecji życie Camilli Läckberg jest sprawą publiczną, można zauważyć w książce elementy, które w zabawny sposób nawiązują do jej prywatnego życia. Obie panie opowiadając dzieciom ciekawą historyjkę, puszczają jednocześnie oko do dorosłego czytelnika. W czasie, kiedy autorka pisała Super-Charliego i tajemnicze zniknięcie babci akurat się rozwiodła, więc książkowa mama Camilla leży sobie na leżaku i czyta poradnik dla singli. Takich żartobliwych szczególików jest więcej.

Zaginięcie babci na campingu postawiło całą rodzinę na nogi i każdy na swój sposób wziął udział w poszukiwaniach. Kiedy zagadkowe zniknięcie babci się już wyjaśniło Millis zilustrowała je tak, że żaden dorosły czytelnik nie miał wątpliwości co było jego głównym powodem. Genialne!

Wydawnictwo Czarna owieczka wydało chyba tylko pierwszy tom przygód genialnego bobasa po polsku. Czytałam wiele opinii oburzonych rodziców, że co to za książka, że tylko o bąkach i kupie. Mało kto zwrócił uwagę, że była to przede wszystkim historia o tym, że nie wolno przymykać oczu na mobbing, że trzeba pomagać słabszym, narażonym na prześladowania dzieciom. Wielka szkoda, że rodzicom zabrakło poczucia humoru i że może dlatego Czarna owieczka zrezygnowała z wydawania kolejnych tomów Super-Charliego.

8/10

Trzy wersje, dwa wydania i jeden film

bookfa

Jonas Jonasson

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Świat Książki, 2012, stron 416

 

Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby pisać o książce prawie dwa lata po jej przeczytaniu. Kiedyś jednak musi być ten pierwszy raz. Mam problem z tą książką. WIELKI. Przeczytałam ją po raz pierwszy w oryginale w wersji uproszczonej, w ramach klubu książki, który prowadziłam w bibliotece.

hundra

Pominięto w tej wersji wszystkie wątki z młodości Allana, tytułowego stulatka. Zostało tylko to, co przydarzyło się Allanowi po ucieczce w kapciach z domu starców. Wygładzono język na tyle, żeby średniozaawansowani w szwedzkim mogli ją przeczytać i zrozumieć. Wszystkim członkom klubu bardzo się podobała. Czytaliśmy na głos fragmenty i zaśmiewaliśmy się w głos.

 stulat1

Potem od ulubionego kuzyna dostałam Stulatka w polskim tłumaczeniu. Przy czytaniu mina rzedła mi coraz bardziej. Nie było w niej nic z czego można by było się pośmiać. Znaki szczególne tej powieści, czyli specyficzny, absurdalny humor i lekki sarkazm gdzieś przepadły. Humor sytuacyjny obecny na każdej stronie tej książki dla polskiego czytelnika nie jest tak oczywisty jak dla Szweda i ja to rozumiem. Okazało się jednak, że ten tekst jest jakby nieprzetłumaczalny i chyba to nie jest (a może jest?) wina tłumacza. Owszem, wyszła dość rozrywkowa powieść, ale daleko jej do oryginału.

Potem przeczytałam tę książkę w oryginale w wersji nieokrojonej i stwierdziłam, że owszem jest dużo lepsza od wersji polskiej, ale słabsza od wersji uproszczonej. Następnie pojawił się film, który w porównaniu z książką jest po prostu idiotyczny. W powieści tyle się dzieje, że jest to materiał na wieloodcinkowy serial. Film wyszedł jak wyszedł, ale ja zaczęłam żałować, że go obejrzałam i na dodatek przeczytałam książkę właściwie aż trzy razy. Na znak protestu odkładałam napisanie paru słów o niej na kiedyś i niewiele brakowało, a nie napisałabym o niej nigdy!

staruszek_film

Kompletnie nie rozumiem fenomenu tej książki. To był na tyle udany debiut Jonasa Jonassona, że odgrażał się, że już nigdy więcej nic nie napisze. Zarobił na niej tyle, że kupił sobie dom w ciepłym kraju i właściwie może już nigdy więcej nie pracować. Oczywiście nie dotrzymał słowa i niedawno ukazała się jego następna powieść Analfabetka, która umiała liczyć.

Po Stulatka ustawiła się w bibliotece bardzo długa kolejka. Kupiliśmy kilka egzemplarzy, a i tak trzeba było czekać wiele tygodni. Analfabetce sukcesu Stulatka chyba nie udało się w pełni powtórzyć.

 analfabeten

Na koniec kilka słów o DWÓCH polskich wydaniach tej książki.

Stulateknowy

Pierwsze wydanie można ciągle kupić w Taniej książce za kilka złotych, a mimo to wydano ją po raz drugi. Z filmową okładką. Zamiast wydać na przykład jakiś obiecujący debiut. Paranoja jakaś...

8/10 wersja uproszczona

5/10 polskie tłumaczenie

6/10 wersja szwedzka

5/10 film

Pierwsza naiwna?

bookfa

Emmy Abrahamson

Make it stort

Rabén & Sjögren, 2014, stron 242

I oto jestem po lekturze trzeciej książki o Filippie Karlsson, wypożyczonej w moim ulubionym bibliobusie. Pierwsza część tej historii Only väg is upp opowiadała o pierwszych krokach Filippy w Londynie, poszukiwaniu mieszkania, nowych przyjaźniach, pracy i egzaminach do szkoły dramatycznej. Zagubiona dziewczyna nie bardzo umiała się odnaleźć w nowym miejscu, co autorka opisała w sposób niezwykle obrazowy i humorystyczny. To był genialny początek trylogii o londyńskich losach Filippy, kontynuowany w Stjäla the show. Niestety, ten tom był słabszy. Opisane w nim trzy szkolne lata Filippy nie trzymały poziomu tomu pierwszego. Za dużo było w nim skrótów, co pozostawiło mi pewien niedosyt. Tom kończący opowieść Make it stort wypadł zdecydowanie lepiej niż drugi, prawie tak dobrze jak pierwszy.

make_it_stort

Filippa, kiedyś Karlsson, teraz Bond ukończyła już londyńską The Royal Drama School i jest gotowa na oszałamiającą, międzynarodową karierę aktorską. Zachłystuje się myślą, że jest AKTORKĄ. Rzeczywistość okazuje się jednak inna niż Filippa się spodziewała. Bieganie z castingu na casting zaczyna ją przerażać. Jedyne trafiające się propozycje to ogony w reklamówkach, ale nie udaje się jej dostać nawet tego. Szuka więc dorywczych prac, bo jakoś trzeba się przecież utrzymać. Życie uczuciowe ma chwilowo dość skomplikowane i sporo energii kosztuje ją, żeby się w nim nie pogubić.

Cała historia opowiedziana jest lekko i przyjemnie się to czyta. Uwielbiam styl autorki, tę mieszankę lekkiej ironii i humoru.

 

Filippa zwiedziła kilka pokoi. Większość drzwi była zamknięta na klucz, a w bibliotece odkryła, że wiele książek było tylko kartonowymi atrapami z namalowanymi grzbietami książek. Za zbiorkiem powieści Jane Austen znalazła pornograficzną gazetkę z lat osiemdziesiątych, a na brzegu wielkiego afgańskiego dywanu zasuszoną psią kupę. Filippa doszła do wniosku, że Wensley House jest ciemny, zimny i deprymujący.

W holu stanęła nagle oko w oko z królem Henrykiem VIII. Miał na sobie bordowe trykoty, wielki płaszcz obszyty futrem, złoty łańcuch i ogromny aksamitny kapelusz. Włosy miał wepchnięte pod nakrycie głowy. Filippa oniemiała.

- To dla turystów. – rzekł Fitzie – Mamy grupę umówioną na dwunastą.

- Okej! – odpowiedziała Filippa.

Król Henryk VIII zniknął w głębi korytarza. Ponieważ nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić – i trochę poddenerwowana spotkaniem twarzą w twarz z historią Anglii – wróciła do biblioteki.

 

I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że coś mi w tej powieści nie gra. Minęły trzy lata odkąd Filippa znalazła się w Londynie, a nie zmieniła się ani na jotę. Jakby czas stanął w miejscu. Jako dziewiętnastolatka z głową w chmurach, która właśnie przyjechała do Londynu, w pierwszym tomie była bardzo przekonywująca. Trzy lata później wydaje się już tylko zbyt naiwna i po prostu emocjonalnie niedojrzała. Trudno było zapomnieć, że czytam o dwudziestodwuletniej dziewczynie, więc trochę mi zgrzytało podczas lektury.

Mimo wszystko żal, że to już koniec historii. Mam nadzieję, że wpadnie w oko jakiemuś wydawcy i ukaże się w polskim tłumaczeniu.

 

8/10

kursywą fragment powieści

 

Wielkość może mieć drugorzędne znaczenie

bookfa

 

Najlepsze cytaty o książkach

Redakcja Adam Bromberg

Brombergs Förlag AB, 1991, stron 118

 

Najlepsze cytaty o książkach pod redakcją Adama Bromberga to wybór cytatów dokonany przez niego samego oraz jego siostrzenicę Gabryelę Bromberg. Ta niepozorna książeczka o wymiarach 10x15 cm jest dowodem, że nawet dla mnie nie zawsze wielkość ma decydujące znaczenie. Wiele razy wspominałam, że uwielbiam grube tomiska i niekończące się serie powieściowe, bo niezwykle łatwo przywiązuję się do bohaterów, ale niezwykle trudno mi się z nimi rozstać.

To maleństwo to jednak zupełnie co innego. Zawiera masę ciekawych cytatów i przysłów. Podzielone jest na trzy części, o książkach, o pisarzach i ich dziełach oraz o czytaniu. 

 IMG_0033_640x480

Redaktor Adam Bromberg pisze we wstępie, że należy do grupy autorów antologii starej szkoły, więc zebrał tylko takie cytaty, których sam chciałby być autorem:

(...) które świadczą o niezwykłej cierpliwości pisarzy, o tym jakie to uczucie po długiej walce ze słowami znaleźć w końcu perfekcyjne sformułowanie, które robi wrażenie, określa osobowość lub nadaje zdarzeniom odpowiedni wymiar.

Adamowi Brombergowi muszę poświęcić kilka słów. Urodził się w 1912 roku w Lublinie. W latach 1953-1965 był założycielem i szefem wydawnictwa PWN, które istnieje do dziś. W czasie antysemickej nagonki był zmuszony opuścić Polskę. Jego nową ojczyzną od 1970 roku stała się Szwecja. Pięć lat później razem z córką Doroteą założył tutaj niewielkie, ale bardzo ważne na wydawniczym firmamencie wydawnictwo Bromberg Forlag, z siedzibą w Sztokholmie. Mottem wydawnictwa jest wydawanie ważnych książek, które przeżyją nas wszystkich. Adam i Dorotea od zawsze mieli niesamowitego "nosa" to literatury. Mogą pochwalić się wydaniem czterech noblistów, niektórych zanim jeszcze otrzymali tę zaszczytną nagrodę. Po śmierci Adama Dorotea jest szefową wydawnictwa, które prowadzi wraz z sześcioma współpracownikami.

Zbiorek otwiera cytat Augusta Strindberga:

                            W oknie księgarni wisi lekko odziana książka. To wyrwane serce, które tam dynda jak na haku.

Na fejsie będą się regularnie ukazywać cytaty z tej skarbnicy myśli o książkach. Zapraszam do lektury.

10/10

Powakacyjne remanenty

bookfa

 

Jedyne co sprawia mi przyjemność przy rozpakowywaniu waliz, toreb i tym podobnych, to (od zawsze) rozpakowywanie książek, które kupiłam lub dostałam podczas pobytu w Polsce. Do tych kupionych i otrzymanych w prezencie dochodzą w tym roku jeszcze sopockie łupy z imprezy A może nad morze? Z książką.

Dopiero w domu, kiedy ułożyłam je w stos, widzę jaka to imponująca kolekcja...

Zacznę od góry:

Księga myśli Józefa Piłsudskiego, znaleziona na stoliczku przed ulubioną księgarnią w Gdynia Waterfront (dawne Gemini).

Wyspa Ściętych Hiacyntów Gonzalo Torrente Ballestera, powieść-prezent za którą bardzo dziękuję Audrey60!

Marynarz, który powrócił Day Keene, kryminał z kobietą fatalną w jednej z ról głównych. Autor ma szwedzkie korzenie, co zawsze jest dla mnie zachętą. W taniej książce za 5 złotych!

Teoria zbrodni uprawnionej Marka Gaszyńskiego, tematyka jak najbardziej moja, a i autor mi bliski od lat siedemdziesiątych dzięki radiowej trójce. Bardzo jestem ciekawa, czy jest równie doskonałym pisarzem co radiowcem. Też w taniej książce za grosze.

Gangsterzy Klasa Östergrena, kolejny Szwed, o którym było u nas dość głośno. Kupiłam tę książkę z kilku powodów. Po pierwsze, dlatego, że to szwedzki autor, po drugie, że tłumaczenie zrobiła wyjątkowo skromna, sympatyczna i podobno bardzo utalentowana młoda tłumaczka, a po trzecie, że samo wydanie zaliczyłabym do niezwykle nowatorskich. Trafiłam na tę książkę w Krakowie w taniej książce i zamiast 48 złotych zapłaciłam za nią 4.90. Jest tylko jeden problem: książce brakuje strony 240! Prośba do kogoś kto ma egzemplarz z tą stroną o zeskanowanie i podesłanie mi mejlem. W zamian oferuję dozgonną wdzięczność ;)

Charlotte Isabel Hansen Tore Renberga to trzecia z cyklu, której bohaterem jest Jarle Klepp. Mam pierwszą, nie mam drugiej i czwartej, co spędza mi sen z powiek. Nie lubię czytać od środka, ani na wyrywki.

Uciekinier Thomasa Bodströma, było u nas sporo szumu wokół tej powieści. Bodström polityk, czy Bodström pisarz? Szwedzi podzielili się na dwa obozy. Już, już miałam ją przeczytać i się rozmyśliłam. Skusiłam się jednak na egzemplarz w przekładzie, za pół ceny. Choć nie wiem jeszcze, kiedy przeczytam...

Wiele demonów Jerzego Pilcha, prezent od zaskoczonej tą książką mamy, która ją przeczytała i chciałaby koniecznie ze mną o niej podyskutować.

Anatomia zbrodni, dodatek do gazety o powstaniu warszawskim. Nie spodziewam się niczego poza tanią sensacją, ale miejmy nadzieję, że sie mylę.

Dziennik Edwarda Chomika Miriam i Ezry Elia, nieoczekiwany hit spotkania sopockiego. Zaskakująca pozycja, której poświęciłam cały wpis. Polecam!

Powrót Aleksandra Zbigniewa Kruszyńskiego, wcześniejsza powieść autora Kuratora (niedawno czytałam i pisałam o niej na blogu). Wytropiona na Allegro i nabyta dzięki uprzejmości janinki (dziękuję!).

Hohaj Elisabeth Rynell także wytropiona na Allegro i kupiona za pośrednictwem janinki (dziękuję!). Po obejrzeniu dość szokującego filmu na jej motywach, stwierdzilam, że muszę ją przeczytać.

Szkice historyczne Zbigniewa Kruszyńskiego, ta też zdobyta na Allegro dzięki janince (dziękuję po raz kolejny!). Na pewno po lekturze napiszę o niej kilka słów tu na blogu.

To tylko dziecko Malin Person Giolito. Niby kryminał, ale nie z serii: zabili go i uciekł. Jestem bardzo ciekawa tej krytyki szwedzkiego systemu sprawiedliwości. Autorka (córka Leifa G.W. Perssona)z zawodu jest prawnikiem, czyli na pewno wie, o czym pisze. Nie wiem, czy talent pisarski można odziedziczyć w genach, ale jeżeli tak, to jest szansa na bardzo interesującą lekturę.

Na pokuszenie P.M. Nowaka prezent od Beaty, współorganizatorki spotkania. Stwierdziła, że ja na pewno bardziej docenię tę powieść. Czarna seria Czarnej owcy to moja ulubiona seria, więc pewnie tak będzie jak twierdzi Beata. Bardzo dziekuję i Czarnej owcy i Beacie.

Pytaj w kostnicy Evy Marii Staal to książka o kulisach handlu bronią. Jej autorka sama była kiedyś zamieszana w ten proceder. Dla mnie tym bardziej interesująca, że znam kogoś kto robił kiedyś coś podobnego, chociaż tylko zza biurka. Pozycja od sponsora imprezy sopockiej wytropiona przez mnie osobiście wśród kilku innych bardzo interesujących z dorobku wydawniczego Feerii.

Tajemnica medalionu Joanny Svensson, powieść z wymiany na sopockim spotkaniu. Złapalam się na opis z tyłu okładki: W tej książce historia łączy się z teraźniejszością, a perypetie bohaterki przeplatane są z wątkami kulturowymi i obyczajowymi Polski, Szwecji, Niemiec i Izraela.

Noc rudego kota Catherine Ashley Morgan, spodziewam się lektury, łatwej i przyjemnej. Kolejny łup z wymiany na sopockim spotkaniu. Fotki sugerują, że mam dwa egzemplarze, ale to tylko złudzenie optyczne. Kotu niepostrzeżenie udało załapać się na dwie foty.

Wspólczesne teorie przekładu, prezent od janinki, za który jestem niezmiernie wdzięczna. Nawet jeżeli nie uda mi się zostać tłumaczką w praktyce, to w teorii mam szansę być nieźle obstukana. Ha!

Mrożek. Striptiz neurotyka Małgorzaty Niemczyńskiej, nie przepadam za biografiami, ale są takie, którym nie mogę i nie chcę się oprzeć. Uwielbiam Mrożka!

Galop '44 Moniki Kowaleczko-Szumowskiej. Powieść wydana przez Literacki Egmont, naszego wiernego sponsora, który był z nami w tym roku po raz drugi. Dla młodzieży o powstaniu warszawskim. Tyle się od jakiegoś czasu mówi kontrowersyjnych rzeczy o tym tragicznym momencie naszej historii, że ten tytuł bardzo mnie zainteresował, zwłaszcza, że autorka ma solidne przygotowanie historyczne w tym temacie.

Odpoczywaj w pokoju Sofie Sarenbrant, szwedzkiej pisarki, która wskoczyła na wysoką półkę już swoim debiutem. W bibliobusie ustawiała się po jej książki kolejka. To już chyba trzecia powieść tej autorki, a ja nie czytałam jeszcze żadnej. Mam problem z tytułem tej powieści. Wolałabym, żeby brzmiał : Spoczywaj w spokoju.

Kot trafił na fotkę dwa razy, a W pogoni za torebką Michaela Tonello ani razu. Jako fanka pięknych torebek na które mnie nie stać, poczytam sobie z chęcią o wielkim przekręcie z Birkinami.

Wpis trzy razy się skasował, musiałam pisać po kawałku i w kółko go edytować. Dziwne rzeczy się czasem dzieją...



Szybki cash Życie deluxe, czyli udane zakończenie z tragicznym finałem

bookfa

Szybki cash Życie delux

Tre vänner, 2013

 

Szybki Cash Życie Deluxe to ekranizacja ostatniego tomu czarnej trylogii sztokholmskiej Jensa Lapidusa obejrzana przeze mnie z zapartym tchem. Dwie poprzednie to Szybki cash i Szybki cash II. Każdą część zrobił inny reżyser, tę ostatnią Jens Jonsson. Mimo to udało się wyjątkowo dobrze zachować spójność całości i wbiło mnie w fotel po raz trzeci.

Powracają znani bohaterowie, chociaż sporą ich część już odstrzelono. Ci, którzy siedzieli w pudle wyszli na wolność, oczywiście wcale nie zresocjalizowani. Jorge znów planuje skok życia, który go ustawi na zawsze, a JW próbuje odkryć co się właściwie przydarzyło jego siostrze. Bałkańska mafia dalej rządzi, ale młode wilki aż się trzęsą, żeby przejąć władzę. Ich apetyt podsyca sam szef Radovan Krajnic, który myśli o powrocie do Serbii. Jednocześnie od środka rozpracowuje mafię dzielny i bezkompromisowy policjant.

I znów trup ściele się gęsto. A wszystko przez kobiety! Gdyby chociaż Jorge trzymał się zasady którą wyznawał (żadnych bab!), wszystko pewnie potoczyłoby się inaczej. Przemoc, dialogi chwilami wymagające cenzury, czyli realistyczne, brutalne kino z zaskakującym finałem. Jak dla mnie, niepotrzebnie z aż tak widowiskowymi strzelaninami. Troche trudno mi wyobrazić sobie takie akcje na przedmieściach Sztokholmu.

Nie mogę nie wspomnieć o doskonałej kreacji stosunkowo mało jeszcze znanej Malin Buski w roli córki brutalnego mafioza numer jeden, Radovana Krajnica. Natalia jest studentką prawa w Oksfordzie, zamierza rzucić studia i odciąć się definitywnie od działalności ojca. Splot nieoczekiwanych wydarzeń zmusza ją do zmiany planów i podjęcia drastycznych decyzji. Delikatne dziewczę w mgnieniu oka przeistacza się w twardą, bezkompromisową kobietę. Ta 29-letnia aktorka sama zagrała wszystkie sceny kaskaderskie, co przypłaciła między innymi wstrząśnieniem mózgu. Na potrzeby roli ukończyła kurs języka serbskiego i posługuje się nim w filmie na tyle dobrze, że myślałam, że Natalię gra serbska aktorka. Malin Buska zagrała tę rolę na piątkę z plusem!

Wielu aktorów grających we wszystkich trzech częściach trafiło od razu na wyższą półkę hollywoodzkich produkcji. Reżyser ostatniej części trylogii także dostał już kilka propozycji z Hollywood, ale żadnej z nich nie przyjął.

Dalszego ciągu nie będzie.

8/10

Zmierzch czyli o trudnej sztuce godzenia się z losem

bookfa

Pierwszy tom kwartetu olandzkiego został sfilmowany przez Yellow Bird, który to producent zekranizował między innymi Millennium Stiega Larssona. Chciałoby się krzyknąć: nareszcie! Ale jak mówią Szwedzi, gdy się czeka na coś dobrego, nigdy nie czeka się zbyt długo.

Przypadkowo obejrzałam Zmierzch o zmierzchu i miało to swój dodatkowy urok. 95 minut świetnego kina, z zaskakująco dobrymi rolami Leny Endre jako Julia i Torda Petersona jako Gerlof.

Nawet jeżeli Lena gra ostatnio dosłownie we wszystkich filmach, to jest to aktorka, która potrafi udźwignąć każdą rolę i w każdej potrafi być zupełnie inna. Jako Julia, matka zaginionego przed laty Jensa jest doskonała. Oto uosobienie kobiety samotnej i zaniedbanej, niepogodzonej z losem, mimo upływu ponad 20 lat od tragedii, która ją spotkała.

Gerlof to zamknięty w sobie, zdruzgotany nieszczęściem dziadek i obwiniany przez córkę współsprawca nieszczęścia. Też bardzo wiarygodny w tej roli Tord Peterson, którego niestety nie kojarzę z żadnym innym filmem. Akcja filmu skupia się na próbie wybaczenia i pojednania, które okazuje się być możliwe jednak tylko dzięki wyjaśnieniu zagadki, która od ponad 20 lat kładła się cieniem na na relacjach ojca i córki.

Film jest wierny oryginałowi, czyli powieści pod tym samym tytułem. Przypomnę, że pierwszy tom kwartetu to jesień na Oland i jest ona wyraźnie widoczna w filmie. Tak naprawdę jesień, sama wyspa i Alvaret grają w filmie ważne role.

Udało mi się nawet rozpoznać na ekranie niektóre znajome miejsca. Bywam na Oland jednak tylko wiosną lub latem, a ostatnio byłam kiedy przecudnie kwitły bzy, więc wyspa wydawała mi się wtedy dużo mniej tajemnicza niż ta jesienna z filmu.

Film doskonały, ale powinien być trochę dłuższy, żeby bardziej udało się oddać atmosferę wyspy i samej książki. Podobnie było z Millenium Larssona, wersja telewizyjna była dużo lepsza od kinowej. Aż się nie chce wierzyć, że pół godziny ekstra może mieć takie znaczenie. A jednak!

Teraz pozostaje tylko czekać na ekranizacje kolejnych cześci kwartetu olandzkiego, a jeżeli się czeka na coś dobrego, to przecież nigdy nie czeka się zbyt długo. Hm...

9/10

 

fotos ze strony SF.SE

© Lost.In.The.Library
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci